Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wyświetlanie postów z lipiec, 2009

Kolejny dzień

Królewna skończyła wczoraj dwa miesiące :)

W szybkim tempie rośnie, jest coraz bardziej kontaktowa. Daje też trochę w kość, ale da się wytrzymać ;) Za jej jeden uśmiech dałabym się pokroić ;)

W poniedziałek miałam super wizytę małego kawalera, który podrywał Julkę -było super, prawda Ssaczu? :)))

No a potem niestety nalot teściów - twierdzili, ze przyjechali na imieniny do małej... Nie wiem które dziecko obchodzi imieniny w wieku 2 miesięcy. Przyjechali koło 19 - Maleńka była tak umęczona że płakała przez całą wizytę :/ W końcu się domyślili i pojechali do domu.

W niedzielę wyjeżdżam na 2 tygodnie. Mama już czeka, ja pomalutku myślę jakby tu nas spakować ;)) Mam jakąś dziwną pewność, że torba Maleńkiej będzie dużo większa niż moja :))
Napiszę po powrocie - albo może w trakcie jak starczy czasu a tymczasem - Buziaki dla wszystkich :)

Rozprawa z przeszłością

Minęło już prawie dwa miesiące, ale ja wciąż mam przed oczami obrazek siebie gryzącej z bólu szpitalną poduszkę...

Poród - większość z was ma to już za sobą i pewnie powiecie mi jak lekarka mojej Młodej - to się zapomina... Ale ja chyba nie zapomnę...

Zaczęło się w środku nocy. Tak jak chciałam, Mężon był w domu, nie byłam sama. Zareagowałam spokojnie i z niejaką ulgą - no, nareszcie... Odczekałam do trzeciej, żeby nie siać paniki, ale skurcze nie minęły. Obudziłam Mężona najdelikatniej jak umiałam - Kochanie, to chyba już, tylko spokojnie... Ale i tak zerwał się jak oparzony.

Poszłam pod prysznic, on zaczął się ubierać, a ja poczułam jak zaczęły odchodzić wody. Tak jak mówiła Mama - wiedziałam, że to już, mimo że cały czas się bałam, że pojadę do szpitala a stamtąd wyślą mnie z powrotem do domu... ;)

Ubrałam się i zadzwoniłam po taksówkę. Mężon dopakował do torby rożek, moją kosmetyczkę i kanapki, które naszykował sobie do pracy. Do taksówki zeszliśmy po schodach - winda niby była, …

Słodko sobie śpię...

A bo pięknie jest ;)

Młoda właśnie zasnęła, tak, jak najbardziej lubi - czyli dupką w górze, Mężonka jeszcze nie ma, mieszkanie odgruzowane, w TV leci po raz enty odcinek Przyjaciół... No pięknie jest :)

Maleństwo ładnie przybiera na wadze, z czego się bardzo cieszę, ja wręcz przeciwnie - tracę centymetry, z czego się cieszę jeszcze bardziej ;)

Intelektualnie jestem na etapie eeeee, aaaa, yyyyy :D któreż to samogłoski moje dziecię całkiem udolnie sobie przyswaja. Aczkolwiek udało mi się zorganizować chrzciny, czyli - przekonać księdza w katedrze wawelskiej, że właśnie TU będę chrzcić moje dziecko i przebrnąć przez listę restauracji, żeby w końcu zakochać się w wystroju i menu jednej i z radością dowiedzieć się, że "owszem, mamy wolną salę" ;) A potem wysłuchałam tyrady teściowej pod tytułem czemu tam i czemu tak drogo i czemu... błeeee...

Teściowa wtrąca się bardziej upierdliwie niż wcześniej - to jest minus największy w tej chwili. Ale na początku sierpnia wybywam z Malutką na dwa tygodnie do …