Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wyświetlanie postów z listopad, 2008

Szczeżuja

Ogólnie rzecz biorąc

Nieciekawie ciut.

Wieczorami czytam "Baśnie z tysiąca i jednej nocy" w przekładzie Kubiaka - doskonały środek na sen.

W dzień - przemęczam 8 godzin w pracy, bo Szeryfowi chyba koniec roku zaczyna działać mocno na nerwy, czego wynikiem jest to, że Szeryf działa na nerwy nam.

Dziś się dowiedziałam że obetnie mi pensję za moje zwolnienie lekarskie bo nie przez cały czas miałam taką jak teraz, a do L4 wlicza się średnia z ostatnich 12 miesięcy... Miła informacja przed świętami... Oczywiście nie istnieje u nas coś takiego jak świąteczna premia :(

Mężon chyba będzie musiał iść do pracy w sobotę, co częściowo rozwala nam plany wyjazdowe, bo będę musiała jechać bez niego :( I już nie będzie wszystkich "wnuczków" na rocznicy u dziadków :(

Powolutku rozglądam się za nowym mieszkaniem i staram się przyzwyczaić do myśli ile mam do spakowania i przewiezienia. Mam czas do końca stycznia. Może zdążę.

Za oknem szaro. Zimno. Ponuro. Śnieg pada z deszczem.

Do kitu ta środa. Komplet…

Już za parę dni... :)

Już w piątek po pracy Zabieramy się całą czwórką i jedziemy na "dziki wschód" do moich rodziców :) I do Dziadków, którzy będą obchodzić okrągłą, bo SZEŚĆDZIESIĄTĄ rocznicę ślubu. Nie wyobrażam sobie, żebym sama dożyła czegoś takiego :D

I tak właściwie to nie mogę się już doczekać wyjazdu. Babcia niesamowicie się cieszy z mojego brzuszka, więc fajnie będzie jej go w końcu pokazać :D A moich rodziców upewnić w tym, że sami zostaną dziadkami :)

Motylków w brzuchu nadal brak. Ale postanowiłam być cierpliwa. Może dziecię jest na razie nieśmiałe ;)) Może się ujawni jak usłyszy swoją Babcię :D :D

A poza tym w Krakowie zima. I zimno. I ślisko, bo jak zwykle zima zaskoczyła drogowców i cieciów. Mnie by zaskoczyło, gdyby nie zaskoczyła :D Brrrr... Lecę sobie zrobić herbatkę. Gorącą. A potem do was :) Buziaki!!

No i przyszła...

Drugi trymestr...

Boszzzzz... jak to zleciało... Pamiętam jak oglądałam w internecie zlepek komórek w czwartym tygodniu i mówiłam - "moje maleństwo" :D A teraz? Już 14 tydzień i wszędzie każą mi się wsłuchiwać w siebie, czy czasem nie poczuję jego ruchów... Fasolka rośnie i właściwie przestała być fasolką, a stała się krasnalkiem, który się jeszcze mieści w dłoni - ale już na pewno go widać :)
Czasem aż niedowierzam, że taki cud przytrafił się właśnie mnie. Mężon smarując oliwką mój wystający brzuszek, też patrzy na niego nie do końca pewnie... Dobrze, że przynajmniej mój lekarz jest pewny, że jestem w ciąży - tak pewny że uznał, że następne "widzenie" z maluszkiem dopiero po 20 tc... Szkoda... Tak mi się podobało jak się Młode wierciło na ostatnim usg... :)

Milion myśli zaprząta mi głowę. Ciężko nawet czasem wieczorem usnąć. A czy będzie zdrowe? A czy chłopiec, czy dziewczynka? A co z porodem, czy to będzie katastrofa, czy wręcz przeciwnie, zapomnę zaraz, gdy przytulę Maluszka... …

Kłopoty natury szafowej.

Właściwie to nie przytyłam. Bardzo. Ale moje spódnice i spodnie mówią mi całkiem co innego. Gładko wciskają się na siedzenie, ale kiedy zaczynam akcję "zapięcie guzika" śmieją się ze mnie w głos :/ Dla ratowania samopoczucia zakupiłam więc dżinsy (wersja z bawełnianym workiem na brzuch) które nie jęczą, kiedy się w nie wciskam. A nawet prychają pffff taki brzuch??? To nie brzuch!! :D Poza tym mam jeszcze parę spódnic na tzw gumę i uważałam problem na razie za rozwiązany...
I wtedy przyplątało się zimno... Nauczona doświadczeniem wygrzebałam zimowy płaszczyk i kurteczkę, wywietrzyłam, wytrzepałam... Założyłam... Hmmm kurteczka nagle kończy mi się nad brzuchem, a płaszczyk dopina się wyłącznie do... Przerażona, że mi dziecięcie zmarznie, wybrałam się więc wczoraj na zakupy z Połówką Braciszka. Połówka na szczęście zakupy lubi i towarzyszyła mi chętnie.
Okazało się... Że kobiety w ciąży, w zimie powinny zamknąć się w domu przy kaloryferze i tam pozostać... Sklepy ciążowe miały…

Żyję!!

Donoszę, że nic nam nie jest. Młode fika koziołki z radości bo Mamunia dostała L4 do 18 listopada. Szeryf wręcz przeciwnie. Mąż mnie przegania od kompa, mam wyleżeć czas jakiś określony przez niego, kurcze, opiekuńczy aż nadto się zrobił :))) Ale potem obiecał, że mi pozwoli napisać coś dłuższego. Nie dostałam niestety zdjęcia Malucha, bo doktore kazał mi przyjść na kontrolę 17 to może wtedy. Ale widziałam, całe i zdrowe :))
Mi już trochę lepiej - mleko z miodem, sok z malin i te rzeczy, same wiecie ;) No i oczywiście wasze dobre myśli!!! Dziękuję :)
OK A teraz - spadam. Mężon książki przytaszczył :D Odezwę się... Potem jakoś :)

Złapał katar Katarzynę...

W sumie z Kasią mam niewiele wspólnego ale i tak mnie dopadło. Kicham prycham, gorączkuję i zużywam milionpińćset chusteczek dziennie. Pomachałam więc wczoraj Szeryfowi na do widzenia (będę jak wrócę) i zapakowałam się do łóżka. Ciekawe, co na to moje Młode. Pewnie się radośnie przeciąga w brzuchu, mrucząc - "No, Matka - i tu Cię mam. Było "zwolnij" po dobroci - nie chciałaś - no to masz!!"

Właściwie choróbsko się wzięło znikąd, bo nie miałam się gdzie przeziębić. Widocznie z tego zalatania odporność mi zdycha i jakiś Bogu ducha winny współpasażer z tramwaju sprzedał mi niechcący bakcyla :/ Cóż, bywa.

Dziś pędzę do Doktorka. Dowiem się co tam u dziecięcia, bo ze mną na razie tylko przez pełnomocnika chce gadać - osobiście ani mru mru. Ale to się zmieni... Pogadamy jak stamtąd wyjdziesz Kochanie - i nie będzie powrotu ;))

Dobra, idę sobie dalej smarkać w łóżku. A wam życzę miłego dnia.
Jutro zdam relację z "widzenia" ;)

Zagwozdka...

Marsz pingwinów :))



















Zdjęcie made by Braciszek.
A dla was zagadka - gdzie jestem JA? :D

I kolejny poniedziałek..

Dziecięcie jutro będzie miało 12 tc i 10 tygodni od zaistnienia. A we środę może mi nawet pomacha na usg :) Wszystko się mu już ładnie wykształciło, teraz tylko rośnie i dojrzewa mój owocek, co by móc ryknąć gromkim głosem, że głodny... W maju. Już się nie mogę doczekać na ten pierwszy ryk :D :D, byle tylko nie przytrafiał się ciągle ;))

Gdzieś tam....

Dzień zadumany, zapłakany, coś w nim skłania do zamyślenia się...

Do wspomnień o ludziach, którzy byli blisko, a już ich nie ma. Których imiona już tylko pozostały na kamiennych nagrobkach...

Dzień dla tęsknoty za... Dzień pamięci o...

.....................................................................

Pamiętajmy. I uczmy pamięci, by w niej pozostać, kiedy przyjdzie nasz czas...