Przejdź do głównej zawartości

A bo pięknie jest ;)

Młoda właśnie zasnęła, tak, jak najbardziej lubi - czyli dupką w górze, Mężonka jeszcze nie ma, mieszkanie odgruzowane, w TV leci po raz enty odcinek Przyjaciół... No pięknie jest :)

Maleństwo ładnie przybiera na wadze, z czego się bardzo cieszę, ja wręcz przeciwnie - tracę centymetry, z czego się cieszę jeszcze bardziej ;)

Intelektualnie jestem na etapie eeeee, aaaa, yyyyy :D któreż to samogłoski moje dziecię całkiem udolnie sobie przyswaja. Aczkolwiek udało mi się zorganizować chrzciny, czyli - przekonać księdza w katedrze wawelskiej, że właśnie TU będę chrzcić moje dziecko i przebrnąć przez listę restauracji, żeby w końcu zakochać się w wystroju i menu jednej i z radością dowiedzieć się, że "owszem, mamy wolną salę" ;) A potem wysłuchałam tyrady teściowej pod tytułem czemu tam i czemu tak drogo i czemu... błeeee...

Teściowa wtrąca się bardziej upierdliwie niż wcześniej - to jest minus największy w tej chwili. Ale na początku sierpnia wybywam z Malutką na dwa tygodnie do mojej Mamuni, co jest największym plusem. Nie mogę się doczekać miny mojego Taty gdy po raz pierwszy zobaczy wnusię :))) A moi dziadkowie.... Echh wzruszająco będzie na pewno.

A póki co dzisiaj pozwoliłam pokłuć moje dziecko - choć chętnie dałabym się pokłuć za nią... Ale niestety nie ma takiej opcji. Wybrałam szczepionkę skoniugowaną - i nie mam pewności czy dobrze zrobiłam, ale Myszka przynajmniej nie będzie płakać z bólu tyle razy...

Z kąpielą jest już lepiej - Julka płacze tylko po kąpieli, kiedy ją wycieram, a Mężuś smaruje oliwką... Myślę, że i to jakoś przetrwamy...

Nie gniewajcie się, że nie komentuję u was za często - ale jestem, czytam - jak tylko Mała mi na to pozwala ;) Ściskam was mocno!

Buziaki!!

Komentarze

  1. kurczę mieszkam 2 osiedla dalej i też jakoś nie mogę poznać mojej przyszłej synowej(??) Co do teściowej nie wypowiadam się bo nie posiadam. Ale czasami zwykłe traktowanie jak powietrze pomaga (niestety jest to terapia długotrwała i niektóre teściowe mają jakieś antyzaklęcia i na to)
    buziaczki dla całej rodzinki
    nieżonek

    OdpowiedzUsuń
  2. haha, no niezle TEŚCIU :D przybywaj zatem ;)) konieczne jest zapoznanie, skoro Syn tak się rwie do Julci, że skarpetki już jej ściąga :)) Umówimy się może jakoś w szóstkę? :) Pozdrowionka dla Waszej Rodzinki ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. No z teściowymi tak już jest:-/// Moja teraz do Niemiec wybyła to mam spokój na parę tygodni, ale jak wróci to się zacznie...
    Cieszę się, że Mała zdrowo rośnie i Ty się masz dobrze:-)
    A u nas zmiany... znalazł się nasz Syneczek:-)))

    OdpowiedzUsuń
  4. Do sierpnia blisko.... a u mamy najlepiej;) Buziaki:*

    OdpowiedzUsuń
  5. Oluś nawet nie wiesz jak się cieszę!! :) Gratulacje Kochana!

    Limonko najlepiej, masz rację - buziaki :)

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Zbieram dobre słowa ;)

Popularne posty z tego bloga

Ku pamięci ;-)

Ważne!

Dzisiaj moja córka zaczęła pisać swój pamiętnik.

Ziarno zostało zasiane...

Ale serio? Że już??

Przecież jeszcze niedawno nie umiała czytać ani pisać!!


Starzeję się...

Niewątpliwie.

Wkurw totalny.

Zwykle tak bywa, że...

Do pewnego momentu jest super, doskonała relacja, pełne zrozumienie, odczytywanie zachcianek, picie sobie z dzióbków i tak dalej...

Następnie przychodzi zgrzyt. I Misiaczkowi Dziubdziusiowi, Koteczkowi rosną rogi i pazury, kopytami zarysowuje parkiet, we wszystkim jest na "nie".

Zaczyna używać słów "Mogłaś to zrobić wczoraj", " Mogłaś mi przypomnieć", " Nie wiedziałem", "Nie mam na to czasu" i "Czym ty jesteś zmęczona???"

Nagle czujemy się odpowiedzialne za całe zlo tego świata łącznie z gradobiciem i plagą komarów.

I domową boginię wśród fajerwerków i donośnych efektów dźwiękowych szlag nagły trafia.

Oczywiście ten stan rzeczy nie trwa nigdy długo. Misiaczek piłuje szpony a Walkiria chowa uzbrojenie w zaciszu szafy...

Ale są takie dni...

Na szczęście mam na nie sposoby..
Dzisiaj taki:

A Wy? Jakie macie rady na chwilowy Armagedon? :-)

Niedoczas....

Czytałam niedawno artykuł.
O nowego rodzaju biedzie.
O ludziach, którzy cierpią na brak czasu. Za żadne pieniądze nie da się go kupić...

Mi się ostatnio wydaje, że spędzam moje życie w pracy. Albo do niej jadąc, albo z niej wracając. Nie macie tak czasami?
Czas, który odczuwam naprawdę, ten, kiedy jestem z moją rodziną, albo robię coś dla siebie jest na wagę złota. I znam tę wagę...

Wielkanoc była wspaniała. Tym razem Rodzice i Babcia przyjechali do mnie. Mialam ich wszystkich tak blisko i choć pojawiły się międzypokoleniowe zgrzyty, było dobrze...

Kiedyś nie doceniałam tego wspólnego czasu. Teraz kiedy pozostało nas tak mało... kolekcjonuję wszystkie momenty, zapisuję w myślach chwile. Na zapas.

Jeszcze dwa dni i uciekamy z K. Reset, zmiana otoczenia, potrzebuję tego bardzo.
Znowu z Rodzicami... :-)

Nie mogę się doczekać.

Dziękuję że zostawiacie słowa. Może tego bardzo nie widać, ale znowu mi się dzięki temu chce pisać. 😀
Udanego weekendu.
Słońca Wam i Sobie życzę!