Przejdź do głównej zawartości

Już niedługo....

Zbliżają się szóste urodziny Juli.


To niesamowite, jak szybko biegnie czas. Niemożliwym jest policzyć te wszystkie radości, fochy, ciekawskie pytania, śmieszne i straszne momenty, których do tej pory była bohaterką. A ile jeszcze przed nami?? :))

W przyszły piątek przyjdą do niej dwie koleżanki, a za dwa tygodnie zjadą się na świętowanie dziadkowie i chrzestna. Siedzę i myślę - torty? Jakie? Co by zachwyciło dziewczynki? Co na obiad rodzince? Jak pomieścić ich wszystkich i wszystkich zadowolić? Stresik spory ;) I taka szkoda, że Młodego nie będzie...

A jeszcze w ten piątek wybieramy się we dwie na Noc Muzeów. Mężon w pracy, więc w tym roku to będzie "babski wieczór". Ciekawe ile Jula wytrzyma :))) Jeszcze tak niedawno nie do pomyślenia było dla mnie włóczenie jej gdzieś po nocach :))

Mamusiu - a kogo kochasz bardziej? Mnie, czy Tatusia??

Jeśli myślę o przyszłości - przede wszystkim myślę o JEJ przyszłości. Nadchodzi dla niej czas ogromnych zmian i obydwoje z Mężonem musimy za nimi nadążyć. Być dla niej oparciem i motywatorem, bezpieczną przystanią i otwartymi ramionami - z których można wyfrunąć w świat, ale w które zawsze można wrócić...

Moja Mała Dziewczynka...

Popularne posty z tego bloga

Maj mi gdzieś się zapodział....

Ani się nie obejrzałam a już 26...
Ciągle się coś dzieje, czas biegnie jak zwariowany.
Ledwo nadążam ze wszystkim :)

Ale co zrobisz jak nic nie zrobisz?

Dopiero co byliśmy w górach, dopiero wdrapywaliśmy się pod Giewont... Pięknie było... Udała się nam pogoda, odetchnęliśmy innością, wolnością, zachłysnęłam się na chwilę tym, że "nic nie muszę"... Jula poradziła sobie doskonale, bez narzekań pędziła po górskich ścieżkach, dzień kończąc dodatkowo szaleństwami na placu zabaw.


Uwielbiam Antałówkę, najchętniej zostałabym tam na zawsze :D


A potem wróciliśmy do rzeczywistości - dzień po dniu dom, szkoła, praca, dom szkoła praca, jakiś szybki weekend i od nowa.

Wyrobiłam latorośli dowód osobisty,  bo przyda się jej pod koniec sierpnia.

Jula zaliczyła pierwsze baletowe występy dla szerokiej publiczności na Pikniku, kolejne jeszcze przed nami. Uwielbiam patrzeć jak tańczy, prościutka jak struna, jak ćwiczy to, czego do końca nie potrafi, jaka jest zadowolona, że umie rozciągnąć się…

Obraz, dotyk, dźwięk, zapach i smak.

W "tłusty czwartek" byłyśmy z Julindą u Zosi i jej mamy. Pączki usmażone przez D. - Doskonałe po prostu :) Z powidłami śliwkowymi i malinowymi. Rozpływały się w ustach... Cudne...Mięciutkie. Przepis. Pamiętać o przepisie...
A po słodkim czwartku ochota na zupełnie inne. Zielone. Czerwone. Chrupiąca roszponka. Delikatny jogurt grecki. Maleńkie pomidorki koktajlowe, które mają trochę więcej smaku niż plastikowe duże.
A na słodko - mocny czekoladowo-kokosowy zapach. Doskonale rozsmarowujące się na ciele masło do ciała o konsystencji musu... Obłędny... zdjęcie z lula.pl  W sobotę - na życzenie - kontynuacja kokosu. Ty m razem chrupiące ciastka z mleczną kawą... I spokojne, babskie  pogaduchy w dorosłym języku, bo mała  przeszkadzajka pojechała z wizytą do babci, a Mężon w pracy - jak zwykle....  Relaks doskonały... :)  I przeglądanie katalogu i rodzące się pragnienie posiadania... Kuszący zapach, zapadający w pamięć... TEN.
Będzie mój, już niedługo ;)

adres zdjęcia: http://i.ipl…

Ku pamięci ;-)

Ważne!

Dzisiaj moja córka zaczęła pisać swój pamiętnik.

Ziarno zostało zasiane...

Ale serio? Że już??

Przecież jeszcze niedawno nie umiała czytać ani pisać!!


Starzeję się...

Niewątpliwie.