Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wyświetlanie postów z październik, 2009

A wzięłam i wróciłam do pracy...

A Jula z Babcią. I nie chce jeść.
A mnie cy.... wykańczają.

A mój Szeryf zawalił mnie robotą.
I zwolnił mojego kolegę.
A robotę kolegi przekazał mnie. Nie zwiększając przy tym pensji, bo kryzys.

A mama narzeka na kręgosłup.
A ja mam z tego powodu wyrzuty sumienia bo widzę, że jest bardzo niedobrze...

A moja szwagierka jest w ciąży. Teściowa wniebowzięta.

I czasu nie mam na razie wcale. Ani ciut ciut.

Ale was wszystkich pozdrawiam. Ciepło.
Bo zimno.
No.

Kwiatowa

Rok temu skórzana... A my dalej razem. I nawet się rozmnożyliśmy od tego czasu... :D

Może czasem się nie rozumiemy. Może czasem skaczemy sobie do oczu, uszu i innych części ciała, ale potrafimy potem się dogadać. Ba! Przeprosić nawet!

Wciąż jeszcze umiemy siebie czymś zaskoczyć.
Wciąż jeszcze potrafimy się razem śmiać.
Wciąż jeszcze patrzymy na siebie z pożądaniem.
Wciąż jeszcze tak dużo dla siebie znaczymy.

Kocham Cię Mężolu :D Byle do drewnianej :D

O niezdrowej służbie...

Chyba zmienię lekarkę. Tą Julową-dzieciową. Natentychmiast..... :/

Byłyśmy w czwartek "się uszczypnąć". Z tym, że Julę uszczypnięto w nóżkę, a mnie w portfel, bo szczepionka skojarzona, żeby tego szczypania było mniej... Ale chyba wolałabym być ukłuta podwójnie, niż kłuć choć raz to moje małe słoneczko :/ Jula była niesamowicie grzeczna, dała się rozebrać, zważyć, zmierzyć, ubrać, rozebrać... Dopiero jak Pani doktor mało delikatnie zaczęła jej badać bioderka, wkurzyła się i zaczęła płakać.

Ja się też wkurzyłam. Bo poszłam tam, jak do autorytetu - zapytać jak powinna wyglądać dieta Młodej po moim powrocie do pracy.

Pani doktor stwierdziła, że to proste - mam odciągać pokarm. A jeśli to niemożliwe?? A jeśli Jula nie cierpi butli?? A jeśli ja chcę podawać naprzemiennie słoiczki-kaszki-i moje mleko??
Oburzyła się - no to czym pani ją karmi??? No łyżeczką...

Wszędzie słyszałam, ze ominięcie butli jest korzyścią dla malucha - bo dzieciaki mają lepszy zgryz, bo ominą je pleśniawki,…

Mała Frustratka

Żeby nie było ciągle tak żałośnie i depresyjnie, dzisiaj Jula w roli głównej.

Bo niemowlęctwo jest cholernie frustrujące, wiecie?

Mobilność wyłącznie na rękach Mamy lub Taty,a już by się tak chciało samemu... Już mały człowieczek podpycha nóżki pod brzuszek, ale co z tego jak rączki nieposłuszne nie dają się skoordynować... Co z tego że rączkami się zaprze, jak nóżki - jakoś tak osobno jeszcze - nie wiedzą co robić?

Komunikacja idzie nam już znacznie lepiej. Wiem mniej więcej, które yyyyyyyyy oznacza jeść, które spać, ale wciąż jeszcze zdarzają się pomyłki ;) A ona się tak stara - próbuje różnych tonów, głośności - sama też widzi, że największy efekt daje uśmiech i często go używa... Niestety wciąż frustrację powoduje podanie zabawki zamiast wzięcia na rączki ;)

Z Mamunią już się dogadałam, to tylko chwilowe nieporozumienie było. Tak to jest, jak się zejdą dwie depresje ;) Obawiam się trochę, jakie będą relacje między nami, kiedy Mama z nami zamieszka, ale wierzę, że damy radę się dog…

Tiaaa ;)

JA niestety TEŻ....

Rów Mariański i inne doły...

Źle się dzieje...

Sto milionów kłopotów z mieszkaniem, napięta atmosfera w kontaktach z Rodzicami... (Mama podniosła larum, bo powiedziałam jej, że szukamy mieszkania pod Krakowem, bo nie stać nas na mieszkanie w Kraku o rozsądnym metrażu...)

Już nawet było trochę lepiej - Mężon przez przypadek wlazł na bloga, poczytał, a potem bardzo dokładnie przypomniał mi co to jest seks (żebym mu obciachu przy ludziach nie robiła ;)).
W sobotę dużo rozmawialiśmy, wzięliśmy Młodą na długaśny spacer i na zakupy... Sielanka. Nawet zdążyliśmy opić gorzki fakt, że będziemy musieli się wyprowadzić z Krakowa (ja oczywiście bezalkoholovo)

A w niedzielę zapaliło się światełko - Teściowie zaprosili nas na obiad i zaproponowali swoją pomoc przy kredycie. W ogóle miła atmosfera. Oni mówiący ludzkimi głosami, zachwyceni Julą... Prawie udało mi się uwierzyć, że będzie dobrze.

A dziś kiepska rozmowa z Mamunią, wierzę jednak, że wszystko da się jakoś poukładać, w końcu mamy przez rok razem mieszkać ;)

Kupiliśmy…