Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wyświetlanie postów z grudzień, 2009

i... po świętach.

Szybki post, bo mało czasu - Młoda po ukończeniu siódmego miesiąca postanowiła nam pokazać, jak byliśmy głupi nie doceniając, że mamy bezproblemowe dziecko. Chodzimy obydwoje jak zombie, dosypiając po kątach, a ona swoim eeeeee! doprowadza nas do obłędu. Może zęby? Może brzuszek? Modlę się, żeby szybko nadszedł dzień, w którym na pytanie "no o co Ci chodzi??" moja córka odpowiedziała coś, co zrozumiem, a nie yyyyyy!! ;) (choć wiem, że nieprędko on nadejdzie....)

W święta... Teściowie zaczęli mówić ludzkim głosem. Póki co, nie chcę o tym pisać, żeby nie zapeszyć, żeby się nie rozmyślili i jeszcze parę innych "żeby". Zobaczymy co z tego wyjdzie, bo gra jest naprawdę warta świeczki.

OK, po 15 minutach snu moja córka znowu obudziła się z płaczem... Osiwieję... PA

wesołych!!!!

Witam,

święta już... pojutrze, a u mnie oprócz śniegu i ubranej choinki NIC na to nie wskazuje. ZERO nastroju - bo w tym roku nie ma tego cudnego rozgardiaszu w kuchni, nie pachnie piernikiem, nie piętrzą się ciasteczka...Brakuje spakowanych walizek, gdzieś tam na dalekim "dzikim wschodzie" nie czekają rodzice...

Bo w tym roku wypadają święta u teściów i dostaliśmy sztywną informację, że niczego mamy ze sobą nie przywozić prócz alkoholu... :/ Wiem, że "fajnie mi" - nic nie muszę robić, tylko posadzić tyłek za stołem, ale ja jestem taka, że lubię - bez pracy nie ma dla mnie atmosfery... Dobra, nie narzekam święta są.

Dla was wszystkich więc - (pała,bęc - M? :))

Najserdeczniejsze życzenia zdrowych, pogodnych i radosnych świąt. Niech wam pachnie, niech się roziskrzy światełkami, niech się rozweseli śmiechem i śpiewem... Niech kusi białym obrusem i bogactwem stołów, niech smakuje i napełnia błogością... Niech wzrusza...


Z głową powyżej krawędzi...

doła. I już schodki do wyjścia prawie gotowe... Wiecie co? Fajnie, że jesteście, dzięki za te wszystkie dobre komentarze, za bardzo ciepłe maile... Zawsze traktowałam to z przymrużeniem oka - bo szybko potrafiłam sobie poradzić sama ze sobą. Tym razem było inaczej. Tym razem zasypało mnie totalnie, wciągnęło w niemoc, w tumiwisizm i tylko tych parę słów czasem trochę mną potrząsało. I Jula, dla niej potrafiłam na tych parę godzin stanąć na głowie, byle tylko się śmiała. A potem przekłuty balonik znów lądował w "praktycznej baryłeczce do przechowywania różnych różności" Kłapouchego...  Potrzebowałam porządnego kopa w nieobyczajną część ciała. Ale zwisało mi co mają inni, że też kłopoty, że też zmęczenie i tak dalej... Kop przyszedł ze strony, której się nie spodziewałam. Przyszedł od Szeryfa. Nieee, nie moi drodzy, nie podwyżka, nie świąteczna premia - to nie ten typ. To oczywiście - nowe obowiązki. I to jakie! Oprócz tego co zwykle robię - czyli ogólnie - administracja, kadry…

Grudniowa załamka

Miałam nie pisać, ale nerwy mi puszczają, jak się nie wygadam, usiądę w kącie i będę ryczeć. Z mieszkania chyba nic nie będzie. Mężon ma idiotyczny system płac w pracy - jego wynagrodzenie zależy od "przerobu". Ostatnio nie z winy pracowników, ale z braku zamówień, ten "przerób" był niewielki, co zaskutkowało pensją mniejszą od mojej. A podobno w tym miesiącu jest jeszcze gorzej... Co za tym idzie - masakrycznie spadła nasza zdolność kredytowa. Z średniej na żadną - z pięterka - na pysk, na beton, miazga. Pieprzyć kasę, jakoś sobie poradzimy, przetrzymamy ten okres, chłodno, głodno ale damy radę... Ale czy ja dam radę opanować swoje zmęczenie? Jula wciąż budzi się w nocy - ma prawo, jest jeszcze taka malutka... Ale ja już nie wyrabiam. Bolą mnie mięśnie, kręgosłup... Rany nawet włosy na głowie mnie bolą... Nie mówiąc już o samej głowie, z przemęczenia nie wiem czy ją wzięłam do pracy.... a nie, jest, jeszcze się trzyma...  Codziennie rano sobie powtarzam, że to tylko …

Ach... co to był za...

Urlop. I się skończył. I nie wiem dlaczego, ale jestem po nim zjechana jak koń po westernie. W dodatku koń odtwórcy głównej roli ;)  Mama wróciła. Wprawdzie lekarz powiedział jej, że Julę może nosić - "na własną odpowiedzialność", że kręgosłup ma do wymiany i że prędzej czy później czeka ją operacja... Ale póki co, przepisał ćwiczenia i jakieś medykamenty... Dziś już kobietki zostały w domu same - jak zwykle zauroczone sobą... Urlop minął pod znakiem zabawy. Bo moja Córcia śpi już w dzień tylko 2 razy, cały pozostały czas poświęcając na naukę nowych rzeczy, radosne gulgotanie do zabawek i tego, kto się akurat nawinie pod rękę... poza tym - siadanie, pokrzykiwanie, jedzonko...  Byłyśmy na szczepieniu w zeszły wtorek - pomiary wyszły wspaniale - 7,5 kg wagi, 68 cm wzrostu... Oczywiście Jula podniosła wrzask na całą przychodnię... A Pani doktor o dziwo przemówiła ludzkim głosem - że Jula się pięknie rozwija, że tak już pewnie siedzi, że dobrze, że jej wprowadzam nowe pokarmy... Pr…

Telegraficznie

Przepraszam, że mnie nie ma STOP Ale u nas wszystko Ok STOP Jula jest bardzo szczęśliwa, że ma Mamę w domu ;) STOP Mama wraca w niedzielę STOP Do zobaczenia w poniedziałek - będzie więcej STOP