Przejdź do głównej zawartości

Powrót do rzeczywistości

Ten tydzień... To było coś niesamowitego :)
Dawno nie czułam się tak dobrze, tak spokojnie... tak bezpiecznie...
Mężon szedł do pracy, a my wstawałyśmy, robiłyśmy sobie pyszne śniadanko i omawiałyśmy plany na cały dzień :) I cieszyłyśmy się bliskością, o którą tak trudno.
Młoda dała się nam trochę we znaki, rozprasowując mój pęcherz jak naleśnik i ograniczając spacery do absolutnego minimum - ale i tak dałyśmy jakoś radę.

Szuflady komody pełne maleńkich dziecinnych ubranek i akcesoriów...
W oknach firanki... jakoś tak cieplej, przytulniej...
Tylko Jej już nie ma.

Znowu jest na odległość telefonicznych rozmów. Już nie da się przytulić. Śniadanie po wyjściu Mężonka znów smakuje tak jakoś...

Podobno ktoś, kto ma dzieci - już nigdy nie jest sam... Cóż, chyba nie do końca. Bo kiedy te dzieci znikają za horyzontem, żeby założyć własne rodziny...
Wiem, że i tak nie mam na co narzekać - przecież nie jesteśmy na dwóch różnych końcach świata - gdybym się uparła jeszcze dziś mogłabym odwiedzić rodziców - to raptem tylko kilka godzin pociągiem... Ale nie o to przecież chodzi - chodzi o to, że nie ma tego codziennego BYCIA razem...

Melancholijnie się zrobiło... Powolutku wracam do okresu sprzed Jej wizyty... Niedługo święta - pora na ciasta i ciasteczka - może jak zajmę się pieczeniem przestanę myśleć, że była tak blisko i znowu Jej nie ma...

Tęsknię Mamo...

Komentarze

  1. ktoś kto ma dzieci długie lata nie jest sam.potem dzieci odchodzą.ale nim odejdą dają nam tyle lat......i wiesz....po głowie chodzi mi post.o dziecku a właściwie o tuleniu tegoż dziecka....chyba muszę go ukształtować w swej głowie.za paczuszkę dziękuję.muszę odkopać swoje zapasy ubranek dzieciowych i nim wystawię na allegro najpierw zrobię przeglad....oczekuj przesyłki bo wcale mnie nie rusza to,ze masz pełne półki.hihi.....Ściskam przedświatecznie.

    OdpowiedzUsuń
  2. no tak, w sumie to od nas zależy, czy nasi rodzice dorobią się "syndromu pustego gniazda" ;) a może jeśli często będziemy odwiedzać rodziców, to nasze dzieci uznają że tak trzeba? i też będą wracać? OBY. Czekam na Twojego posta, a to że mam pełną komodę nikogo nie rusza :D WHY????? :D:D

    OdpowiedzUsuń
  3. jejuuu, mam to samo! ostatnie trzy miesiące pomieszkiwałam u mamy, przyzwyczaiłam się, że jest Jej tak dużo, tak często... Bogu dzięki, że dzieli nas jedynie 100km...
    trzymaj się dzielnie, buźki!

    OdpowiedzUsuń
  4. oj, ja też tęsknie za swoją. zwłaszcza, że Święta idą, a mnie deprecha łapie. życzę by Tobie jednak szybko się odmieniło
    buziaki

    OdpowiedzUsuń
  5. zanim te dzieci wyfruna to jeszcze mysle ze zdazysz sie nacieszyc :) to ja juz Tobie/Wam zycze pieknych i bajkowych Swiat:***

    OdpowiedzUsuń
  6. Emko NO WŁAŚNIE, dobrze, że są telefony, to telekonferencje mogę urządzać codziennie ;)

    Nutko w święta zawsze najgorzej, ale jakoś musimy dać radę... Ja się zaraz zajmę plackami ;) Buziaki

    hihih ja swojej Julki nigdzie nie puszczę :D:D Nawzajem Kochana :) Wesołych świąt!!

    OdpowiedzUsuń
  7. Ja tez tesknie za mama, choc jak jest tutaj to sie denerwuje,ze ciagle jest przy mnie. Ale widziec raz co pol roku nie jest latwe:(((

    Wesloych Swiat!!!

    OdpowiedzUsuń
  8. ja jakoś nie bardzo tęsknię za mamą, może dlatego, że mieszkamy na tym samym osiedlu ;-p
    a za ojcem to w ogóle nie tęsknię, mimo, że widuję go ze 2 razy w roku jak dobrze pójdzie. a teraz to go pewnie nie zobaczę jeszcze dłużej, albo i wcale hehe

    OdpowiedzUsuń
  9. A ja powiem tak; dobrze jest mieć blisko rodziców, ale nie za blisko... Pewnie, że sie tęskni gdy się mieszka od siebie daleko i rzadko spotyka. Ale gdy mieszka się z rodzicami, też może nie być wesoło... My z mężem mieszkaliśmy przez 2 lata po ślubie z rodzicami i nie wspominam najmilej tego okresu. Kiedy się wyprowadziliśmy, zaledwie 20 km dalej, jest wiele lepiej. Teraz będziemy mieszkać bliżej, ale jednak nie w tym samym domu, tylko trochę dalej. Nie wiem jak będzie, czy rodzice nie zechcą zdominować nas, wtrącać się w nasze życie, mówić co mamy robić. Z jednej strony się boję, a z drugiej cieszę, że będziemy bliżej siebie. Wszystko ma swoje plusy i minusy...
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Zbieram dobre słowa ;)

Popularne posty z tego bloga

Ku pamięci ;-)

Ważne!

Dzisiaj moja córka zaczęła pisać swój pamiętnik.

Ziarno zostało zasiane...

Ale serio? Że już??

Przecież jeszcze niedawno nie umiała czytać ani pisać!!


Starzeję się...

Niewątpliwie.

Wkurw totalny.

Zwykle tak bywa, że...

Do pewnego momentu jest super, doskonała relacja, pełne zrozumienie, odczytywanie zachcianek, picie sobie z dzióbków i tak dalej...

Następnie przychodzi zgrzyt. I Misiaczkowi Dziubdziusiowi, Koteczkowi rosną rogi i pazury, kopytami zarysowuje parkiet, we wszystkim jest na "nie".

Zaczyna używać słów "Mogłaś to zrobić wczoraj", " Mogłaś mi przypomnieć", " Nie wiedziałem", "Nie mam na to czasu" i "Czym ty jesteś zmęczona???"

Nagle czujemy się odpowiedzialne za całe zlo tego świata łącznie z gradobiciem i plagą komarów.

I domową boginię wśród fajerwerków i donośnych efektów dźwiękowych szlag nagły trafia.

Oczywiście ten stan rzeczy nie trwa nigdy długo. Misiaczek piłuje szpony a Walkiria chowa uzbrojenie w zaciszu szafy...

Ale są takie dni...

Na szczęście mam na nie sposoby..
Dzisiaj taki:

A Wy? Jakie macie rady na chwilowy Armagedon? :-)

Niedoczas....

Czytałam niedawno artykuł.
O nowego rodzaju biedzie.
O ludziach, którzy cierpią na brak czasu. Za żadne pieniądze nie da się go kupić...

Mi się ostatnio wydaje, że spędzam moje życie w pracy. Albo do niej jadąc, albo z niej wracając. Nie macie tak czasami?
Czas, który odczuwam naprawdę, ten, kiedy jestem z moją rodziną, albo robię coś dla siebie jest na wagę złota. I znam tę wagę...

Wielkanoc była wspaniała. Tym razem Rodzice i Babcia przyjechali do mnie. Mialam ich wszystkich tak blisko i choć pojawiły się międzypokoleniowe zgrzyty, było dobrze...

Kiedyś nie doceniałam tego wspólnego czasu. Teraz kiedy pozostało nas tak mało... kolekcjonuję wszystkie momenty, zapisuję w myślach chwile. Na zapas.

Jeszcze dwa dni i uciekamy z K. Reset, zmiana otoczenia, potrzebuję tego bardzo.
Znowu z Rodzicami... :-)

Nie mogę się doczekać.

Dziękuję że zostawiacie słowa. Może tego bardzo nie widać, ale znowu mi się dzięki temu chce pisać. 😀
Udanego weekendu.
Słońca Wam i Sobie życzę!