Przejdź do głównej zawartości

Są takie dni...

Są takie dni w życiu Kobiety, kiedy na delikatne pytanie, dlaczego gotuje zupę w pięciu garnkach odpowie: "BO TAK!!!!!!!!"

Ja właśnie jeden z takich dni mam... I aczkolwiek ja sama, jak również Mężon, stanowczo wolelibyśmy, żeby odbywało się to jakoś delikatniej, comiesięczne rozdrażnienie powraca jak bumerang. Tak właściwie, to wkurza mnie wszystko w różnych dziwnych momentach. Mogę przejść obojętnie obok sterty nieposkładanych ciuchów, albo pozmywać górę brudnych naczyń, o których ktoś zapomniał, ale na nieporządek przy kompie zareaguję furią. Albo dopada mnie "niechciej" i na pytanie czy chcę kolację odpowiadam "tak" a potem zaraz (jak już Mężon jest w kuchni) "albo nie, nie chce mi się jeść" (po czym w zależności od dnia może mi się jeszcze odmienić ze dwa razy). Taka wredota jakaś się przyczepia. Przyczepia i wyłazi na wierzch... Biedny Mężon, jak on mnie znosi?

I wkurza mnie ta pogoda dla ślimaków, i to, że Teściowa podała nam do zjedzenia gołąbki, których nie cierpię (mimo, że dobrze wiem, że Mężon je sobie zje, a ja będę miała z głowy obiad, czyli wszystko jest ok i dzięki Teściowo). Drażni mnie, że muszę wstać do pracy (chociaż nigdy bym z niej całkiem nie zrezygnowała, bo ją lubię), że jestem niewyspana (choć przecież dosypiam w dzień, bo stroję fochy, że nic mi się nie chce). I jeszcze ciałko jakieś nie takie, jakieś nieforemne i robi się go jakby więcej (sic!!!!!)... Słowem - Tragedia! Sama siebie nie lubię w te dni, więc medal dla Mężona za dzielność, bo przeżył już tego trochę...

W pracy staram się nad sobą panować, ale mam w biurze samych chłopaków, więc czasem wściekła, że żaden z nich nie zrozumie "jak ja cierpię", siedzę niczym chmura burzowo-gradowa i z miny można wywnioskować, że dzisiaj nic dobrego z rozmowy ze mną nie wyniknie ;)

W domu niestety panowanie nad sobą wychodzi mi mniej.

Muszę koniecznie coś z tym zrobić. Koniecznie i nieodwołalnie trzeba to zmienić! Będę cudowną, miłą, ciepłą i czułą żoną nawet w te dni!

Tiaaa... Comiesięczna obietnica poczyniona...

"Ale Żono, czemu jesteś dzisiaj tak nerwowa?"

BO TAAAAAAAKKK!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

Komentarze

  1. Maz znosi wszystko dzielnie bo kocha;) A te dni wcale na pewno takie zle nie sa;)))

    Ty golabkow nie lubisz??:) Jak ja je kocham!:))
    Kurcze... ty znowu mi tu o jedzeniu;)))

    Buziaki:*

    P.S Obiecuje dzis odezwac sie na gg:D

    OdpowiedzUsuń
  2. oj są, są niestety przeokropne :/ ale cóż trzeba wytrzymać :) No to czekamm :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Mój Pan Mąż wie już że lepiej żony nie zaczepiać, schodzić z drogi, a jak już musi o coś spytać, to bez kija nie podchodź :)

    OdpowiedzUsuń
  4. haha jak Ty to dobrze rozumiesz Szarlotko :D Mój jak już się doliczy że to "już" od razu kładzie uszy po sobie :D Czasem chciałabym być mniej rozwrzeszczaną wiedźmą, a podobno w ciąży hormony powodują gorsze rozstroje :/

    OdpowiedzUsuń
  5. O boszzzz... w ciąży ? W ciąży to ja byłam jakimś potworem, jak teraz to sobie przypomnę, to aż mi wstyd co ja czasem wyprawiałam, darłam się bez powodu na bogu winnego mężona...
    A ja tak sie zastanawiam,czy można Cię gdzieś zobaczyć na NaszejKlasie ? :))

    OdpowiedzUsuń
  6. Nawet mnie nie strasz :D ale coś czuję, że skoro już jest źle, to potem może być już tylko gorzej a na NK jestem owszem :) A TY?

    OdpowiedzUsuń
  7. Też jestem :))) Ale gdzie tu namiary można podać ? Może mailem ?Jest tu u Ciebie opcja-napisz do mnie ?

    OdpowiedzUsuń
  8. nie ma niestety, próbowałam to gdzieś tu wepchać ale się nie da. Ja napiszę do Ciebie :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Haha ja wyłączyłam jak mnie trole molestowały i tak już zostało, możesz napisać na adres bigbike@poczta.onet pl , tylko wpisz tytuł do Karoliny, bo to poczta nasza firmowa :)))

    OdpowiedzUsuń
  10. okaaa :) a ja zrobiłam opcję gadułową przy obrazku :) możesz się podłączyć - zapraszam ;)

    OdpowiedzUsuń
  11. Fajnie było Was zlustrować :)) Gg sobie poźniej jak najbardziej zapisze, bo teraz siedze na laptopie Pana Męża :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Ale sie baby rozgadaly;) No!;))
    A w ciazy to i ja mega wredna bylam;P

    OdpowiedzUsuń
  13. :D no to wiedźma będzie szukać u was laudanum dla męża :D

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Zbieram dobre słowa ;)

Popularne posty z tego bloga

Maj mi gdzieś się zapodział....

Ani się nie obejrzałam a już 26...
Ciągle się coś dzieje, czas biegnie jak zwariowany.
Ledwo nadążam ze wszystkim :)

Ale co zrobisz jak nic nie zrobisz?

Dopiero co byliśmy w górach, dopiero wdrapywaliśmy się pod Giewont... Pięknie było... Udała się nam pogoda, odetchnęliśmy innością, wolnością, zachłysnęłam się na chwilę tym, że "nic nie muszę"... Jula poradziła sobie doskonale, bez narzekań pędziła po górskich ścieżkach, dzień kończąc dodatkowo szaleństwami na placu zabaw.


Uwielbiam Antałówkę, najchętniej zostałabym tam na zawsze :D


A potem wróciliśmy do rzeczywistości - dzień po dniu dom, szkoła, praca, dom szkoła praca, jakiś szybki weekend i od nowa.

Wyrobiłam latorośli dowód osobisty,  bo przyda się jej pod koniec sierpnia.

Jula zaliczyła pierwsze baletowe występy dla szerokiej publiczności na Pikniku, kolejne jeszcze przed nami. Uwielbiam patrzeć jak tańczy, prościutka jak struna, jak ćwiczy to, czego do końca nie potrafi, jaka jest zadowolona, że umie rozciągnąć się…

Ku pamięci ;-)

Ważne!

Dzisiaj moja córka zaczęła pisać swój pamiętnik.

Ziarno zostało zasiane...

Ale serio? Że już??

Przecież jeszcze niedawno nie umiała czytać ani pisać!!


Starzeję się...

Niewątpliwie.

Niedoczas....

Czytałam niedawno artykuł.
O nowego rodzaju biedzie.
O ludziach, którzy cierpią na brak czasu. Za żadne pieniądze nie da się go kupić...

Mi się ostatnio wydaje, że spędzam moje życie w pracy. Albo do niej jadąc, albo z niej wracając. Nie macie tak czasami?
Czas, który odczuwam naprawdę, ten, kiedy jestem z moją rodziną, albo robię coś dla siebie jest na wagę złota. I znam tę wagę...

Wielkanoc była wspaniała. Tym razem Rodzice i Babcia przyjechali do mnie. Mialam ich wszystkich tak blisko i choć pojawiły się międzypokoleniowe zgrzyty, było dobrze...

Kiedyś nie doceniałam tego wspólnego czasu. Teraz kiedy pozostało nas tak mało... kolekcjonuję wszystkie momenty, zapisuję w myślach chwile. Na zapas.

Jeszcze dwa dni i uciekamy z K. Reset, zmiana otoczenia, potrzebuję tego bardzo.
Znowu z Rodzicami... :-)

Nie mogę się doczekać.

Dziękuję że zostawiacie słowa. Może tego bardzo nie widać, ale znowu mi się dzięki temu chce pisać. 😀
Udanego weekendu.
Słońca Wam i Sobie życzę!