Przejdź do głównej zawartości

Miszmasz

Ogarniam wszystko noworocznie i... jakiś zapał nawet mam.
Plany mam. Chęci. WOW, ja tej Pani w lustrze nie poznaję!!! :D

Wszystko jakoś tak... nabiera rozpędu, co w porównaniu z wlokącymi się niemiłosiernie dniami końca zeszłego roku wygląda całkiem do rzeczy.

Żeby nie zapeszać - nie będę pisać o konkretach. Ale w fazie rozpędu są między innymi wakacje w piątkę z moimi rodzicami i totalna zmiana wyglądu salonu.

Porządkuję przepisy, chce mi się gotować, w naszym mieszkaniu zadomawiają się trzy (!!!) długonogie blond Lale, dla których Jula zamówiła już u mnie całą garderobę i... poduszki. W sobotę szyłam... gacie na mikrodupkę :D Świetnie się bawimy we dwie przekopując sterty materiałów ze starej odzieży ;)
Ale oczywiście numerem jeden jest wciąż....


Tekściarsko moje dziecię rozwija się również.
Wciąż słucham i nadziwić się nie mogę...

(ach gdzie się podziało moje wszystkojedzące dziecko??)
- Jula, jedz kanapkę!
- Nie, bo mi to nie splawia psyjemności.

Po dość długiej ciszy w dziecięcym pokoju...
- Jak tam? Chcesz wysmarkać nosek?
- Nie. Jestem zajęta lafom kolalowom.

 (lafa kolalowa)

Po małej katastrofie w łazience.
- Jula, idź się przebieraj, Tatuś musi pozbierać patyczki.
Jula z zainteresowaniem - Bo Ci się zlobiła wysypka?

Chyba powinnam mieć włączony dyktafon przez cały dzień i odsłuchiwać wieczorem, bo sporo tych kwiatków mi ginie ;)

Poza tym czuję się trochę jak choinkowa bombka. W zeszłym tygodniu dopadł mnie PMS, więc jeszcze słychać było tykanie. Teraz pozostał już tylko kształt poświąteczny. Muszę się więc jakoś doprowadzić do porządku. Płatki owsiane come back! Ale żeby nie było tak pięknie na "lustrzaną kuchnię" wrzucę przepisy na ciasteczka które piekłam na święta ;)


Wczoraj jeszcze w ramach PMS znęcałam się nad ... groszkiem ptysiowym. A Mamunia ocaliła dla mnie z dziadkowego strychu  dzbanuszek, nad ekspozycją którego w mojej kuchni wciąż się zastanawiam... :D

Macie już dość tego bałaganu? :))
Ja się ogarnę niedługo, obiecuję ;)
I będę poukładana i grzeczna.
Albo nie :D

Ok Natalio dłużej się nie dało :D
Do kolejnego ;)

Komentarze

  1. co za power! chyba przejęłaś za nas dwie, bo ja niedomagam:)
    fajnie, że wakacje planujecie, no to dobre wieści som:)))
    a perełki Juli powalają, ja też żałuję, że nie mam wmontowanego w czoło dyktafonu, albo jeszcze lepiej kamery;)
    cmok, cmok:***

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. haha tak, albo chociaż samonotującego notesiku ;)) taaak wakacje - cuda Pani cuda! I to nad morzem :D:D cmoki

      Usuń
  2. Czuję się pozytywnie zarażona Twoim nakręceniem :) Czuć przypływ energii :) Tak trzymaj przez cały najbliższy rok :) A Jula? Jak zwykle daje czadu :)

    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. o i o to chodzi bo ja czekam na wpisy na Twoim blogu :)) Im dłuższy dzień tym energii więcej :D Jula jest dla mnie największą inspiracją :D:D

      Usuń
  3. Och, tyle energii. Pozazdrościć!
    Też myślę coraz poważniej o noszeniu przy sobie dyktafonu ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. czekaj czekaj jak już się rozpakujesz też będziesz miała power. :) Wtedy będę siedzieć z nosem przyklejonym do monitora i się zastanawiać - jak ona to zrobiła??? :D Póki co - nabieraj sił do walki ;))

      Usuń
  4. Ze mnie natomiast uszło całe powietrze i kompletnie nic mi się nie chce :/ Nie mam weny ani na gotowanie, ani na sprzątanie, ani tym bardziej na prasowanie czy przemeblowanie ... Chyba powinnam obejrzeć jakiś odc. "Perfekcyjnej pani domu", bo w kryzysowych sytuacjach to właśnie ona stawia mnie do pionu ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. każd sposób na ratunek przy braku weny do życia jest dobry ;) Nie daj się - w końcu kto jak nie my nam tu poukłada? ;)

      Usuń
  5. o wooow! aż na mojej wsi powiało od Ciebie energią! :)
    A to dobrze, będzie mi potrzebna, bo planów też mam sporo :)
    Gacie na mikrodupki? - o rajuśku, to prawdziwe wyzwanie (ja się boję szycia małych elementów:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no taki był zamiar - jak już mam to niech wszyscy mają a co ;)) No, te gacie to niezły kłopot. Ale nie wiem co odpowiedzieć na Julczyne - Mamusiu ale im w pupy zimno!!!! :D

      Usuń
  6. Jestem całkowicie usatysfakcjonowana!
    Milusio się czytało! Nawet powiem Ci, że lepiej niż te książki z biblioteki:D
    A w chwilach kryzysu... poczytam bloga całego. O!
    :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No! i tak ma być :)) Ale całego bloga? Weź przestań toż to można umrzeć z nudów - chyba byłoby jeszcze gorsze niż "Ludzie z wysp" których właśnie czytam i ciągle mam nadzieję że rozwinie się tam jakaś akcja. Masakra ;))

      Usuń
  7. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  8. Rany julek, wpadłabym do tej Twojej kuchni... Mniam, mniam!
    Podzielisz się energią?:-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. pewnie że się podzielę - ciachem też mogę - wpadaj na kawę ;))

      Usuń
  9. Kochana, skąd Ty nagle tą energię wzięłaś? Jak to się robi???
    Od samego czytania zachciało mi się zakasać rękawy i wziąć się do roboty! ;-)))
    (chociaż akurat w robocie jestem i w zasadzie TEJ roboty nie chce mi siewykonywać, ale poszyłabym sobie z Tobą takie ubranka). A Ty to wszystko ręcznie czy na maszynie?

    Buziaki i miłego dnia! :-***

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. haha tak jakoś na mię spłynęła w końcu wodnik jestem to kiedy mam mieć energię jak nie w "moim" miesiącu? No ja się zapytuję no? Zakasuj i rób... zdjęcia :D a do teamu szyjącego chętnie Cię z Julinką dokooptujemy. Mamy 3 laski do obszycia więc wiesz. Każdemu starczy ;) I ręcznie ręcznie oczywiście - nie mam maszyny :/

      Usuń
    2. Wiesz... mnie się kiedyś strasznie marzyła maszyna. I nadal gdzieś tam mi w głowie siedzi, ale na razie stwierdziłam, że odkładam to na bok bo i tak pewnie leżałaby w kącie. Ale może kiedyś. Nigdy nie szyłam ale myślę, że nie tak trudno się nauczyć. ;-)

      Usuń
  10. haha niezly miszmasz ;)) Poprostu jestem pełna podziwu ;) A Julcia - bossskkkaaaa!!! :)
    z tym dyktafonem to i ja bym mogła poszaleć hihi ;)

    ps. chyba taka mała dołeczka była dla Ciebie wybawieniem bo az kipi z ciebie energia pozytywna, oddaj jej troszke co?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :D tak, ostatnio całe moje życie to taki miszmasz trochę tego trochę owego... hehe a Alika spisuj bo zapomnisz szybciej niż myślisz ;) PS bierz ile Ci trzeba sporo mi zostało i zakopuj dołek raz dwa trzy. Na takim ograniczonym metrażu jak wasz teraz nie ma miejsca na smutki jeszcze!! ;) buzioool

      Usuń
  11. Nawet jak miszmasz to sie fajnie Ciebie czyta:)))Zabieram troszke tej energi,choć u mnie nie najgorzej od Nowego Roku....a z kształtem poświątecznym to wiadomo....jest problem,ale ja nie mam jednak silnej woli do płatków owsianych,hihi:)))))A Twoja Córcia boskaaaaaa poprostu:)))Pozdtawiam,Aga

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. hehe dzięki :)) a energią chętnie się dzielę bo mam wrażenie że wciąż mi jej przybywa ;) Płatki owsiane są pyszne, tylko trzeba je jeść z dodatkami - np rodzynki, orzechy - wiem że to trochę oszukane, ale ja akurat nie oczekuję spektakularnych efektów w tydzień ;)
      A moja córcia? Tak, tak zupełnie się zgadzam ;)

      Usuń
  12. kocham te dialogi...mój teraz mówi najczęściej..."gil mi leci" ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. hahaha u nas na chorobowym mamoooo giiiiiiiiiiiiiiillllllllll!!!! też jest na porządku dziennym, mam nadzieję ze u was szybko się skończy :*

      Usuń
  13. Jak mówię do Antka żeby jadł kanapkę to mi odpowiada, że zje jak będzie miał ochotę;)
    Nowy rok to nowe możliwości i chęci do pracy i zmian!
    Pozdrawiam was ciepło.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie - od kiedy oni się tacy zrobili świadomi swoich zachcianek?? :D A będzie tylko gorzej ;) Mnie Nowy Rok zawsze wita urodzinami i zapytaniem ile mam zamiar jeszcze lat zmarnować na smęceniu zamiast "coś robieniu" i działa. Przez jakiś czas :D:D

      Usuń
  14. E tam misz masz... Twórczy nieład... I bosko się czyta :D

    OdpowiedzUsuń
  15. Ja uwielbiam miszmasz w Twoim wykonaniu. Pod każdą postacią...
    Odmeldowuję się. Sądziłam że już to zrobiłam, ale widzę że nie. Taki ze mnie zgapiuch...
    Poprawiam się już! :)

    A jeśli chodzi o energię, to chyba mi się udzieliła od Ciebie - mój zodiakalny bliźniaku ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dzięki :))) ja się często łapię n a tym że jestem pewna ze coś u kogoś zostawiłam, potem wracam zeby przeczytać odpowiedź a tu zonk ;))) Noooo energię to musimy mieć - kto jak nie my teraz?? :D

      Usuń
  16. A ja lubię taki misz masz.Wcale nie musisz się układać ;)
    Widzę na pasku, że czytasz P.S. Kocham Cię....uwielbiam!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no wiesz jak to u mnie - wszystko na raz ;) Może kiedyś się uda trochę posprzątać ale teraz mi do tego daleko ;)

      Usuń
    2. AAAA P.S. - jestem w połowie - super książka!!!

      Usuń

Prześlij komentarz

Zbieram dobre słowa ;)

Popularne posty z tego bloga

Ku pamięci ;-)

Ważne!

Dzisiaj moja córka zaczęła pisać swój pamiętnik.

Ziarno zostało zasiane...

Ale serio? Że już??

Przecież jeszcze niedawno nie umiała czytać ani pisać!!


Starzeję się...

Niewątpliwie.

Wkurw totalny.

Zwykle tak bywa, że...

Do pewnego momentu jest super, doskonała relacja, pełne zrozumienie, odczytywanie zachcianek, picie sobie z dzióbków i tak dalej...

Następnie przychodzi zgrzyt. I Misiaczkowi Dziubdziusiowi, Koteczkowi rosną rogi i pazury, kopytami zarysowuje parkiet, we wszystkim jest na "nie".

Zaczyna używać słów "Mogłaś to zrobić wczoraj", " Mogłaś mi przypomnieć", " Nie wiedziałem", "Nie mam na to czasu" i "Czym ty jesteś zmęczona???"

Nagle czujemy się odpowiedzialne za całe zlo tego świata łącznie z gradobiciem i plagą komarów.

I domową boginię wśród fajerwerków i donośnych efektów dźwiękowych szlag nagły trafia.

Oczywiście ten stan rzeczy nie trwa nigdy długo. Misiaczek piłuje szpony a Walkiria chowa uzbrojenie w zaciszu szafy...

Ale są takie dni...

Na szczęście mam na nie sposoby..
Dzisiaj taki:

A Wy? Jakie macie rady na chwilowy Armagedon? :-)

Niedoczas....

Czytałam niedawno artykuł.
O nowego rodzaju biedzie.
O ludziach, którzy cierpią na brak czasu. Za żadne pieniądze nie da się go kupić...

Mi się ostatnio wydaje, że spędzam moje życie w pracy. Albo do niej jadąc, albo z niej wracając. Nie macie tak czasami?
Czas, który odczuwam naprawdę, ten, kiedy jestem z moją rodziną, albo robię coś dla siebie jest na wagę złota. I znam tę wagę...

Wielkanoc była wspaniała. Tym razem Rodzice i Babcia przyjechali do mnie. Mialam ich wszystkich tak blisko i choć pojawiły się międzypokoleniowe zgrzyty, było dobrze...

Kiedyś nie doceniałam tego wspólnego czasu. Teraz kiedy pozostało nas tak mało... kolekcjonuję wszystkie momenty, zapisuję w myślach chwile. Na zapas.

Jeszcze dwa dni i uciekamy z K. Reset, zmiana otoczenia, potrzebuję tego bardzo.
Znowu z Rodzicami... :-)

Nie mogę się doczekać.

Dziękuję że zostawiacie słowa. Może tego bardzo nie widać, ale znowu mi się dzięki temu chce pisać. 😀
Udanego weekendu.
Słońca Wam i Sobie życzę!