Przejdź do głównej zawartości

Sinusoida

Wtyczka od Internetu znów we właściwym miejscu.
Ale jakoś mi jej nie brakowało.

Ściany już w zupełnie innych kolorach, meble na miejscu, pralka pracuje na okrągło. I pierze, nawet te rzeczy na których napisano "nie prać" - no ale jak nie uprać pokrowców na kanapę?? Skoro czyszczę dosłownie wszystko? Przebieram, naprawiam, wyrzucam długo się nie namyślając, porządkuję przestrzeń, która mnie otacza. Jednocześnie robię porządek w sobie.

Bo choć wydaje się, że dobrze, dobrze wcale nie jest. Ot ciut na wierzchu elewacja połapana tynkiem, żeby nie rozpadała się aż tak. Remont wnętrza trwa.

Mężon cały tydzień był w domu, pomagał. Swoją ciągłą obecnością przyzwyczajał mnie do codziennego bycia. Przez odłączoną wtyczkę mogliśmy zrobić RAZEM wiele rzeczy. Od nowa, małymi kroczkami przekonywał mnie, że można cokolwiek zaplanować, że cieszą mnie drobne rzeczy - jak buszowanie w sklepie budowlanym. Oglądanie rolet, karniszy, zasłon...

Albo przeglądanie setek przepisów z moich książek i gazet, zamykanie lata do słoików, wybieranie pyszności na obiad, próbowanie, mieszanie... 

W zamyśleniu odliczam dni. Układając w szufladzie małe, różowe gacie ze świnką Peppą myślami jestem z Nią.
Jeszcze trochę.

Lato.




PS
A kto jeszcze nie widział apelu u Marty i Magdy - niech klika w linki i włączy się w ratowanie oczka Szymonka. Wielu może więcej!!

Komentarze

  1. Dobrze mieć takiego mężona, co? :))
    Dobrze, że już jesteś :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. hah czasem sobie zasłuży na pochwałę. I jestem jestem cały czas nieustannie ;)

      Usuń
  2. Miło Cię widzieć. Trzymaj się.

    OdpowiedzUsuń
  3. Przybywam na pomoc. Lub na inspekcję, jeśli jest już za późno.
    A robienie czegokolwiek RAZEM strasznie zbliża. :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam nadzieję że zbliżyło i u Ciebie i że ze szczegółami opowiesz mi w poniedziałek ;)

      Usuń
  4. Też płynę sinusoidą... Ale nie jest źle. Głównie dlatego, że dookoła moc ludzi, dzieci i pracy. Ona by była tym zajęta i ja jestem. I wiem, że Ona rozumie...

    Też zamykam lato w słoiki...

    Fajnie, że jesteś tu znów. Ściskam serdecznie :)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, bycie zajętym to pewnego rodzaju terapia. Wciąż chciałabym być zajęta bardziej, a póki co będę niestety zajęta coraz mniej aż do powrotu Juli. No ileż można prać i sprzątać? ;)Też ściskam mooocno!

      Usuń
  5. Remont czasem wszędzie potrzebny....a RAZEM dopiero fajnie się wszędzie remontuje:))))Ja też zamykam lato w słoiczki....do apelu już sie podłączyłam:)Cieszę się,że mogę znów Cie poczytać i pozdrawiam cieplutko:)Aga

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ano potrzebny. I udał się. Oby ten drugi też się udał. Pozdrawiam również, dzięki że wpadłaś :)

      Usuń

  6. Witam, chciałabym zaprosić Was do wzięcia udziału w kilku naszych zabawach.
    W jednej do wygrania są bardzo fajne gadżety z bajki Uniwersytet Potworny (bluzeczka, torba sportowa, przybory), w drugim jest możliwość przetestowania ciekawej gry edukacyjnej dla dzieciaczków, trzeci jest konkursem fotograficznym w którym można wygrać śliczny i mięciutki ręczniczek, poduszeczkę lub apaszkę.
    Nie chciałabym nadużywać Waszej cierpliwości i nie wkleje linków, ale jeśli jesteście zainteresowani, którąś z wyżej wymienionych zabaw to zapraszam na mój profil do bloga "Babylandia". Po boku są banerki konkursowe, więc łatwo trafić na to co Was ciekawi. Jeżeli jednak nie jesteście zainteresowani to z góry chciałabym bardzo przeprosić za tę reklamę...
    Pozdrawiam cieplutko
    Marta

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zajrzę na pewno bardzo mi się podobają pomysły na zajęcia z dziećmi jakie u siebie zamieszczasz :) Reklama fajnych rzeczy nie jest zła, pozdrawiam!

      Usuń
  7. Byle coraz częściej zwloty na tej sinusoidzie się pojawiały! :-***

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Zbieram dobre słowa ;)

Popularne posty z tego bloga

Ku pamięci ;-)

Ważne!

Dzisiaj moja córka zaczęła pisać swój pamiętnik.

Ziarno zostało zasiane...

Ale serio? Że już??

Przecież jeszcze niedawno nie umiała czytać ani pisać!!


Starzeję się...

Niewątpliwie.

Wkurw totalny.

Zwykle tak bywa, że...

Do pewnego momentu jest super, doskonała relacja, pełne zrozumienie, odczytywanie zachcianek, picie sobie z dzióbków i tak dalej...

Następnie przychodzi zgrzyt. I Misiaczkowi Dziubdziusiowi, Koteczkowi rosną rogi i pazury, kopytami zarysowuje parkiet, we wszystkim jest na "nie".

Zaczyna używać słów "Mogłaś to zrobić wczoraj", " Mogłaś mi przypomnieć", " Nie wiedziałem", "Nie mam na to czasu" i "Czym ty jesteś zmęczona???"

Nagle czujemy się odpowiedzialne za całe zlo tego świata łącznie z gradobiciem i plagą komarów.

I domową boginię wśród fajerwerków i donośnych efektów dźwiękowych szlag nagły trafia.

Oczywiście ten stan rzeczy nie trwa nigdy długo. Misiaczek piłuje szpony a Walkiria chowa uzbrojenie w zaciszu szafy...

Ale są takie dni...

Na szczęście mam na nie sposoby..
Dzisiaj taki:

A Wy? Jakie macie rady na chwilowy Armagedon? :-)

Niedoczas....

Czytałam niedawno artykuł.
O nowego rodzaju biedzie.
O ludziach, którzy cierpią na brak czasu. Za żadne pieniądze nie da się go kupić...

Mi się ostatnio wydaje, że spędzam moje życie w pracy. Albo do niej jadąc, albo z niej wracając. Nie macie tak czasami?
Czas, który odczuwam naprawdę, ten, kiedy jestem z moją rodziną, albo robię coś dla siebie jest na wagę złota. I znam tę wagę...

Wielkanoc była wspaniała. Tym razem Rodzice i Babcia przyjechali do mnie. Mialam ich wszystkich tak blisko i choć pojawiły się międzypokoleniowe zgrzyty, było dobrze...

Kiedyś nie doceniałam tego wspólnego czasu. Teraz kiedy pozostało nas tak mało... kolekcjonuję wszystkie momenty, zapisuję w myślach chwile. Na zapas.

Jeszcze dwa dni i uciekamy z K. Reset, zmiana otoczenia, potrzebuję tego bardzo.
Znowu z Rodzicami... :-)

Nie mogę się doczekać.

Dziękuję że zostawiacie słowa. Może tego bardzo nie widać, ale znowu mi się dzięki temu chce pisać. 😀
Udanego weekendu.
Słońca Wam i Sobie życzę!