Przejdź do głównej zawartości

8 miesięcy...

Halooo, tu Jula!

Taka jestem już duuuuuża :) I mądra! I siedzę sama. Nawet w śliskiej wannie. I topię kaczkę-termometr. I gumowego misia. I gumową książeczkę. :)
I jestem całkiem niezłą czołgistką! Babcia ostatnio mówiła Mamie, że boi się mnie zostawić gdziekolwiek samą :D Cóż, coś czuję, że to dopiero początek moich możliwości...
I gadam. Całkiem tak jak Oni gadam. Ale Oni jakoś głupio się uśmiechają, udając, że nie rozumieją. A Mama nawet prosi, żebym przestała gadać po marsjańsku a zaczęła po polsku. Co to jest "marsjańsku"? Przecież jak mówię daj - to trzeba dać. Niestety najczęściej nie rozumieją, kiedy chcę komórkę... Albo spróbować takiego czarnego parującego, co babcia ma w szklance... Chyba słownik im kupię czy cuś...
Jak mówię weź mnie na ręce, to trzeba mnie wziąć, a nie wymyślać pokazywanie zabawek... Przecież ja ćwiczyć teraz muszę - nie widzą jak ja już pięknie podskakuję, stojąc na ich kolanach? Hopa hoooopaaa!!! I ani się nie obejrzą jak będę chodzić - tak jak oni!
Albo jedzą. SAMI jedzą. Jakieś takie pysznie pachnące żarełko. Siedzę w tym swoim krzesełku, ślinka mi cieknie a tu - nic. Otwierają dla mnie tylko te kolorowe słoiki, które cokolwiek by w nich nie było - ciągle smakują tak samo... Nooo... czasem Babcia mi coś ugotuje... Fajna ta Babcia :) I czasem się doproszę o kawałek chlebka, albo ziemniaka. Albo żółtko z jaja albo... Hehe no dooobra przyznam się, daję radę! Opanowałam już do perfekcji specjalną minkę - Mama mówi jak ją robię, że wyglądam jak "kot ze Shreka" :D A co to jest Shreka?? No nic, wyglądam jak wyglądam - najważniejsze, że DZIAŁA! No może nie do końca, ale się dopracuje szczegóły i nawet kiełbaskę wyciągnę! ;)
Mama coś ostatnio oklapła. Przychodzi z pracy, wita się ze mną, coś tam je, trochę się bawimy, ale jakoś dziwnie ryje noskiem po ziemi. Podobno jest zmęczona. Też coś. Podobno nie może w nocy spać przeze mnie. Też coś. Przecież JA się wysypiam. To czemu niby ona nie? Ja myślę, że to na pewno przez to, że ciągle wychodzi do tej swojej "pracy". Byłam z nią tam kiedyś. Rozmawiała z takim wysokim facetem, mówiła o nim Szef. Strasznie nudny, ględził, aż zasnęłam. Hmm, jeśli Mama codziennie musi go słuchać - to ja już rozumiem, czemu jest taka śpiąca... Ale czemu wszystko zwala na mnie? Jest tyle rzeczy do poznania...
Tata za to jest w porządku. W przyszłym tygodniu znowu bierze urlop - tym razem "ojcowski" tylko po to, żeby ze mną być. Czyli można! Nie to co Mama... W sumie Tata coś tam bąka, że to dlatego, że w firmie nie ma za bardzo co robić i zaczynają się jakieś czystki. Podobno zwolnili wszystkich, którzy mieli umowy zlecenie (ale dziwne słowo - co to jest ta umowa, która "zlatuje" jak moje zabawki??), a ludziom, którym się kończy umowa po prostu jej nie przedłużają dalej. Mama się znowu martwi, bo Tata ma umowę do lipca. Ale przecież Tata musi mieć porządną umowę (cokolwiek by to było)- nie zlatującą, bo Tata to Tata, prawda? Strasznie się cieszę, będę mieć Tatusia tylko dla siebie, będziemy robić samolocik i bawić się klockami i może da mi trochę poklepać w klawiaturę od komputerka? :D
W sumie, to wiecie - jest ok. Może trochę wkurza mnie to, że dorośli ciągle mówią, że jest paskudna pogoda i rzadko wychodzimy na spacerki... No i trochę denerwują mnie Mama i Babcia. Bo wciąż, jak zdarte płyty powtarzają - "Jula gdzie te Twoje zęby???"
A CO TO SĄ ZĘBY???

Komentarze

  1. oj ostrzegam... magiczna szóstka, pamiętaj! ;) pięknie rośnie:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Uśmiałam się strasznie, brzuch mnie rozbolał hi hi hi :-)) Na dodatek śmiech mi dzisiaj bardzo potrzebny :(
    Miłego dnia, buźka dla Was dziewczyny

    OdpowiedzUsuń
  3. hehehe, ale wam fajnie, ze Jula siedzi :)) a zeby przyjda...w swoim czasie :)

    pozdrawiamy

    moonik

    OdpowiedzUsuń
  4. Juleńko - zęby przyjdą, to takie bziki w buzi, które mogą nieźle pokaleczyć język:) Nie chcę Ci nic Maleńka mówić, ale Oni doskonale rozumieją to, co do Nich mówisz - tylko udają by się nie dać wykorzystać:P te Shrekowe oczy też mi są znane - Kuba tak patrzy jak tylko jedzenie zobaczy:))

    Kwietniowa

    OdpowiedzUsuń
  5. Haha takiej dawki śmiechu trzeba było mi z rana :D chyba mama musi częściej Juleńkę do głosu dopuszczać :D

    OdpowiedzUsuń
  6. Oj, racja, racja...to dopiero początek możliwości Waszego Maluszka :-))) Jak zacznie chodzić , to dopiero będzie...zabawa , oczywiście dla Julki :-))
    Miło patrzeć jak Wasz Szkrab zdrowo rośnie...a ząbki też urosną :-) Teraz pewnie boją się zimy i nie chcą wychodzić z ciepłego dziąsełka ;-)

    Serdecznie pozdrawiam ...Mamę i małą Jubilatkę :-)

    Florella

    OdpowiedzUsuń
  7. Ależ z Ciebie gaduła, Julko i do tego bybystry i dowcipny obserwator rzeczywistości. Koniecznie musisz popracować nad tym, by Rodzice dawali Ci to porządne jedzonko. I nie martw się, będę trzymała kciuki, żeby ta umowa nie spadła Tatusiowi! Pozdrawiam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
  8. Zapomniałam się podpisać! Pioanka.

    OdpowiedzUsuń
  9. :))
    PRZepraszam na więcej nie mam sił.

    OdpowiedzUsuń
  10. jajciu ale ona juz duza, szybko czas leci. A zeby im pozniej tym lepsze wiec spokojnie, przynajmniej nikogo nie gryzie ;)

    OdpowiedzUsuń
  11. no kochana.....masz dar do pisania. Nawet męzon spytał z czego się śmieję i musiałam przeczytać :) ściskam gorąco i ślę serdeczne życzonka :)

    OdpowiedzUsuń
  12. kochana JULENKO jaka Ty jestes sliczniusia:)))) kochanie szczescia dla Ciebie i Twojej mamuni:***

    OdpowiedzUsuń
  13. Iczka, ciesze się, że dałyśmy Ci powód do uśmiechu - obyś go miała jak najczęściej ;)

    Moonik, ani się obejrzysz jak Ludzik usiądzie :)

    Kwietniowo :D chyba wszystkie dzieci tak mają ;)

    Karolinko, postaram się chociaż raz w miesiącu ;))

    Florello, ja tym ząbkom chętnie jakieś ocieplacze kupię, bo do wiosny czekać nie chcemy :)) Dzięki!

    Pioanko trzymaj trzymaj, a co do wyciągania - myślę że mała zmysł do tego ma po mamusi ;)

    Duszku :*

    Shirin - może później wypadną :D

    Olu dzieki :) i nawzajem!!

    Martuś dzięki :) Twoi dżentelmeni też są boscy :D Buziole!

    OdpowiedzUsuń
  14. w końcu Cię znalazłam,byłam ciekawa skąd przychodzisz:))a teraz zobaczyłam zdjęcie Julki i zaczęłam gadać do monitora jak klasyczna ciocia- "a co to za slodkie cudo tak sie pięknie usmiecha":D:D dobrze że nikt nie słyszał! nie umiem się tu poruszac i nie wiem czy uda mi się dodac ten komentarz;x Klarka

    OdpowiedzUsuń
  15. Dziękują za odwiedziny :) A to, że obok uśmiechu mojej córy nie da się przejść bez komentarza, to fakt niezbity :))

    OdpowiedzUsuń
  16. Wspaniele opisane. Wyjete z ust dziecka;-) Rewelacja...Ach te szkraby...serca nasze skradają!

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Zbieram dobre słowa ;)

Popularne posty z tego bloga

Ku pamięci ;-)

Ważne!

Dzisiaj moja córka zaczęła pisać swój pamiętnik.

Ziarno zostało zasiane...

Ale serio? Że już??

Przecież jeszcze niedawno nie umiała czytać ani pisać!!


Starzeję się...

Niewątpliwie.

Wkurw totalny.

Zwykle tak bywa, że...

Do pewnego momentu jest super, doskonała relacja, pełne zrozumienie, odczytywanie zachcianek, picie sobie z dzióbków i tak dalej...

Następnie przychodzi zgrzyt. I Misiaczkowi Dziubdziusiowi, Koteczkowi rosną rogi i pazury, kopytami zarysowuje parkiet, we wszystkim jest na "nie".

Zaczyna używać słów "Mogłaś to zrobić wczoraj", " Mogłaś mi przypomnieć", " Nie wiedziałem", "Nie mam na to czasu" i "Czym ty jesteś zmęczona???"

Nagle czujemy się odpowiedzialne za całe zlo tego świata łącznie z gradobiciem i plagą komarów.

I domową boginię wśród fajerwerków i donośnych efektów dźwiękowych szlag nagły trafia.

Oczywiście ten stan rzeczy nie trwa nigdy długo. Misiaczek piłuje szpony a Walkiria chowa uzbrojenie w zaciszu szafy...

Ale są takie dni...

Na szczęście mam na nie sposoby..
Dzisiaj taki:

A Wy? Jakie macie rady na chwilowy Armagedon? :-)

Niedoczas....

Czytałam niedawno artykuł.
O nowego rodzaju biedzie.
O ludziach, którzy cierpią na brak czasu. Za żadne pieniądze nie da się go kupić...

Mi się ostatnio wydaje, że spędzam moje życie w pracy. Albo do niej jadąc, albo z niej wracając. Nie macie tak czasami?
Czas, który odczuwam naprawdę, ten, kiedy jestem z moją rodziną, albo robię coś dla siebie jest na wagę złota. I znam tę wagę...

Wielkanoc była wspaniała. Tym razem Rodzice i Babcia przyjechali do mnie. Mialam ich wszystkich tak blisko i choć pojawiły się międzypokoleniowe zgrzyty, było dobrze...

Kiedyś nie doceniałam tego wspólnego czasu. Teraz kiedy pozostało nas tak mało... kolekcjonuję wszystkie momenty, zapisuję w myślach chwile. Na zapas.

Jeszcze dwa dni i uciekamy z K. Reset, zmiana otoczenia, potrzebuję tego bardzo.
Znowu z Rodzicami... :-)

Nie mogę się doczekać.

Dziękuję że zostawiacie słowa. Może tego bardzo nie widać, ale znowu mi się dzięki temu chce pisać. 😀
Udanego weekendu.
Słońca Wam i Sobie życzę!