Przejdź do głównej zawartości

Nie śiscy som

Raport z wyjazdu. 

Dzień wcześniej lądujemy u pediatry, bo Młoda znów kaszle. Tym razem podobno niezbędny jest antybiotyk, "bo są zmiany na oskrzelach".

Bladym świtem w sobotę Jula widzi Dziadków (Teściowa i Teść), którzy przyjechali zabrać nas do mojej Mamy. Wszyscy zgromadziliśmy się w jednym pokoju. Można nasz ogarnąć wzrokiem. Wszystkich na raz. Jula prze-szczęśliwa - Śiscy SOM! Oznajmia. 

Pakujemy się więc śiscy do auta. Młoda po porannej dawce antybiotyku jest lekko ospała, ale nie marudzi. Spokojnie przyjmuje konieczność wyjazdu. Nawet przez jakiś czas instruuje Babcię jak ma jechać - ćejwone śiatło, ziejone śiatło!! Jedziemy, gadamy, kontemplujemy krajobraz...
Po stu kilometrach Teściowa zarządza postój. Mają JEDNO KONKRETNE miejsce, w którym ZAWSZE zatrzymują się jadąc do córki (akurat mieszka jakieś 60 km od moich rodziców, więc mamy po drodze). Jula od kilkunastu minut jest nieswoja, nie reaguje na zachęcanie babci do krakersów, paluszków, kanapek, soczków i innych tego typu pierdół . Wcześniej oczywiście musiała spróbować wszystkiego co kupiła na drogę babcia... Jakieś 10 minut przed TYM WŁAŚNIE parkingiem Młoda robi się kompletnie zielona. Następnie babcia otrzymuje z powrotem wszystko, co w nią wcześniej wepchnęła...

Komentarz Babci? - no nic się nie stało, przecież się zdarza. Ale to my jesteśmy obrzygane nie ona. ;)

Na TYM WŁAŚNIE parkingu przebieram Julę w suche rzeczy. Poję ją herbatką. Młoda za nic nie chce z powrotem wsiąść do auta, mimo że Mężon elegancko wysprzątał miejscówkę. W końcu udaje się ją jakoś upchnąć. Jedziemy dalej.  W końcu zmęczona zasypia.

Dojeżdżamy do siostry Mężona, dla niego i dla Teściów to końcowy przystanek (na szczęście). Po mnie i Julę przyjeżdżają moi Rodzice. Jula na widok Babci Tejeni otwiera szeroko oczy i biegnie do niej pędem :D na chwilę siadamy przy kawie. Jula z powagą oznajmia śiscy śiscy som!! :)

Do mojego rodzinnego miasteczka dojeżdżamy na szczęście bez niespodzianek... Gdyby nie deszcz - pięknie by było... Jula odwiedza wszystkie kąty mieszkania dziadków bez cienia obawy. Nawet łóżeczko choć nie identyczne z jej, nie budzi w niej żadnego lęku ;) Co mnie dziwi niepomiernie, wieczorem daje się do niego wsadzić  i bez sprzeciwów zasypia. 
Noce są straszne. Po przespanych kilku godzinach Młodą budzi kaszel. Daję jej pić, znowu usypia, by budzić się co 15 minut, pół godziny. Odzwyczaiłam się od sportów ekstremalnych budzę się jak zombie. Na ulotce antybiotyku informacja o skutkach ubocznych: "może wywoływać koszmary". W poniedziałek znów jesteśmy w przychodni. Lekarz nie słyszy żadnych zmian oskrzelowych, ale radzi żeby podawać antybiotyk dalej - a Młoda dalej kaszle i budzi się z krzykiem w nocy :/ Pojawia się wysoka gorączka, brak apetytu...

We środę pierwszy dzień po odstawieniu Klacidu idziemy do mojej lekarki - leczyła mnie jak byłam dzieckiem. Zdziwiła się, że Jula dostała od razu antybiotyk o tak szerokim spektrum i nie podziałało i.. zapisuje następny, bo podobno nie da się zwalczyć kaszlu inaczej. Poza tym stwierdziła: na do widźienia i "dziekuje za naklejke" Juli -  przecież ona "gada jak stara" :D

Nie wiem dlaczego, ale już pierwszego dnia Jula po tej wizycie i podaniu nowego leku zaczęła więcej jeść. Gorączka już się nie pojawiła. Młoda znów się bawi, szaleje... Kaszel powoli słabnie. . 
Ale i tak z duszą na ramieniu wyjechałam w sobotę do domu.

Dzisiaj dziewczyny były do kontroli. We środę mają skończyć Amoksiklav. Jula cieszy się słońcem, trawą, babcią :))) W nocy budzi się rzadko - Mama mówi że raz odkąd wyjechałam (hmmm może ja ją budziłam chrapaniem??? :)) A Jula podobno klapneła na łóżku po moim wyjeździe i wymruczała "mamusia sie nie wyspała"....

Jak tak dalej pójdzie moje dziecko wróci do domu 30 lipca.

A w domu pusto. Cicho. Beznadziejnie. Bo nie śiscy som!!!!! :((((((((((((

A ja przywiozłam z wakacji Mega KATAR. Taki po pachy. 

Jessu i dalej się o nią martwię nooooo!!!!!!!

Komentarze

  1. Ale mądra ta twoja córeczka i jak dba o ciebie:)

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Zbieram dobre słowa ;)

Popularne posty z tego bloga

Ku pamięci ;-)

Ważne!

Dzisiaj moja córka zaczęła pisać swój pamiętnik.

Ziarno zostało zasiane...

Ale serio? Że już??

Przecież jeszcze niedawno nie umiała czytać ani pisać!!


Starzeję się...

Niewątpliwie.

Wkurw totalny.

Zwykle tak bywa, że...

Do pewnego momentu jest super, doskonała relacja, pełne zrozumienie, odczytywanie zachcianek, picie sobie z dzióbków i tak dalej...

Następnie przychodzi zgrzyt. I Misiaczkowi Dziubdziusiowi, Koteczkowi rosną rogi i pazury, kopytami zarysowuje parkiet, we wszystkim jest na "nie".

Zaczyna używać słów "Mogłaś to zrobić wczoraj", " Mogłaś mi przypomnieć", " Nie wiedziałem", "Nie mam na to czasu" i "Czym ty jesteś zmęczona???"

Nagle czujemy się odpowiedzialne za całe zlo tego świata łącznie z gradobiciem i plagą komarów.

I domową boginię wśród fajerwerków i donośnych efektów dźwiękowych szlag nagły trafia.

Oczywiście ten stan rzeczy nie trwa nigdy długo. Misiaczek piłuje szpony a Walkiria chowa uzbrojenie w zaciszu szafy...

Ale są takie dni...

Na szczęście mam na nie sposoby..
Dzisiaj taki:

A Wy? Jakie macie rady na chwilowy Armagedon? :-)

Niedoczas....

Czytałam niedawno artykuł.
O nowego rodzaju biedzie.
O ludziach, którzy cierpią na brak czasu. Za żadne pieniądze nie da się go kupić...

Mi się ostatnio wydaje, że spędzam moje życie w pracy. Albo do niej jadąc, albo z niej wracając. Nie macie tak czasami?
Czas, który odczuwam naprawdę, ten, kiedy jestem z moją rodziną, albo robię coś dla siebie jest na wagę złota. I znam tę wagę...

Wielkanoc była wspaniała. Tym razem Rodzice i Babcia przyjechali do mnie. Mialam ich wszystkich tak blisko i choć pojawiły się międzypokoleniowe zgrzyty, było dobrze...

Kiedyś nie doceniałam tego wspólnego czasu. Teraz kiedy pozostało nas tak mało... kolekcjonuję wszystkie momenty, zapisuję w myślach chwile. Na zapas.

Jeszcze dwa dni i uciekamy z K. Reset, zmiana otoczenia, potrzebuję tego bardzo.
Znowu z Rodzicami... :-)

Nie mogę się doczekać.

Dziękuję że zostawiacie słowa. Może tego bardzo nie widać, ale znowu mi się dzięki temu chce pisać. 😀
Udanego weekendu.
Słońca Wam i Sobie życzę!