Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wyświetlanie postów z czerwiec, 2011

3 dni

Właściwie nie całe.

W piątek wyjeżdżamy z Julą na wakacje do mamy.

Ja na tydzień.
Ona na miesiąc.

Będzie ciężko.

Jestem bardzo bardzo zmęczona.....

Dzień ojca.

Nic nie przychodzi łatwo.
Mężonowi ojcostwo też nie przyszło. On jest ogólnie nastawiony do wszystkiego na NIE. Ale jeśli już się do czegoś przekona - potrafi w tym być najlepszy na świecie.
Początkowo Jula to było dla niego małe, wyjące UFO. W dodatku ja z wiecznej optymistki pełnej wigoru zmieniłam się w wiecznie zmęczonego i sfoszonego  potwora zapatrzonego w to ufo niczym w obraz.
Ja nauczyłam się w końcu Juli. Przyszła pora na niego. Automatowi zwanemu Mamą zaczęły siadać trybiki. I powoli - najpierw zabawa, potem przewijanie, potem nagle zostali ze sobą sam na sam... I rozkwitła między nimi więź... Tatuś nagle WIEDZIAŁ dlaczego mała płacze, jak ją przewinąć, jak zabawić.
A ja - szczęśliwa z jego sukcesów zaczęłam go wdrażać w następne rzeczy. Przez pierwsze kąpiele Jula ryczała gdzie mama - nieprzyzwyczajona, ze tatuś ją kąpie. Ale potem - okazało się że Tatuś wspaniale kąpie. No to kąpał, a ja usypiałam bo wciąż karmiłam...
Potem postanowiłam uszczknąć mężusiowi jeszcze trochę wolnego…

Pogadajmy...

Zapiszę bo jak zwykle zapomnę ;)
Odebrałam wczoraj Julę z przedszkolakowa.... Siedzimy sobie na przystanku, czekamy na autobus. Pytam córkę: - Kochanie co robiłaś dzisiaj w przedszkolu? - Patrzyłam w okienko. Mamusi.
moja mina? ;)
(tłum. patrzyłam przez okno i czekałam na mamusię)
Stęskniony Tatuś wraca z pracy do domu. Już od drzwi woła radośnie: No chodź córeczko przywitaj się z Tatusiem!! Daj buzi! Jula podchodzi, ze zdegustowaną miną kładzie mu rękę na policzku - Tatuś kuj kuj! Ogolić się. - i wieje.
Mina mężona? :))))

A poza tym moja córka nabyła nową umiejętność - potrafi się sama rozebrać. Suuuper!!
tia :/
Dzisiaj rano znalazłam ją w łóżeczku goluśką, bez pampersa na przemoczonym materacu. Spała jak zabita.
W co mam ją ubrać?? W kaftan bezpieczeństwa?? ;)
Miłego weekendu!!

Uwaga, będę bluźnić...

Od czasu do czasu należy spuścić trochę powietrza, by ciśnienie nas nie rozerwało.  Uwaga. Spuszczam więc.

Czasami czuję się dziwnie wmanewrowana. Jakby ktoś gdzieś manipulował fabułą mojego życia.  W pewnym momencie odwróciłam się, by popatrzeć na wszystko co mi sie przytrafiło z dzisiejszej prespektywy i... to chyba jakiś matrix...
Najpierw program poszukujący - Ach Boże, jak ja bym chciała żeby ktoś mnie pokochał.... W wyposażeniu do tego zadania dostałam klapki na oczy nr 44, dziki entuzjazm i wykasowano mi elementy oceny krytycznej :/
Następnie scalenie obwodów z osobnikiem płci odmiennej... (wyposażenie j/w)
Kolejny etap - chciałabym mieć dziecko, taka mega wielka potrzeba, której nie da się nie ulec.  (wyposażenie: pewien zasób cierpliwości i chip z oddaniem i miłością bezwarunkową to ostatnie na stałe).
Dziecko zostało "napoczęte", wypchnięte na świat, a teraz toczymy walkę o to by dorosło i wpadło w ten sam cudny kieracik...
A gdzie osobnik pojedynczy? Gdzie w tym wszystki…