Przejdź do głównej zawartości

Dzień chyba dobry

Wyprowadzka zbliża się wielkimi krokami w mieszkaniu mam coraz więcej pełnych kartonów i reklamówek... Na piątek wzięłam urlop, to powolutku spakuję sobie resztę... A co do soboty - jestem na etapie dogrywania wszystkiego w czasie. Ogólny plan jest taki, że najpierw przyjedzie Rodzony Przyjaciel, potem spółka Herkulesów, na koniec Teściowa po najlżejsze rzeczy. Z Przyjacielem zabierze się Mężon, Herkulesowie pojadą sami, a ja przywlokę się na koniec z Teściową. Zobaczymy czy plan się powiedzie...

A poza tym praca, praca i jeszcze raz praca... Szeryf nie popuszcza. Coraz trudniej zwlec się rano z łóżka...

I pogoda jakaś taka kiszkowata...

Hm... Chyba zmęczona jestem już trochę...

Komentarze

  1. Ty kochana to powinnaś rozrysować plan co gdzie mają ustawiać, a sama na gotowe przyjechac jak królowa :-) Ja przeżyłam przeprowadzkę z dwojką maluchów,więc Wy tym bardziej szybko sie uwiniecie i niedługo bedziesz wypoczywała w lux mieszkanku :)

    OdpowiedzUsuń
  2. gdyby to tylko było takie proste - zresztą wiesz, ja jestem z tych, co jak nie zrobią same, uważają ze będzie źle ;))

    OdpowiedzUsuń
  3. No to powodzenia w realizacji planu :) ale Ty to kochana powinnas byc jak jednopalcowy dyrektor i tylko wskazywac kto i co powinien robic :))) pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
  4. Eunice, Ssaczek i Nieżonek27 stycznia 2009 19:10

    Paln dobry :D
    Wykonać!
    Dodać jeszcze jeden punkt:
    Odpocząć!
    Wykonać bezwzględnie!

    Trzymamy kciuczki i polecamy się jako pomoc :D

    OdpowiedzUsuń
  5. Kochana Ty tylko stan na srodku mieszkania i palcem wskazuj miejsca gdzie maja wszyscy wszytsko klasc:) No i rozpakowac...a co?!:D

    OdpowiedzUsuń
  6. a mnie to cały czas zastanawia jak to 8 piętro i bez windy???? i jak potem z dzidzią będziesz wychodzić na spacery?? /nena/

    OdpowiedzUsuń
  7. Aniu nie wiem czy to mi wyjdzie, bo ja nie umiem udawać, ze nie mam palców ;)

    Eunice z rodzinką - dzięki za wsparcie :)) Melduję, ze zamierzam wykonać rozkaz odpoczynku ;)

    Limonko - ja taka Zosia samosia - lubię sama :D

    Nenko, tej windy nie będzie tak jak napisałam w poście - tylko do 10 lutego, a ja mam termin w maju ;) obiecuję nie urodzić zanim jej nie zrobią nie martw się :)

    OdpowiedzUsuń
  8. to Sto Lat!!!
    ja pakowanie jeszcze znoszę, ale rozpakowywanie się nie, bo zawsze trzeba szybko, a ja bym to najchętniej robiła przez wiele dni, planowała sobie itp.
    buziaki

    OdpowiedzUsuń
  9. SPÓŹNIONE ŻYCZONKA URODZINOWE. na schodach uważaj.idź tak powoli jak tylko się da. z resztą po co ja Ci to mówię??przeprowadzałam się z 2 dzieci.dałam radę pomimo absolutnego braku zorganizowania bo ja tak mam. Ty się zorganizowałaś więc będzie dobrze.trzymam kciuki i głaszczę brzusio.

    OdpowiedzUsuń
  10. mąż taki opiekuńczy i do tego teściowa pomagająca w przeprowadzce! to już przesada, gruba! ;) ściskam i trzymam kciuki, żeby plan się powiódł.

    OdpowiedzUsuń
  11. no to uffff.....gdzieś tam czegoś musiałam nie doczytać.....ale jak tylko do lutego to luuuzik...:)) pozdrawiam ciepło /nena/

    OdpowiedzUsuń
  12. Powodzenia kochana, mam nadzieje, ze przeprowadzka przebiegnie bezproblemowo, czekam na relacje :-)

    OdpowiedzUsuń
  13. I jak po przeprowadzcce?:D

    OdpowiedzUsuń
  14. współczuję z przeprowadzką, ja ich nienawidzę.
    pozdrawiam

    ingrid

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Zbieram dobre słowa ;)

Popularne posty z tego bloga

Ku pamięci ;-)

Ważne!

Dzisiaj moja córka zaczęła pisać swój pamiętnik.

Ziarno zostało zasiane...

Ale serio? Że już??

Przecież jeszcze niedawno nie umiała czytać ani pisać!!


Starzeję się...

Niewątpliwie.

Wkurw totalny.

Zwykle tak bywa, że...

Do pewnego momentu jest super, doskonała relacja, pełne zrozumienie, odczytywanie zachcianek, picie sobie z dzióbków i tak dalej...

Następnie przychodzi zgrzyt. I Misiaczkowi Dziubdziusiowi, Koteczkowi rosną rogi i pazury, kopytami zarysowuje parkiet, we wszystkim jest na "nie".

Zaczyna używać słów "Mogłaś to zrobić wczoraj", " Mogłaś mi przypomnieć", " Nie wiedziałem", "Nie mam na to czasu" i "Czym ty jesteś zmęczona???"

Nagle czujemy się odpowiedzialne za całe zlo tego świata łącznie z gradobiciem i plagą komarów.

I domową boginię wśród fajerwerków i donośnych efektów dźwiękowych szlag nagły trafia.

Oczywiście ten stan rzeczy nie trwa nigdy długo. Misiaczek piłuje szpony a Walkiria chowa uzbrojenie w zaciszu szafy...

Ale są takie dni...

Na szczęście mam na nie sposoby..
Dzisiaj taki:

A Wy? Jakie macie rady na chwilowy Armagedon? :-)

Niedoczas....

Czytałam niedawno artykuł.
O nowego rodzaju biedzie.
O ludziach, którzy cierpią na brak czasu. Za żadne pieniądze nie da się go kupić...

Mi się ostatnio wydaje, że spędzam moje życie w pracy. Albo do niej jadąc, albo z niej wracając. Nie macie tak czasami?
Czas, który odczuwam naprawdę, ten, kiedy jestem z moją rodziną, albo robię coś dla siebie jest na wagę złota. I znam tę wagę...

Wielkanoc była wspaniała. Tym razem Rodzice i Babcia przyjechali do mnie. Mialam ich wszystkich tak blisko i choć pojawiły się międzypokoleniowe zgrzyty, było dobrze...

Kiedyś nie doceniałam tego wspólnego czasu. Teraz kiedy pozostało nas tak mało... kolekcjonuję wszystkie momenty, zapisuję w myślach chwile. Na zapas.

Jeszcze dwa dni i uciekamy z K. Reset, zmiana otoczenia, potrzebuję tego bardzo.
Znowu z Rodzicami... :-)

Nie mogę się doczekać.

Dziękuję że zostawiacie słowa. Może tego bardzo nie widać, ale znowu mi się dzięki temu chce pisać. 😀
Udanego weekendu.
Słońca Wam i Sobie życzę!