Przejdź do głównej zawartości

Osiem.

Od kiedy liczba przestała być dwucyfrowa jestem spokojniejsza. I nabrałam energii - mimo.

Mimo tego, że mój organizm olał wczoraj walniętynki i dostałam @. Chyba dostosował się po prostu do tego co o tym "święcie" myśli głowa ;) 
Mimo, że za oknem sypie biały syf w ilościach hurtowych (błeeee).
Mimo, że moje włosy urządziły strajk przeciw czapce i muszę je myć i układać codziennie - czy to aby nie lekka przesada??

Ale już tylko osiem. 

Dziś mama była z Julą na testach alergicznych. Okazało się,  mimo moich czarnych myśli, że młoda nie jest na NIC uczulona :) Więc te wszystkie choróbska to jednak przedszkole. Lekarka zapisała jej jakąś szczepionkę ekstra. Jak pojadę, to dowiem się co to :/ I Immunoglukan.Cóż, spróbujemy. Przecież MUSI być lepiej.

Teściowa przyjechała w poniedziałek, bo chciała podejrzeć łóżeczko i to, co zrobiłam w pokoju, żeby sobie pokrytykować. O łóżeczku usłyszałam oczywiście - "a boo taaaakiiieeeee??" Ciśnienie mi skoczyło i scyzoryk się w kieszeni otworzył, ale całą siłą woli go zamknęłam. Za to pogratulowałam sobie, że jeszcze nie zaczęłam wszystkiego wieszać i układać tak, jak to ma wyglądać w fazie końcowej, więc poza łóżeczkiem nie zobaczyła NIC ;)
Niech użyje wyobraźni - Niahahahahahaaaaaa :D

Poluję na pościel. Finansowo już krucho, ale od czego mamy Tomex? Niestety targowisko jest otwarte tylko do 16:00. Ja też pracuję do 16:00. Na szczęście jest jeszcze jedna sobota ;)

Ok wracam do pracy. Dzięki za wsparcie kochane kobiełki :) 

Komentarze

  1. odwieczna prawda jest taka, ze tesciowej nigdy sie nie dogodzi :D skads to znam :)
    To prawda, ze pojedyncze cyferki wygladaja zdecydowanie bardziej przyjaznie, szczegolnie przy niecierpliwym odliczaniu ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ta, teściowa to całkiem obcy obiekt na tej planecie :/ a pojedyncze cyferki jeszcze bardziej mobilizują i cieszą :)

      Usuń
  2. Teściowa mówisz... Jaki to szeroki temat :)) powieści można by pisać
    hehehe
    Ja już dzisiaj pisałam, że przyjęłam, że teściowa po to właśnie jest, żeby od czasu do czasu ciśnienie podnieść, żeby nudy nie było. Cieszmy się z nalotów, niektórzy mają je na stałe :)

    Fajnie, że Julka zdrowa. Najważniejsze że nie będziecie musieli z żadną alergią walczyć.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Lil wyprowadzenie się od teściowej to był jeden z moich życiowych sukcesów ;) wciąż się z tego cieszę jak się za nią zamykają drzwi :D Mam na dzieję, że te testy są wiarygodne i że uda się ominąć to paskudztwo :/

      Usuń
    2. hehehe
      To tutaj możemy sobie przybić piąteczkę. Ja dawno dawno temu (jak w bajce, albo w horrorze raczej ;p) wytrzymałam u teściowej miesiąc. A jak dumna byłam z siebie, że AŻ tyle dałam radę. I niczyja głowa przy tym nie spadła :)

      Mam nadz, że tak będzie. Trzymam kciuki
      buźka

      Usuń
  3. to odliczamy kochana!!!!! dziś już 7...

    a super extra ze nie jest na nic uczulona, to wspaniałe wieści ;)
    a @ współczuje... paskuda!!!

    Buziakujemy

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. odliczamy, odliczamy :)) oby tendencja na dobre wiadomości się utrzymała :) u Ciebie też tak dużo śniegu?

      Usuń
    2. och śniegu co nie miara - tylko na sanki badz lepic bałwana hihihi :)
      jeszcze 6 dni :)))

      Usuń
  4. Właśnie na cholerę pada ten śnieg ? Wrrrgrggrrrrr ....
    Ja też z tych co włosy dzień w dzień myją, układają, prostują...boszzz...a to takie czasochłonne...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. właśnie :/ na szczęście wiosnę zapowiadają, więc może ten problem nam odpadnie ;))

      Usuń
  5. Włosy i śnieg... nie ma się czym przejmować- patrz na plusy. Śnieg jest wspaniałą okazją do tego by podziwiać miasto okryte białym puchem, odnajdywać na nowo jego piękno. Włosy? Możesz co dzień kombinować z nową fryzurą. zapleć na noc warkoczyki, susz włosy tak by miały lekko sterczące końcówki... kombinuj! Teściowa? ... problem, którego jeszcze nie poznałam, ale nie martw się. Może czuje się niepotrzebna, dlatego stara się we wszystkim pokazać swoje zdanie? A nie miało by ono znaczenia, gdyby się we wszystkim zgadzała... musi sie więc bunotwać.
    Głowa do góry i z usmiechem do pracy !!! :)

    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. oj chyba "biały puch" już na mnie nie działa, widzę tylko denerwujące kupy zmarzliny, która potem się rozpłynie a jeszcze wcześniej zmoczy mi buty i przemrozi stopy :D A włosy mam długie, z grzywką i bez czapki łapię zapalenie zatok - a bez sensu jest kombinowanie pod czapkę :) wolę je wiązać, ale wciąż się coś wymyka z frotki :) A Teściowa.. pogodziłam się z tym, że jest. Ona nie chce być potrzebna, ona chce, zeby wszyscy traktowali ją niczym cesarzową, która wszystko wie lepiej i o wszystkim musi decydować. Ciężki typ, ale na szczęście z nią nie mieszkam, więc tylko czasem upuszczam jadu :) Nie trać swojego świeżego spojrzenia i optymizmu, proszę. Lubię jak tu u mnie bywasz :)

      Usuń

Prześlij komentarz

Zbieram dobre słowa ;)

Popularne posty z tego bloga

Ku pamięci ;-)

Ważne!

Dzisiaj moja córka zaczęła pisać swój pamiętnik.

Ziarno zostało zasiane...

Ale serio? Że już??

Przecież jeszcze niedawno nie umiała czytać ani pisać!!


Starzeję się...

Niewątpliwie.

Wkurw totalny.

Zwykle tak bywa, że...

Do pewnego momentu jest super, doskonała relacja, pełne zrozumienie, odczytywanie zachcianek, picie sobie z dzióbków i tak dalej...

Następnie przychodzi zgrzyt. I Misiaczkowi Dziubdziusiowi, Koteczkowi rosną rogi i pazury, kopytami zarysowuje parkiet, we wszystkim jest na "nie".

Zaczyna używać słów "Mogłaś to zrobić wczoraj", " Mogłaś mi przypomnieć", " Nie wiedziałem", "Nie mam na to czasu" i "Czym ty jesteś zmęczona???"

Nagle czujemy się odpowiedzialne za całe zlo tego świata łącznie z gradobiciem i plagą komarów.

I domową boginię wśród fajerwerków i donośnych efektów dźwiękowych szlag nagły trafia.

Oczywiście ten stan rzeczy nie trwa nigdy długo. Misiaczek piłuje szpony a Walkiria chowa uzbrojenie w zaciszu szafy...

Ale są takie dni...

Na szczęście mam na nie sposoby..
Dzisiaj taki:

A Wy? Jakie macie rady na chwilowy Armagedon? :-)

Niedoczas....

Czytałam niedawno artykuł.
O nowego rodzaju biedzie.
O ludziach, którzy cierpią na brak czasu. Za żadne pieniądze nie da się go kupić...

Mi się ostatnio wydaje, że spędzam moje życie w pracy. Albo do niej jadąc, albo z niej wracając. Nie macie tak czasami?
Czas, który odczuwam naprawdę, ten, kiedy jestem z moją rodziną, albo robię coś dla siebie jest na wagę złota. I znam tę wagę...

Wielkanoc była wspaniała. Tym razem Rodzice i Babcia przyjechali do mnie. Mialam ich wszystkich tak blisko i choć pojawiły się międzypokoleniowe zgrzyty, było dobrze...

Kiedyś nie doceniałam tego wspólnego czasu. Teraz kiedy pozostało nas tak mało... kolekcjonuję wszystkie momenty, zapisuję w myślach chwile. Na zapas.

Jeszcze dwa dni i uciekamy z K. Reset, zmiana otoczenia, potrzebuję tego bardzo.
Znowu z Rodzicami... :-)

Nie mogę się doczekać.

Dziękuję że zostawiacie słowa. Może tego bardzo nie widać, ale znowu mi się dzięki temu chce pisać. 😀
Udanego weekendu.
Słońca Wam i Sobie życzę!