Przejdź do głównej zawartości

Gdy nadwrażliwość jest jak bilet w jedną stronę stąd...

W sobotę znowu był dwudziesty.
Wprawdzie kwietnia, nie lutego.
Ale i tak cała byłam NIM.
Naprawdę do tej pory nie wiedziałam co znaczy tęsknić.
Już wiem.

Sobota była....

(piosenka fajna ale od obrazków można się porzygać - słuchajcie bez wizji ;)


No.
Jeszcze dołożyłam sobie wieczorem oglądając z Sis "P.S. kocham Cię". Ona ryczała u siebie w Wawce, ja u siebie w Kraku. Cudnie.

W niedzielę dowiedziałam się, że kolejna osoba z mojej rodziny wybiera się na tamten świat. Moja kochana, schorowana Ciocia-Babcia, siostra mojego dziadka. Kiedyś uwielbiałam do niej przyjeżdżać, bawić się w jej ogrodzie, gadać, zajadać słodkie suchary... Moje dzieciństwo - cała jego kwintesencja... Drzwi zamykają się... Ciocia na oiomie... a dziś jej urodziny.... Tuliłam się kiedyś do jej ciepła a w zeszłym roku, przed pogrzebem jej syna przytuliłam kruszynę - szczuplutką, maleńką, roztrzęsioną...

W poniedziałek mój nastrój ograniczał się do...


Czyli w podsumowaniu - szukam jaskini, w której będę mogła się schować, niech nikt mnie nie szuka.( Tak delikatnie mówiąc oczywiście). (Bardzo delikatnie)

W niedzielę wyjeżdżam na tydzień do mamy. Dobrze mi zrobi.
Umówiłam się tam na piwo z koleżanką z dawnych lat. Która długo się nie pokazywała, ale na pogrzebie szła ze mną ramię w ramię i razem ze mną smarkała. Bo Młody kiedyś podsłuchiwał nas obie kiedy powierzałyśmy sobie  nastoletnie sekrety...

Póki co, praca coraz bardziej mnie irytuje. Już nie wstaję z myślą że będzie jakoś. 

Hormony sprzed @ z wkur....em na cały świat mieszają mi się w koktajl Mołotowa...
Oj wybuchnę na pewno wybuchnę....
Dziś Teść do mnie zadzwonił ze swoim wszystkowiedzącym "bo ja Ci załatwię". Zaczął od pytania "jaka jest Twoja specjalizacja??". Nosszzz... Nic o mnie nie wie i nie będzie wiedział! I nie będę mu się tłumaczyć gdzie z kim i kiedy się umówiłam na rozmowy o pracę!  Dotąd niczego mi jeszcze nie załatwił i nic mu nie chcę być winna! Posłałam go na bambus. Niech się obraża. Wisi mi to.

Ogólnie dzień dzisiejszy jest pod hasłem 


AAAAAAAAAAAA!!!

Tak więc nie czekajcie na mnie póki co. Moja jako taka psychiczna równowaga właśnie runęła.
Byle do soboty...........
A potem...
SIĘ ZOBACZY.

Milej majówki.

Komentarze

  1. Przytulam.
    Z innych powodów ale też bym się w tej jaskini z Tobą zamknęła....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A macie jeszcze jedno miejsce??? Widzisz, Kobieto, ja z kolei w drugą stronę dostaję schizy: chcę rzucić pracę w naszej rodzinnej firmie i odpocząć, pobyć z dziećmi, porządnie posprzątać bo nie daję rady. Nie umiem tego wszystkiego pogodzić, nie panuję nad niczym, a chcę zrobić wszystko. Daję sobie czas do końca kwietnia, a potem się powieszę. Powisisz na gałęzi obok? :D

      Usuń
    2. oj chętnie... Wiesz, gdyby nie ten cholerny kredyt nie przejęłabym się bardzo tym zwolnieniem. Ale bez tej roboty - ani w tę ani w żadną stronę :/ ogólnie kicha.

      Usuń
    3. Wiem, jaki to problem, wiem :( Ale odezwałabyś się słówkiem? Wiem, że u mamy najlepiej ale skrobnij coś.

      Usuń
  2. Niech wyjazd Ci sie uda...odpocznij, nabierz sił..
    ---------------------------
    Ale ucieczka do niczego nie doprowadzi... czasem trzeba zycie walnąć prosto w tzw. ryj i sie postawić! Najpierw wypłakac, najpierw wywalic prosto z mostu... bol zostaje, ale (nigdy nie myslałam ze to powiem...) z czasem jest troszeczke łatwiej, troszke, minimalnie ale jest...
    Tule... moge pisac wszystko, ale wiem jak jest... chce bys wiedziała, ze JESTEM!!!!!! za daleko... bez sensownie... ale jestem dla Ciebie :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dzięki
      wiem Kasiu, ale muszę nabrać sił. Póki co ich nie mam.
      Wiem że jesteś ale ja już nawet nie mam siły się skarżyć. Muszę to przeczekać.

      Usuń
  3. Ech, znam to dobrze! Uciec od problemów, zmartwień i smutków tego świata! Mama nadzieję, że szybko wrócisz do dobrej formy! Bo przecież po burzy zawsze musi zaświecić słonko!
    Pozdrawiam ciepło!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. nie wiem czy szybko wrócę, nie wiem czy w ogóle wrócę, póki co nie mam siły nawet planować powrót... Ten rok to jakaś masakra i obawiam się ze jeszcze nie pokazał wszystkich swoich możliwości...

      Usuń
  4. Przytulam mocno kochana :-***
    My jesteśmy i czekamy. Ty jedz i niech Ci ten wyjazd dobrze zrobi. :-*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. pojadę pojadę i... wiem że jesteście mimo swoich kłopotów ale ja nie chcę wam dokładać :* dzięki

      Usuń
  5. Jak to nie czekajcie?
    Ja będę na posterunku. I poczekam aż wszystko złe minie. Bo przecież z czasem minie... I będzie dobrze.
    :**

    OdpowiedzUsuń
  6. i ja ryczałam po raz kolejny na P.S......:****

    OdpowiedzUsuń
  7. Ryczycie na tym filmie więc chyba i ja muszę... Nie znam go.

    Beatko - ja bez dwóch zdań wierzę, że w jaskini posiedzisz - owszem - ale jaskiniowcy z biegiem czasu opuścili swe jaskinie i przenieśli się do lepianek, potem domów drewnianych a potem betonowych, jasnych i dużych. Obyś Ty przeszła te drogę jak najszybciej.

    :)))))))))))

    OdpowiedzUsuń
  8. A my czekamy, czy chcesz czy nie chcesz i tak czekamy na Ciebie:-*

    OdpowiedzUsuń
  9. To chociaz kciuki potrzymamy, dobrze? I wesprzemy dobrą myślą...

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Zbieram dobre słowa ;)

Popularne posty z tego bloga

Ku pamięci ;-)

Ważne!

Dzisiaj moja córka zaczęła pisać swój pamiętnik.

Ziarno zostało zasiane...

Ale serio? Że już??

Przecież jeszcze niedawno nie umiała czytać ani pisać!!


Starzeję się...

Niewątpliwie.

Wkurw totalny.

Zwykle tak bywa, że...

Do pewnego momentu jest super, doskonała relacja, pełne zrozumienie, odczytywanie zachcianek, picie sobie z dzióbków i tak dalej...

Następnie przychodzi zgrzyt. I Misiaczkowi Dziubdziusiowi, Koteczkowi rosną rogi i pazury, kopytami zarysowuje parkiet, we wszystkim jest na "nie".

Zaczyna używać słów "Mogłaś to zrobić wczoraj", " Mogłaś mi przypomnieć", " Nie wiedziałem", "Nie mam na to czasu" i "Czym ty jesteś zmęczona???"

Nagle czujemy się odpowiedzialne za całe zlo tego świata łącznie z gradobiciem i plagą komarów.

I domową boginię wśród fajerwerków i donośnych efektów dźwiękowych szlag nagły trafia.

Oczywiście ten stan rzeczy nie trwa nigdy długo. Misiaczek piłuje szpony a Walkiria chowa uzbrojenie w zaciszu szafy...

Ale są takie dni...

Na szczęście mam na nie sposoby..
Dzisiaj taki:

A Wy? Jakie macie rady na chwilowy Armagedon? :-)

Niedoczas....

Czytałam niedawno artykuł.
O nowego rodzaju biedzie.
O ludziach, którzy cierpią na brak czasu. Za żadne pieniądze nie da się go kupić...

Mi się ostatnio wydaje, że spędzam moje życie w pracy. Albo do niej jadąc, albo z niej wracając. Nie macie tak czasami?
Czas, który odczuwam naprawdę, ten, kiedy jestem z moją rodziną, albo robię coś dla siebie jest na wagę złota. I znam tę wagę...

Wielkanoc była wspaniała. Tym razem Rodzice i Babcia przyjechali do mnie. Mialam ich wszystkich tak blisko i choć pojawiły się międzypokoleniowe zgrzyty, było dobrze...

Kiedyś nie doceniałam tego wspólnego czasu. Teraz kiedy pozostało nas tak mało... kolekcjonuję wszystkie momenty, zapisuję w myślach chwile. Na zapas.

Jeszcze dwa dni i uciekamy z K. Reset, zmiana otoczenia, potrzebuję tego bardzo.
Znowu z Rodzicami... :-)

Nie mogę się doczekać.

Dziękuję że zostawiacie słowa. Może tego bardzo nie widać, ale znowu mi się dzięki temu chce pisać. 😀
Udanego weekendu.
Słońca Wam i Sobie życzę!