Przejdź do głównej zawartości

12 dni

Donoszę, że żyjemy :)

Mamunia moja jest od niedzieli i tak jakoś szybciutko czas nam razem leci :)

Dziecięcie jest niesamowite - wciąż nie mogę się nadziwić tempu w jakim owinęła sobie wszystkich wokół mikroskopijnego palca. Może przez to, że tak dużo się uśmiecha... może przez to, że mało płacze?? W każdym razie - nie ma na nią mocnych...

Powolutku wdrażam się w bycie mamą na pełny etat - we wszystkie witaminki, wizyty kontrolne, zlecone dodatkowe badania... Poza tym w pieluszki, smoczki, kąpanko, śmieszne minki, póki się małej nie znudzi... A ona cierpliwa jest niesamowicie :D I nawet zaakceptowałam fakt, że jestem chodzącym dystrybutorem mleka :D

Ja się trzęsę nad dzieckiem, cała mokra jestem jak tylko mała zapłacze, a moja Mamunia nade mną - dzięki czemu jem i powoli znikają mi wory pod oczami :D

Tatuś już wrócił do pracy - i biegiem wraca do domu do swojej córuni :D

Ogólnie - no pięknie jest...

Szanowna Teściowa zrobiła mi do tej pory tylko jeden niezapowiedziany nalot - akurat wtedy jak miałam w domu wyjątkowy bałagan, bo chcieliśmy sobie z Mężonem odpocząć... Nazywało się to "przywiozłam jedzenie" - czytajcie: krokiety z mięchem, pierogi z kapustą, schabowe kapiące smalcem i wędlina "swojska" czyli wędzona... Słowem nic jadalnego dla mnie - chodzącego dystrybutora mleka - zadbała o synusia...

Ale póki co jest Mama - nie przepadają za sobą z teściami, więc korzystam z wolności ;)

OK, wiem że chaotycznie, ale może za jakiś czas mi się wszystko poukłada ;) Na razie buziaki dla was - a ja wracam do mojego Szkraba ;)

Komentarze

  1. no cześć dziewczyny! doczekać się nie mogłam wieści z frontu maminego. ale raport jest - dziekuję ;)
    cieszę się, że wszystko dobrze, że mała jest ok, i że Ty czujesz się doskonale.
    teściowa niech się wypcha, szkoda, że winda się akurat wtedy nie zepsuła...
    buziaki stokrotne dla Was!

    OdpowiedzUsuń
  2. noooooo proszę! to już?!?!!? gratulacje kochana!!!! i żeby jej tak mało płaczliwie zostało ;-DD
    buziaki dla Was obu

    OdpowiedzUsuń
  3. wowowow, super musi byc ta kruszynka :) a tesciowej bym sie zapytala, dlaczego nic dla ciebie nie przywiozla

    OdpowiedzUsuń
  4. oboje z małą w ramionach wyglądacie cudnie.i wiesz.....jak na nią patrzycie macie rozkoszne miny.fajnie czytać,ze wszystko jest ok.i czas tak leci.dopiero się urodziła a tu już 2 tygodnie. ściskam

    OdpowiedzUsuń
  5. Emko, nie damy sobie w mleczko dmuchać nie martw się ;))

    Promii też mam nadzieję że jej tak zostanie :D

    Nutko wolałabym żeby siebie nie przywoziła i dla mnie też nic ;)

    Olu ja też nie mogę uwierzyć, że to już tak długo ją mamy :D

    OdpowiedzUsuń
  6. Hehhheheheheeee... Kochane "mamusie" mężów... Niby niezłośliwe, a zagotują do moczu:-))).
    Maleńka cudna! Leż, machaj cyckami, korzystaj, bo czas tak szybko leci...
    Całujemy!

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Zbieram dobre słowa ;)

Popularne posty z tego bloga

Ku pamięci ;-)

Ważne!

Dzisiaj moja córka zaczęła pisać swój pamiętnik.

Ziarno zostało zasiane...

Ale serio? Że już??

Przecież jeszcze niedawno nie umiała czytać ani pisać!!


Starzeję się...

Niewątpliwie.

Wkurw totalny.

Zwykle tak bywa, że...

Do pewnego momentu jest super, doskonała relacja, pełne zrozumienie, odczytywanie zachcianek, picie sobie z dzióbków i tak dalej...

Następnie przychodzi zgrzyt. I Misiaczkowi Dziubdziusiowi, Koteczkowi rosną rogi i pazury, kopytami zarysowuje parkiet, we wszystkim jest na "nie".

Zaczyna używać słów "Mogłaś to zrobić wczoraj", " Mogłaś mi przypomnieć", " Nie wiedziałem", "Nie mam na to czasu" i "Czym ty jesteś zmęczona???"

Nagle czujemy się odpowiedzialne za całe zlo tego świata łącznie z gradobiciem i plagą komarów.

I domową boginię wśród fajerwerków i donośnych efektów dźwiękowych szlag nagły trafia.

Oczywiście ten stan rzeczy nie trwa nigdy długo. Misiaczek piłuje szpony a Walkiria chowa uzbrojenie w zaciszu szafy...

Ale są takie dni...

Na szczęście mam na nie sposoby..
Dzisiaj taki:

A Wy? Jakie macie rady na chwilowy Armagedon? :-)

Niedoczas....

Czytałam niedawno artykuł.
O nowego rodzaju biedzie.
O ludziach, którzy cierpią na brak czasu. Za żadne pieniądze nie da się go kupić...

Mi się ostatnio wydaje, że spędzam moje życie w pracy. Albo do niej jadąc, albo z niej wracając. Nie macie tak czasami?
Czas, który odczuwam naprawdę, ten, kiedy jestem z moją rodziną, albo robię coś dla siebie jest na wagę złota. I znam tę wagę...

Wielkanoc była wspaniała. Tym razem Rodzice i Babcia przyjechali do mnie. Mialam ich wszystkich tak blisko i choć pojawiły się międzypokoleniowe zgrzyty, było dobrze...

Kiedyś nie doceniałam tego wspólnego czasu. Teraz kiedy pozostało nas tak mało... kolekcjonuję wszystkie momenty, zapisuję w myślach chwile. Na zapas.

Jeszcze dwa dni i uciekamy z K. Reset, zmiana otoczenia, potrzebuję tego bardzo.
Znowu z Rodzicami... :-)

Nie mogę się doczekać.

Dziękuję że zostawiacie słowa. Może tego bardzo nie widać, ale znowu mi się dzięki temu chce pisać. 😀
Udanego weekendu.
Słońca Wam i Sobie życzę!