Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wyświetlanie postów z czerwiec, 2009

Podsumowanko

Julia: w niedzielę skończy miesiąc.

Zaliczyła już: pierwszy spacerek,
pierwszą wizytę w przychodni, pierwszy koncert na całe gardziołko przy pielęgniarkach i pani doktor...
Po trzech tygodniach wreszcie raczyła jej odpaść pępowina pozostawiając zamazany pępuszek...

Potrafi: unieść na chwilę główkęwpatrywać się bardzo długo w moją twarz,rozbroić mnie jednym uśmiechem,krzyczeć tak głośno, że na pewno ją słychać na parterze... ;)
Lubi: dużo jeśćmało spaćżeby ją nosić na rękachdużo jeść ;)
Nie lubi: rozbieraniakąpieliubieraniabraku mamy w zasięgu rączekspania we własnym łóżeczku
Ja.
Jestem: zmęczonarozkojarzonapełna sprzecznościpodporządkowana córce... ;)z pozytywów - wskoczyłam już w swoje dżinsy sprzed ciąży :))
Moja Mama zdążyła być i pojechać a tym samym straciłam kogoś, kto dbał żebym się nie rozklejała razem z Julią... I znów wróciły wahania nastrojów... Od radości po czarną rozpacz...

Słabo mi się robi jak pomyślę, że nadchodzi wieczór i trzeba małą wykąpać - próbowaliśmy już wszystkiego - za…

12 dni

Donoszę, że żyjemy :)

Mamunia moja jest od niedzieli i tak jakoś szybciutko czas nam razem leci :)

Dziecięcie jest niesamowite - wciąż nie mogę się nadziwić tempu w jakim owinęła sobie wszystkich wokół mikroskopijnego palca. Może przez to, że tak dużo się uśmiecha... może przez to, że mało płacze?? W każdym razie - nie ma na nią mocnych...

Powolutku wdrażam się w bycie mamą na pełny etat - we wszystkie witaminki, wizyty kontrolne, zlecone dodatkowe badania... Poza tym w pieluszki, smoczki, kąpanko, śmieszne minki, póki się małej nie znudzi... A ona cierpliwa jest niesamowicie :D I nawet zaakceptowałam fakt, że jestem chodzącym dystrybutorem mleka :D

Ja się trzęsę nad dzieckiem, cała mokra jestem jak tylko mała zapłacze, a moja Mamunia nade mną - dzięki czemu jem i powoli znikają mi wory pod oczami :D

Tatuś już wrócił do pracy - i biegiem wraca do domu do swojej córuni :D

Ogólnie - no pięknie jest...

Szanowna Teściowa zrobiła mi do tej pory tylko jeden niezapowiedziany nalot - akurat…

Moje szczęście :)

Korzystając z okazji, że mała śpi, a Mężon poleciał załatwiać sprawy urzędowe śpieszę wam podziękować za komentarze :) Dziękuję dziewczynki :)

W dodatku okazało się, że jest was tu więcej niż myślałam :)) Wszystkim "ujawnionym" dziękuję że wyszły z cienia ;)

Juleczka ma już 5 dni... Oczywiście wpadliśmy z Mężem w totalne ogłupienie jej osobą i dobrowolnie poddaliśmy się dyktaturze małej księżniczki. Szczególnie, że jak do tej pory jest dla nas łaskawa, dużo śpi, ładnie je, daje się myć (byle szybko) i przewijać (byle jeszcze szybciej) ;) W niedzielę przyjedzie moja Mamunia, żeby zobaczyć wnuczkę i trochę nas wspomóc.
Echhh... Mimo, że sam poród to było coś, o czym chcę jak najszybciej zapomnieć, to warto było to przeżyć, żeby poczuć to cieplutkie ciałko w ramionach :)

Jak trochę dojdę do siebie, to napiszę więcej.
Dzięki wielkie jeszcze raz :)
Duża buźka!!

PS
bo bym zapomniała - ważna informacja - od wczoraj jeździ winda!! :D