Przejdź do głównej zawartości

Szczękościsk

Na przekór nowej szacie bloga... 
Nie no źle, na przekór wszystkiemu temu co się teraz dzieje w moim  życiu - nowa szata bloga. Żeby było coś jasnego... Lekkiego... Wesołego?
Znalazłam żłobek dla Juli. Pojechałam tam z moją teściową bo akurat lało. I! Moja Teściowa się nawróciła! A raczej Teść ją nawrócił, bo powiedział, że Jula jest za mała na żłobek i ona - jako babcia powinna się Małą zająć. I wiecie? Teściowa się zgodziła. Za skromną opłatą połowy czesnego za żłobek - czyli 450 zł. Masakra. Miałam łzy w oczach jak do mnie zadzwoniła z tą cudowną wiadomością. Łzy bezradności...
Jula jak ja Ci kiedyś wytłumaczę, że jedna babcia została z Tobą za darmo, przyjeżdżała na długie tygodnie, 200 km od domu, kupowała Ci kaszki i soczki... A druga... Mieszkając w tym samym mieście...
Nie wiem jeszcze co z podwyżką. I słońce mnie dobija... Ogólnie, gdyby nie Jula...

Bywam sobie u was - na poprawę nastroju. Ale nie zostawiam nic od siebie bo byłoby to takie jak tu. 
Buziaki

Komentarze

  1. Po pierwsze - zmiana super! Ale generalnie zmiany są na ogół na lepsze, co? A może nie wszystkie... Co do babci - moją sytuację co do mamy mniej więcej znasz, a teściowa...sądzę, że gdyby ją dłuuugo prosić o przypilnowanie Młodego i ewentualnie/łaskawie by się zgodziła - też by nas podliczyła. Co do tego nie mam najmniejszych wątpliwości. Cóż, bywa. I nic się nie poradzi. Uszy do góry.
    A wracając do zmiany - skąd taka fajna "skórka" ?? Na blogerze takie dają? Bo moja też mi się jakby znudziła ;-)
    Trzymaj się. Myślami jestem z Tobą.
    pa

    OdpowiedzUsuń
  2. bo to miasto słynie z rozrzutności i braku skąpstwa, sama wiesz! ;)
    Pomyśl z drugiej strony - lepiej dać swojemu niż obcemu więcej. Bo mam nadzieję, że babcia lepsza od opiekunek. Ludzie są różni... nic nie poradzimy.
    Będzie lepiej! Zobaczysz! Musi! :*
    Ate

    OdpowiedzUsuń
  3. aaaa, i nie jesteś sama z dołem, jeśli pocieszy....
    Ate

    OdpowiedzUsuń
  4. Hm,

    Myślę, że w Twoim przypadku nakładają się na taki odbiór sytuacji ogólnie relacje z teściową. Bo patrząc obiektywnie to dobra propozycja. To, że zazwyczaj jest inaczej to nie argument, moja koleżanka sama zaproponowała taki układ (pieniądze) teściowej, dzięki temu miała poczucie, że może też wymagać. A druga (jej mąż jest Austriakiem) opowiada, że w Austrii jest zupełnie inaczej w relacji babci wnuki i opieka. Ona spędza tam corocznie wakacje i jak chce np. gdzieś wyjść to musi to z wyprzedzeniem uzgodnić i poprosić o opiekę, bo tam po prostu tak jest.

    OdpowiedzUsuń
  5. Fjonko, mi coś takiego wyskoczyło właśnie w bloggerze :) Miłego zmieniania! A zmiany - jesli jest ich za dużo, po prostu mnie drażnią... ;)

    Ate, mam nadzieję, ze lepiej jej będzie z babcią, choć nadzieja nikła...

    Drogi Anonimowy/anonimowa ja niestety niczego nie będę mogła wymagać, zgodzę się na to wyłącznie dlatego, zebyśmy przez jakiś czas mieli z mężonem święty spokój. Poza tym nie będę miała wpływu na to co podczas całego dnia robi moje dziecko, co je i gdzie bywa. Będę słuchać na temat tego jak późno wracam i że mam bałagan w domu (mimo że nie mam a na korki nic nie poradzę) Moja teściowa WSZYSTKO wie lepiej i chyba wlałabym już żłobek.. I zapewne koniec końców tak się stanie. Jeszcze jedno - ona się wcale nie cieszy, ze będzie spędzać czas z wnuczką - to mnie boli najbardziej.

    OdpowiedzUsuń
  6. Kochana,
    a może jak już Teściowa z Julą zostanie to co do kasy zdanie zmieni ? Się tak łudzę to czytając, jak myślisz ?
    To coś tak jak u nas w pewnym sensie. Moja mama zaprasza dzieci do siebie, zawozimy raz na jakiś czas na weekendy, obkupuje je w ciuchy, ogólnie nam pomaga, a Teściu ? Nic ! Totalnie nic. Jeszcze od ślubnego kasę wyciąga chociaż ma więcej niż my :(

    Trzymajcie się ciepło :*

    OdpowiedzUsuń
  7. mnie ten niebieski przytłacza ,za ciężki jest.tak to zycie się plecie a co do babć czasem naprawde ręce opadaja....uściski dla malutkiej.

    OdpowiedzUsuń
  8. O ja piernicze, opłata za babcię! No to mnie powaliło na kolana. Serio, ze swoją teściową się nie dogaduję, awanturę z nią miałam niejedną, ale jakby mogła to by wnukiem się za darmo zajęła... A co na to mąż??

    pzdr
    moonik

    OdpowiedzUsuń
  9. to przykre... ale z drugiej strony przynajmniej będzie się Nią zajmował ktoś bliski...


    Kwietniowa

    OdpowiedzUsuń
  10. Nie bardzo rozumiem to oburzenie... Nie każda babcia musi się zajmować wnukiem/wnuczką, i to za darmo. Każdy powinien mieć prawo wyboru. Wydaje mi się, że masz postawę roszczeniową, uważasz, że Ci się należy, a tak nie jest. Ta kobieta wychowała swoje dzieci/dziecko i teraz ma prawo mieć swoje plany na życie. Dla mnie bardziej oburzające jest Twoje podejście, niż Twojej teściowej.

    OdpowiedzUsuń
  11. Karolinko szczerze wątpię...

    Duszku niebieski przytłaczający jak życie ;)

    Moonik i takie babcie są - co zrobić? ;) A Mężon nic zrobić nie może bo alternatywy - brak.

    Kwietniowo ładny bliski :D Opłacana opiekunka byłaby bliska tak samo.

    NoName - Przecież to nie ja jej zaproponowałam żeby pilnowała Juli - chciałam małą oddać do żłobka - a jak widać moja Teściowa innych planów na życie nie ma skoro sama zaoferowała swoją pomoc. Nie sądzę żebyś czytała więcej notek niż ta jedna, bo wiedziałabyś jakie są relacje między mną i Teściową. Może dopadła Cię frustracja braku papierosa i końcówki ciąży, skoro jesteś tak święcie oburzona, ale zobaczysz, dla swojego dziecka każda matka ma postawę roszczeniową. Życzę lekkiego rozwiązania.

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Zbieram dobre słowa ;)

Popularne posty z tego bloga

Ku pamięci ;-)

Ważne!

Dzisiaj moja córka zaczęła pisać swój pamiętnik.

Ziarno zostało zasiane...

Ale serio? Że już??

Przecież jeszcze niedawno nie umiała czytać ani pisać!!


Starzeję się...

Niewątpliwie.

Wkurw totalny.

Zwykle tak bywa, że...

Do pewnego momentu jest super, doskonała relacja, pełne zrozumienie, odczytywanie zachcianek, picie sobie z dzióbków i tak dalej...

Następnie przychodzi zgrzyt. I Misiaczkowi Dziubdziusiowi, Koteczkowi rosną rogi i pazury, kopytami zarysowuje parkiet, we wszystkim jest na "nie".

Zaczyna używać słów "Mogłaś to zrobić wczoraj", " Mogłaś mi przypomnieć", " Nie wiedziałem", "Nie mam na to czasu" i "Czym ty jesteś zmęczona???"

Nagle czujemy się odpowiedzialne za całe zlo tego świata łącznie z gradobiciem i plagą komarów.

I domową boginię wśród fajerwerków i donośnych efektów dźwiękowych szlag nagły trafia.

Oczywiście ten stan rzeczy nie trwa nigdy długo. Misiaczek piłuje szpony a Walkiria chowa uzbrojenie w zaciszu szafy...

Ale są takie dni...

Na szczęście mam na nie sposoby..
Dzisiaj taki:

A Wy? Jakie macie rady na chwilowy Armagedon? :-)

Niedoczas....

Czytałam niedawno artykuł.
O nowego rodzaju biedzie.
O ludziach, którzy cierpią na brak czasu. Za żadne pieniądze nie da się go kupić...

Mi się ostatnio wydaje, że spędzam moje życie w pracy. Albo do niej jadąc, albo z niej wracając. Nie macie tak czasami?
Czas, który odczuwam naprawdę, ten, kiedy jestem z moją rodziną, albo robię coś dla siebie jest na wagę złota. I znam tę wagę...

Wielkanoc była wspaniała. Tym razem Rodzice i Babcia przyjechali do mnie. Mialam ich wszystkich tak blisko i choć pojawiły się międzypokoleniowe zgrzyty, było dobrze...

Kiedyś nie doceniałam tego wspólnego czasu. Teraz kiedy pozostało nas tak mało... kolekcjonuję wszystkie momenty, zapisuję w myślach chwile. Na zapas.

Jeszcze dwa dni i uciekamy z K. Reset, zmiana otoczenia, potrzebuję tego bardzo.
Znowu z Rodzicami... :-)

Nie mogę się doczekać.

Dziękuję że zostawiacie słowa. Może tego bardzo nie widać, ale znowu mi się dzięki temu chce pisać. 😀
Udanego weekendu.
Słońca Wam i Sobie życzę!