Przejdź do głównej zawartości

Łzawo będzie...

... przez cały dzień. Moje oczy nadal nie trawią klimatyzacji ;)

Co tam u was Robaczki? ja jakoś dotrwałam do piątku... wprawdzie mój przyjaciel Ibuprom zatoki towarzyszy mi wszędzie, ale główna myśl przewodnia trzyma mnie we względnym pionie - Jula jutro wraca :)

Od przedwczoraj trochę się wreszcie ochłodziło - burza zafundowała mi darmowy prysznic, ale po niej przyszło dobre... chłodne... Da się wysiedzieć w pracy, moje zwoje mózgowe przestały się notorycznie przegrzewać.

Na uszach w drodze do pracy Coma:



... no ale przyznaj - że w sumie się żyje cudnie...

I Creed...





A  w domu - nadrabiamy z Mężonem "Grę o Tron". Podejście drugie - udane.

To do miłego ;)

Komentarze

  1. oo tak zrobiło sie chłodniej, przyjemniej... i dziś weszłas w moje klimaty muzyczne Tymi utworami, najbardziej chyba Creed...
    Buziakuje kochana i dziękuje z całego serca za wszystko!!!!!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :)) idzie ku lepszemu - kocham lato ale do 26 stopni ciepła góra ;) i nie dziękuj, bo mówiłam Ci - od tego jestem ;) :* a muzyczka mmmm :) "odpowiedni męski głos" ;)

      Usuń
  2. Jest chłodniej - znów spaceruję z dzieciakami koło 8 - 9 rano i nie boję się udaru :) Uwielbiam Grę o Tron :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. tak, dobry jest ten serial choć książka jednak z tym swoim nagromadzeniem szczegółów - jeszcze lepsza :) a mówię Ci jaki lajcik w tramwaju, kiedy wszyscy są o niebo mniej spoceni :D

      Usuń

Prześlij komentarz

Zbieram dobre słowa ;)

Popularne posty z tego bloga

Ku pamięci ;-)

Ważne!

Dzisiaj moja córka zaczęła pisać swój pamiętnik.

Ziarno zostało zasiane...

Ale serio? Że już??

Przecież jeszcze niedawno nie umiała czytać ani pisać!!


Starzeję się...

Niewątpliwie.

Wkurw totalny.

Zwykle tak bywa, że...

Do pewnego momentu jest super, doskonała relacja, pełne zrozumienie, odczytywanie zachcianek, picie sobie z dzióbków i tak dalej...

Następnie przychodzi zgrzyt. I Misiaczkowi Dziubdziusiowi, Koteczkowi rosną rogi i pazury, kopytami zarysowuje parkiet, we wszystkim jest na "nie".

Zaczyna używać słów "Mogłaś to zrobić wczoraj", " Mogłaś mi przypomnieć", " Nie wiedziałem", "Nie mam na to czasu" i "Czym ty jesteś zmęczona???"

Nagle czujemy się odpowiedzialne za całe zlo tego świata łącznie z gradobiciem i plagą komarów.

I domową boginię wśród fajerwerków i donośnych efektów dźwiękowych szlag nagły trafia.

Oczywiście ten stan rzeczy nie trwa nigdy długo. Misiaczek piłuje szpony a Walkiria chowa uzbrojenie w zaciszu szafy...

Ale są takie dni...

Na szczęście mam na nie sposoby..
Dzisiaj taki:

A Wy? Jakie macie rady na chwilowy Armagedon? :-)

Niedoczas....

Czytałam niedawno artykuł.
O nowego rodzaju biedzie.
O ludziach, którzy cierpią na brak czasu. Za żadne pieniądze nie da się go kupić...

Mi się ostatnio wydaje, że spędzam moje życie w pracy. Albo do niej jadąc, albo z niej wracając. Nie macie tak czasami?
Czas, który odczuwam naprawdę, ten, kiedy jestem z moją rodziną, albo robię coś dla siebie jest na wagę złota. I znam tę wagę...

Wielkanoc była wspaniała. Tym razem Rodzice i Babcia przyjechali do mnie. Mialam ich wszystkich tak blisko i choć pojawiły się międzypokoleniowe zgrzyty, było dobrze...

Kiedyś nie doceniałam tego wspólnego czasu. Teraz kiedy pozostało nas tak mało... kolekcjonuję wszystkie momenty, zapisuję w myślach chwile. Na zapas.

Jeszcze dwa dni i uciekamy z K. Reset, zmiana otoczenia, potrzebuję tego bardzo.
Znowu z Rodzicami... :-)

Nie mogę się doczekać.

Dziękuję że zostawiacie słowa. Może tego bardzo nie widać, ale znowu mi się dzięki temu chce pisać. 😀
Udanego weekendu.
Słońca Wam i Sobie życzę!