Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wyświetlanie postów z styczeń, 2009

Dzień chyba dobry

Wyprowadzka zbliża się wielkimi krokami w mieszkaniu mam coraz więcej pełnych kartonów i reklamówek... Na piątek wzięłam urlop, to powolutku spakuję sobie resztę... A co do soboty - jestem na etapie dogrywania wszystkiego w czasie. Ogólny plan jest taki, że najpierw przyjedzie Rodzony Przyjaciel, potem spółka Herkulesów, na koniec Teściowa po najlżejsze rzeczy. Z Przyjacielem zabierze się Mężon, Herkulesowie pojadą sami, a ja przywlokę się na koniec z Teściową. Zobaczymy czy plan się powiedzie...

A poza tym praca, praca i jeszcze raz praca... Szeryf nie popuszcza. Coraz trudniej zwlec się rano z łóżka...

I pogoda jakaś taka kiszkowata...

Hm... Chyba zmęczona jestem już trochę...

Podsumowanie egzystencjalne ;)

Ogólnie mówiąc - stało się :D I dobrze jest. I wcale nie czuję się staro :D:D:D Dziękuję wszystkim za życzenia :)) Buziaki!!

Tak mało trzeba do szczęścia ;)

Co tam, że nie ma windy :D

Wind of changes...

Rozmawiając z Limonką doszłam do wniosku, że ostatnio przez tę ciążę bardzo się zmieniłam... Że stałam się bardziej ostrożna, wymagająca, nie robię niczego "na żywioł", analizuję po osiemset razy każdą decyzję pod kątem "czy to będzie dobre dla całej naszej trójki". Takie mnie naszły refleksje...

Ale po tym, co robię teraz hmmmm... Nie wiem, czy tak do końca moje szalone pomysły przestały mieć do mnie dojście... Wiecie, zdecydowaliśmy się na to mieszkanie, w którym obydwoje z Mężonem się zakochaliśmy :) To na ósmym piętrze. To, w którym nie ma windy i będzie ona dopiero 10 lutego... :)) Oglądaliśmy mnóstwo innych, już nawet zdążyliśmy z niego zrezygnować, wymyślając bzdurne powody... Ale Pani właścicielka zadzwoniła do mnie we wtorek... Z propozycją nie do odrzucenia... że nie weźmie odstępnego za cały miesiąc jeśli się wprowadzimy mimo tego braku windy... Kaucji też nie chce, ale to już szczegół. Uznałam, że jeśli znajdę firmę, która mi wniesie rzeczy na górę i…

Kobieta w ciąży i przeprowadzka

Tego się powinno zabronić... Zamiast leżeć, spisywać w co dzisiaj moje dziecięcie raczyło mnie kopnąć, to ja ślęczę w bazie ogłoszeń i szperam... I co najgorsze zaczyna mi być już wszystko jedno, byle się tylko przeprowadzić i mieć spokój... Ale przedtem jeszcze się spakować i rozpakować... i załatwić internet... i znaleźć najbliższy sklep spożywczy... i przychodnię... i przyzwyczaić się... Powinno mi zależeć, od połowy marca mam sobie iść na zwolnienie (że tak będzie najlepiej uznał mój szef, nie ja) i w tym nowym, będę spędzać sama (no chyba że Eunice do tego nie dopuści żebym ciągle sama coooo? ;)) po 10 godzin dziennie, kiedy Mężon będzie w pracy. Powinno mi się podobać... A ja ze zniecierpliwieniem...
EMKO - podziwiam Cię :))

Tak, mam już coś "na oczach" - (Moja Ulubiona Współpracowniczka twierdzi, że bielmo ;) i jakiś dziwny magnes mnie tam ciągnie... Ale czy to jest mądry pomysł? Dzisiaj zapytam Doktore, czy coś takiego w ogóle wchodzi w grę... Dziecięcie najważni…

Śliska sprawa...

grrrrr

Ja wiem, że nie piszę... Ale się pogubiłam, czekam jak na zbawienie, aż skończy się ten styczeń, posadzę tyłek w nowym mieszkaniu, już rozpakowana i zadowolona z wyboru... Ale do tego na razie tak daleko jak na Antypody, a moja cierpliwość wcale coraz większa nie jest :/

Nie mamy wybranego mieszkania, zamówionej firmy, która nas przetransportuje, nawet choinki jeszcze nie rozebrałam w ramach rozpoczęcia pakowania... Jakoś tak mi...

Szukamy, chodzimy, nic nam się nie podoba, nogi mi w tyłek wchodzą... A tam, gdzie może byśmy chcieli - firma budowlana zwleka z podwieszeniem windy, bagatelka - mieszkanie na ósmym piętrze ;) nie wiem nie wiem nie wiemmmmmm... co zrobić - czekać, nie czekać... Zdążą powiesić, czy nie zdążą...

Mała fika, oczywiście nie wtedy gdy tatuś z łapkami na brzuchu modli się, żeby fiknęła właśnie teraz :D Mam nadzieję, że ma się dobrze, tam we mnie... Wyniki wyszły dobre, ale czasem tak mnie nachodzi strach o tą moją Kruszynę...

Jaśnie Teściowa wciąż podnosi mi ciśni…

Już wiem!!!! :)

Kochane podsumowując - mieszkanie, które oglądaliśmy to totalny niewypał, ale mamy już "na oku" następne, więc się nie martwię. Idziemy je oglądać w przyszłym tygodniu.

Ale wiadomość dnia jest inna.... Wczoraj się dowiedziałam, że....
TADAAAMMM!!!!
Będziemy mieli córeczkę :) Na 90% noszę pod serduchem małą Julkę :)
Przeogromnie się cieszę :) A szczęśliwy Tatuś chodzi dumny jak paw :))

Byle do maja ;)

Buziaczki dla wszystkich!

Kocham zimę....

No właśnie ;)
PS:
Już prawie się odkopałam, dziś idę oglądać mieszkanko, jutro idę na usg. Obiecuję zdać relację :)