Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wyświetlanie postów z luty, 2015

Ty.

Dwa lata temu.

Straciłam najlepszego przyjaciela.
Miałeś być na zawsze. Miałeś być wsparciem, miałeś mną potrząsnąć w razie głupoty. Miałeś BYĆ.

Boję się kogokolwiek do siebie dopuścić. Chryste, dawno już nie byłam tak bardzo sama jak jestem teraz. Może nigdy.

Nie chcę nikogo. Uciekam. Nie potrzebuję kolejnych dramatów przez to, że znowu ktoś był tylko na chwilę.

Śmieszne powiesz? Dziecinne. Może.

Ale skoro są tylko na chwilę, to po co o to dbać? Łatwiej jest być egoistyczną świnią. Wolę łatwiej. Wystarczą mi najbliżsi.

Nienawidzę TYMCZASOWOŚCI.

Jestem zmęczona. TYMCZASOWOŚCIĄ ŻYCIA. Nie myślałam tak o nim, póki Cię nie zabrakło.
O wielu rzeczach nie myślałam. Teraz się ich boję.

Boję się kolejnych pożegnań. I CO Z TEGO, że takie jest życie????
Rozwala mnie myśl, że ICH też w końcu zabraknie.

Tak, mam doła. Do którego się nie przyznaję.
Śmieję się, opowiadam głupie kawały. W pracy na pełnych obrotach. Za dwie, bo druga chora. A co, nie można? Pewnie, że można. Szybciej padam na pysk.