Przejdź do głównej zawartości

Pół roku, a ja wciąż nie wierzę, nie godzę się...




Byłeś tu blisko mnie
na odległość snu, dotyk ust...
Gdy szczęście długo trwa
to na przekór w nas 
kiełkuje wolno strach
ja tak czułam, czułam, że 
to co piękne skończy się...

Od kiedy nie ma Cię
wolniej płyną dni
ołowiany czas rani mnie
Od kiedy nie ma cię
mój maleńki świat
stracił wiarę w to, że jest...
(...)
modlę się byś znowu był.....
(...)

Na serca dnie troski śpią
śpi niepokój w każdym z nas
gdy zbudzi się, chcę mieć
obok twojej moją twarz
...

Od kiedy nie ma Cię
wolniej płyną dni
ołowiany czas rani mnie
A kiedy zjawisz się
nie oczekuj słów
wielkie szczęście nieme jest...

od kiedy nie ma cię...


Tuż obok normalnego życia cała ściana płaczu.
Wystarczy drobny kamień by osuwisko ruszyło zasypując mnie z powrotem.
Wystarczy jeden dzień, taki jak dziś...

Ale jutro wyjeżdżamy. Tam gdzie Cię nie ma, a być powinieneś. Gdzie nieobecność jest prawie namacalna.

Męczy mnie nieodwracalność. 
Oddycham, działam, ciągle w ruchu, byle nie myśleć... Sam wiesz, że się nie da.
Ale trwam.
Tylko czekaj tam na mnie. 

Popularne posty z tego bloga

Ku pamięci ;-)

Ważne!

Dzisiaj moja córka zaczęła pisać swój pamiętnik.

Ziarno zostało zasiane...

Ale serio? Że już??

Przecież jeszcze niedawno nie umiała czytać ani pisać!!


Starzeję się...

Niewątpliwie.

Wkurw totalny.

Zwykle tak bywa, że...

Do pewnego momentu jest super, doskonała relacja, pełne zrozumienie, odczytywanie zachcianek, picie sobie z dzióbków i tak dalej...

Następnie przychodzi zgrzyt. I Misiaczkowi Dziubdziusiowi, Koteczkowi rosną rogi i pazury, kopytami zarysowuje parkiet, we wszystkim jest na "nie".

Zaczyna używać słów "Mogłaś to zrobić wczoraj", " Mogłaś mi przypomnieć", " Nie wiedziałem", "Nie mam na to czasu" i "Czym ty jesteś zmęczona???"

Nagle czujemy się odpowiedzialne za całe zlo tego świata łącznie z gradobiciem i plagą komarów.

I domową boginię wśród fajerwerków i donośnych efektów dźwiękowych szlag nagły trafia.

Oczywiście ten stan rzeczy nie trwa nigdy długo. Misiaczek piłuje szpony a Walkiria chowa uzbrojenie w zaciszu szafy...

Ale są takie dni...

Na szczęście mam na nie sposoby..
Dzisiaj taki:

A Wy? Jakie macie rady na chwilowy Armagedon? :-)

Niedoczas....

Czytałam niedawno artykuł.
O nowego rodzaju biedzie.
O ludziach, którzy cierpią na brak czasu. Za żadne pieniądze nie da się go kupić...

Mi się ostatnio wydaje, że spędzam moje życie w pracy. Albo do niej jadąc, albo z niej wracając. Nie macie tak czasami?
Czas, który odczuwam naprawdę, ten, kiedy jestem z moją rodziną, albo robię coś dla siebie jest na wagę złota. I znam tę wagę...

Wielkanoc była wspaniała. Tym razem Rodzice i Babcia przyjechali do mnie. Mialam ich wszystkich tak blisko i choć pojawiły się międzypokoleniowe zgrzyty, było dobrze...

Kiedyś nie doceniałam tego wspólnego czasu. Teraz kiedy pozostało nas tak mało... kolekcjonuję wszystkie momenty, zapisuję w myślach chwile. Na zapas.

Jeszcze dwa dni i uciekamy z K. Reset, zmiana otoczenia, potrzebuję tego bardzo.
Znowu z Rodzicami... :-)

Nie mogę się doczekać.

Dziękuję że zostawiacie słowa. Może tego bardzo nie widać, ale znowu mi się dzięki temu chce pisać. 😀
Udanego weekendu.
Słońca Wam i Sobie życzę!