Przejdź do głównej zawartości

O mnie

Skorupa wciąż rośnie.
Okrywam się nią wciąż bardziej i bardziej.

Nie wychylam się. Nie patrzę wstecz ani w przód.
Wszystko dzieje się gdzieś obok.

Coraz mniej mi trzeba.
Coraz więcej mnie przysypia gdzieś w kącie.

A za maile pt "przestań beczeć i ciesz się swoją córką, bo jest wspaniała" dziękuje bardzo.
Wiem, że ona jest wspaniała, nikt nie musi mi o tym przypominać.
I nie, nie pomaga mi to, że ktoś tak napisze.

I to, że są dni, kiedy wstaję tylko dla niej, żeby razem posadzić kwiatki na balkonie, żeby pójść do zoo, zaprowadzić/przyprowadzić ją z przedszkola.. też działa tylko na chwilę. 

Ale stwarzam jej normalność - tak wiele normalności ile tylko potrafię. Przytulam, śmieję się - zatrudniam tą drugą mnie na pół etatu. Szukam stroju misia na przedszkolne przedstawienie, gotuję przysmaki, obmyślam tort na urodziny, bo przecież ma być z truskawkami. I przyjdą jej przyjaciele. I idę na kinderbal bo przecież będzie się śmiała, choć naprawdę wiele mnie to kosztuje.
A potem zasypiam ze zmęczenia uśmiechem.

Potrzebuję oczyszczającej rozmowy.
I nie, nigdzie nie zadzwonię bo nie umiem prosić o pomoc.
Wiem że jesteście.
Każdy w swoim życiu.

Każdy układa swoje puzzle.
Samo ciepłe myślenie o mnie mi nie pomoże. Dzięki.

Dzisiaj dostałam od internistki skierowanie do psychologa.
Termin w połowie czerwca.


 Nie potrzebuję bloga.  Na teraz.

Komentarze

  1. Będzie dobrze! I będę Ci to powtarzać, nawet jeśli mnie za to znielubisz.
    Bo będzie i ja w to wierzę.
    Ale nikt nie każe Ci tak po prostu przestać cierpieć i zapomnieć.
    :* jesteś bardzo silna babo moja kochana :*

    OdpowiedzUsuń
  2. żadne słowa na odległość...
    jeszcze trochę...wierzę, że jeszcze tylko trochę....
    tak, najgorsze jest to, że życie gna dalej.Jakby nigdy się nic nie stało.Jakby wszystko można było "przykryć" zdrowym, udanym dzieckiem.
    Nie da się.Nie da się wytłumaczyć, sercu, że ma myśleć inaczej.

    OdpowiedzUsuń
  3. Kochana, ja myślę, że psycholog to bardzo dobry pomysł!
    Przytulam mocno. :-*

    OdpowiedzUsuń
  4. Dbaj o siebie, bo to, że jesteś dobra mamą nie znaczy, że nie możesz mieć gorszego czasu. Psycholog to super pomysł, naprawde pomaga. Trzymaj się mocno, ściskam :-*

    OdpowiedzUsuń
  5. będę cierpliwa i poczekam aż wrócisz, bo wierzę, że wrócisz ...

    OdpowiedzUsuń
  6. Przykro mi to czytać:( Ściskam i pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  7. jedna tutaj z nas, nagle starciła męża..poszedł do pracy i nie wrócił, została sama z dziećmi i wszyskimi ssprawami, dzieki wsparci rodziny i spacjalisty, codziennie wstaje i robi wielkie rzeczy, wróciła do pracy, zaczęłą jezdzic samochodem, zmieniło jej się całe życie i pewnie jest jj cholernie ciężko a kazdego dnia tęskni, , dobrze że czekasz na wizytę, musisz żyć dalej, bo Ty zyjesz, czas biegnie nieubłaganie..;*kazdy Twój dzień to dar, ty go dalej masz ;*

    OdpowiedzUsuń
  8. Jesteś pierwszą osobą, która tak trafnie i dobitnie ujęła całe to blogowe pocieszanie.
    "Wiem że jesteście.
    Każdy w swoim życiu"
    Nie wiem, czy w ogóle powinnam to pisać, bo Ciebie to wcale nie interesuje.
    Przepraszam. Po prostu bywam, czytam

    OdpowiedzUsuń
  9. Przytulam,,,,psycholog bardzo dobry pomysł,mam nadzieję,że pomoże*

    OdpowiedzUsuń
  10. Rozpacz jest wielka...nikt tego nie neguje, staramy sie jak mozemy - poprostu byc dla Ciebie! Ale jak mozemy byc jak nie dopuszczasz nas do siebie - zycie jest okrutne ale czasem nawet na odleglosc mozna byc dla drugiej osoby, tylko trzeba chcieć...

    Psycholog, tak jak najbardziej, ale tez trzeba chciec - inaczej nigdy nie bedzie dobrze :(

    Nie powiem - tule - sama wiesz... daje czas... nie lubisz prosić!! Nie proś, ale też nie odrzucaj...ja Cie o to prosze :(

    OdpowiedzUsuń
  11. Z tego co piszesz wynika, że "dajesz radę" codziennemu życiu. I uważam,że jak na to co cię spotkało w ostatnim czasie, świetnie sobie radzisz. Musisz "odbyć" żałobę, jednym zabiera to więcej innym mniej energii życia. Czasu jednak, jak do tej pory, nikomu nie udało się cofnąć. Należy więc czerpać siłę z tego co nas w życiu spotkało. Czy były to dobre czy też bardzo złe doświadczenia. Nie obraź się proszę, ale przytoczę powiedzenie z moich wiejskich okolic:"Koniec żalu Panno Lalu, bierz dupę w troki i do roboty" w sensie takim, że trzeba żyć dalej bo jest dla kogo. Uwierz proszę, życie tak szybko mija, ja nie wiem kiedy zostałam 44 latką, szkoda każdej chwili, otrząśnij się i czerp z życia pełnymi garściami.

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Zbieram dobre słowa ;)

Popularne posty z tego bloga

Ku pamięci ;-)

Ważne!

Dzisiaj moja córka zaczęła pisać swój pamiętnik.

Ziarno zostało zasiane...

Ale serio? Że już??

Przecież jeszcze niedawno nie umiała czytać ani pisać!!


Starzeję się...

Niewątpliwie.

Wkurw totalny.

Zwykle tak bywa, że...

Do pewnego momentu jest super, doskonała relacja, pełne zrozumienie, odczytywanie zachcianek, picie sobie z dzióbków i tak dalej...

Następnie przychodzi zgrzyt. I Misiaczkowi Dziubdziusiowi, Koteczkowi rosną rogi i pazury, kopytami zarysowuje parkiet, we wszystkim jest na "nie".

Zaczyna używać słów "Mogłaś to zrobić wczoraj", " Mogłaś mi przypomnieć", " Nie wiedziałem", "Nie mam na to czasu" i "Czym ty jesteś zmęczona???"

Nagle czujemy się odpowiedzialne za całe zlo tego świata łącznie z gradobiciem i plagą komarów.

I domową boginię wśród fajerwerków i donośnych efektów dźwiękowych szlag nagły trafia.

Oczywiście ten stan rzeczy nie trwa nigdy długo. Misiaczek piłuje szpony a Walkiria chowa uzbrojenie w zaciszu szafy...

Ale są takie dni...

Na szczęście mam na nie sposoby..
Dzisiaj taki:

A Wy? Jakie macie rady na chwilowy Armagedon? :-)

Niedoczas....

Czytałam niedawno artykuł.
O nowego rodzaju biedzie.
O ludziach, którzy cierpią na brak czasu. Za żadne pieniądze nie da się go kupić...

Mi się ostatnio wydaje, że spędzam moje życie w pracy. Albo do niej jadąc, albo z niej wracając. Nie macie tak czasami?
Czas, który odczuwam naprawdę, ten, kiedy jestem z moją rodziną, albo robię coś dla siebie jest na wagę złota. I znam tę wagę...

Wielkanoc była wspaniała. Tym razem Rodzice i Babcia przyjechali do mnie. Mialam ich wszystkich tak blisko i choć pojawiły się międzypokoleniowe zgrzyty, było dobrze...

Kiedyś nie doceniałam tego wspólnego czasu. Teraz kiedy pozostało nas tak mało... kolekcjonuję wszystkie momenty, zapisuję w myślach chwile. Na zapas.

Jeszcze dwa dni i uciekamy z K. Reset, zmiana otoczenia, potrzebuję tego bardzo.
Znowu z Rodzicami... :-)

Nie mogę się doczekać.

Dziękuję że zostawiacie słowa. Może tego bardzo nie widać, ale znowu mi się dzięki temu chce pisać. 😀
Udanego weekendu.
Słońca Wam i Sobie życzę!