Przejdź do głównej zawartości

Mała Frustratka

Żeby nie było ciągle tak żałośnie i depresyjnie, dzisiaj Jula w roli głównej.

Bo niemowlęctwo jest cholernie frustrujące, wiecie?

Mobilność wyłącznie na rękach Mamy lub Taty,a już by się tak chciało samemu... Już mały człowieczek podpycha nóżki pod brzuszek, ale co z tego jak rączki nieposłuszne nie dają się skoordynować... Co z tego że rączkami się zaprze, jak nóżki - jakoś tak osobno jeszcze - nie wiedzą co robić?

Komunikacja idzie nam już znacznie lepiej. Wiem mniej więcej, które yyyyyyyyy oznacza jeść, które spać, ale wciąż jeszcze zdarzają się pomyłki ;) A ona się tak stara - próbuje różnych tonów, głośności - sama też widzi, że największy efekt daje uśmiech i często go używa... Niestety wciąż frustrację powoduje podanie zabawki zamiast wzięcia na rączki ;)

Z Mamunią już się dogadałam, to tylko chwilowe nieporozumienie było. Tak to jest, jak się zejdą dwie depresje ;) Obawiam się trochę, jakie będą relacje między nami, kiedy Mama z nami zamieszka, ale wierzę, że damy radę się dogadać.

Mieszkania nadal szukam i wciąż nic nie ma :/ Chciałabym koniec tego roku świętować już u siebie... ciekawe, czy się uda - niewiele czasu zostało, a rynek nieruchomości beznadziejny...

Cóż, na pocieszenie - uśmiechnięta buźka ;)

Komentarze

  1. śliczna jest :)
    dacie radę, wiesz om tym
    bzuiaki

    OdpowiedzUsuń
  2. Mirror, ważne, że w ogóle szukacie, że macie taką perspektywę, my 6 lat po ślubie, dwójka dzieci,a wciąż na wynajmowanym ://
    A z mamą, może i będą spięcia, ale zobaczysz, że się jakoś dogadacie, nie macie wyboru :)
    Cmok, cmok dla Julci :)

    OdpowiedzUsuń
  3. ja też wierzę, że znajdziecie to, czego szukacie. najlepsze po prostu najczęściej jest schowane dość skrupulatnie.
    Julkowy uśmiech zadziałał na mnie kojąco :)

    OdpowiedzUsuń
  4. wierzę że szybko znajdziecie to czego szukacie :)
    Usmiech Juli jest nieziemski :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Hehe, u nas ten sam króliczek na kółeczku się sprawdza :))no właście - króliczek to czy piesek? Ja obstaję przy króliczku, Babcia przy piesku...

    pozdrawiamy
    moonik i Ludzik

    OdpowiedzUsuń
  6. Claro, no musimy - dla Niej ;)

    Blanko dzięki za wsparcie. Czasem tracę po prostu grunt pod nogami, ale masz rację, jakoś to będzie :)

    Emko szperam więc dalej ;) A Julkowy uśmiech rozbraja wszystkich :))

    Moniczko dzięki!

    Moonik no piesek chyba - kość ma przecież wyhaftowaną pod pyszczkiem królik by miał raczej hmmm marchewkę? :D

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Zbieram dobre słowa ;)

Popularne posty z tego bloga

Ku pamięci ;-)

Ważne!

Dzisiaj moja córka zaczęła pisać swój pamiętnik.

Ziarno zostało zasiane...

Ale serio? Że już??

Przecież jeszcze niedawno nie umiała czytać ani pisać!!


Starzeję się...

Niewątpliwie.

Wkurw totalny.

Zwykle tak bywa, że...

Do pewnego momentu jest super, doskonała relacja, pełne zrozumienie, odczytywanie zachcianek, picie sobie z dzióbków i tak dalej...

Następnie przychodzi zgrzyt. I Misiaczkowi Dziubdziusiowi, Koteczkowi rosną rogi i pazury, kopytami zarysowuje parkiet, we wszystkim jest na "nie".

Zaczyna używać słów "Mogłaś to zrobić wczoraj", " Mogłaś mi przypomnieć", " Nie wiedziałem", "Nie mam na to czasu" i "Czym ty jesteś zmęczona???"

Nagle czujemy się odpowiedzialne za całe zlo tego świata łącznie z gradobiciem i plagą komarów.

I domową boginię wśród fajerwerków i donośnych efektów dźwiękowych szlag nagły trafia.

Oczywiście ten stan rzeczy nie trwa nigdy długo. Misiaczek piłuje szpony a Walkiria chowa uzbrojenie w zaciszu szafy...

Ale są takie dni...

Na szczęście mam na nie sposoby..
Dzisiaj taki:

A Wy? Jakie macie rady na chwilowy Armagedon? :-)

Niedoczas....

Czytałam niedawno artykuł.
O nowego rodzaju biedzie.
O ludziach, którzy cierpią na brak czasu. Za żadne pieniądze nie da się go kupić...

Mi się ostatnio wydaje, że spędzam moje życie w pracy. Albo do niej jadąc, albo z niej wracając. Nie macie tak czasami?
Czas, który odczuwam naprawdę, ten, kiedy jestem z moją rodziną, albo robię coś dla siebie jest na wagę złota. I znam tę wagę...

Wielkanoc była wspaniała. Tym razem Rodzice i Babcia przyjechali do mnie. Mialam ich wszystkich tak blisko i choć pojawiły się międzypokoleniowe zgrzyty, było dobrze...

Kiedyś nie doceniałam tego wspólnego czasu. Teraz kiedy pozostało nas tak mało... kolekcjonuję wszystkie momenty, zapisuję w myślach chwile. Na zapas.

Jeszcze dwa dni i uciekamy z K. Reset, zmiana otoczenia, potrzebuję tego bardzo.
Znowu z Rodzicami... :-)

Nie mogę się doczekać.

Dziękuję że zostawiacie słowa. Może tego bardzo nie widać, ale znowu mi się dzięki temu chce pisać. 😀
Udanego weekendu.
Słońca Wam i Sobie życzę!