Przejdź do głównej zawartości

Proces twórczy i zachęta

Dawno dawno temu, w zamierzchłych czasach, kiedy mój wiek nie kończył się na "dzieści" tylko na "naście" bardzo chciałam napisać książkę. Bardzo bardzo. 

Nawet się zaczęłam rozpędzać, pisując krótkie opowiadania, które potem dawałam do poczytania moim już dzisiaj ex-przyjaciółkom. Szkoda mi ich teraz, bo zniknęły w czeluściach ich strychów i piwnic, ocalało tylko kilka. Ale ad rem. Zaczęłam nawet kiedyś. Miała być książka o wakacjach na Malinowym Wzgórzu, o nastolatkach, ich miłościach i trudnościach, pisałam, pisałam i... wena zdechła. Napoczęta "książka" powędrowała w piwniczne czeluści, a ja przestałam pisać cokolwiek na długi czas. Potem wróciłam do pamiętnika, napisałam stertę listów do Mężona, pojawiło się jeszcze kilka krótkich opowiadanek, a po magisterce, kiedy dostałam odruchu pawiowego na widok długopisu - znowu zdechło. Cud, ze tego bloga piszę :/ Panie Promotorze - jest Pan wielki :////

W każdym razie wiem, że trudno jest się zebrać, że proces twórczy trwa czasem tak boleśnie jak poród ;) Wiem, jak ważne jest poklepanie po plecach, "nooo czekam, napisałaś? Masz coś nowego?" Wiem, jak szybko ulatują dobre pomysły i jak dostaje się skrzydeł, kiedy pisze się "dla kogoś".

Dzisiaj chciałabym Wam coś pokazać. Dziewczyny, tu, niedaleko ;) powstaje powieść. Tak prawie "na żywo". W kolejnych postach. Zapowiada się nieźle i czekam niecierpliwie na kolejne części. Bohaterka - Weronika ma mocno skomplikowany życiorys :) Mocno kibicuję autorce - może chciałybyście pokibicować ze mną? :) Przeczytajcie, wciągnijcie się i ... dajmy znać Ani, że pisze DLA KOGOŚ :)

Historię Weroniki znajdziecie TUTAJ Miłego czytania :))



Komentarze

  1. dziekuje ze pozwoliłas mi ja odnaleźć ;))

    OdpowiedzUsuń
  2. I mnie marzy się wielkie pisanie ... od zawsze ... Póki co spełniam się blogowo, ale może kiedyś ... Któż to wie? W końcu to moje marzenie do spełnienia ... ;)
    Kibicuję z Tobą :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja mniej więcej od siódmego roku życia chciałam być "pisarką", ale ponieważ pisałam głównie wiersze i scenariusze, nazywano mnie "poetką" lub "reżyserką", co mnie strasznie wkurzało. Bo przy "pisarce", która brzmiała dumnie, wydawało się takie niepoważne. No i w końcu się doczekałam tej "pisarki", ale przyszła do mnie wtedy, kiedy spełniałam się już jako dziennikarka, mama i kobieta po prostu :D
    Ot, taka przewrotność.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :) o mnie mówili - nooo ona coś tam sobie pisze ;)) to dopiero wkurzało ;) a to, że marzenia spełniają się wtedy, kiedy przestajemy czekać na to spełnienie, to prawda, sama tego doświadczyłam kilka razy ;) ale były też takie, którym trzeba było mocno pomóc :)

      Usuń
  4. Poczytam przy kawie jutro :)
    Wracam do żywych powoli :) Skończyłam antybiotyk ja i Ania dziś była w przedszkolu - witaj, o cudowna normalności :)))
    Buziaki dla Was!!! Zdrowia, kochana moja i dziękuję Ci, że jesteś :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. poczytaj poczytaj i mam nadzieję że to Twoja ostatnia już taka długaśna przerwa w pisaniu była stęskniłam się :) Buuuźka!!

      Usuń
  5. O! Ja też chciłam pisac :). I też pisałam powieści - fantasy (to znaczy teraz wiem, że to fantasy, wtedy mówiłam, ze basniowe ;)) i historyczne :D. I pamietniki, I tony listów. Niestety, nic mi z tego nie przyszło :))) i pisarką nie zostałam. Ale aż się dziwię w sumie, że az taką długą miałam przerwę, nim zaczęłam bloga pisać, że parę lat bez pisania wytrzymałam :).

    Zajrzę do Ani na pewno!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ależ Ty piszesz!!! i to JAK :) I może wreszcie doczekamy się na książkę co? ;)) a powieść fantasy w Twoim wydaniu bardzo chętnie bym przeczytała. Lubię takie. Nawet bardzo :)

      Usuń
  6. I ja chciałam pisać! Jak miałam kilkanaście lat to wtedy najbardziej marzyłam, że napiszę kiedyś książkę.
    Pamiętam, że nawet zaczęłam i kilka stron powstało. Ciekawe, gdzie to teraz jest, bo pewnie bym się uśmiała... ;-)

    I dzięki za linka, poczytam jak będzie trochę czasu. ;-)

    Buziaki i miłego dnia kochana! :-*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chciałaś i piszesz ;) a takie powroty do rzeczy już napisanych są świetne - sama się sobie dziwię że mogłam coś tak koszmarnego.... ;)))

      Usuń
  7. ja kiedys duzo myslalam o napisaniu ksiazki o swoim zyciu....ale boje się, że za duzo osob by mnie znienawidzilo ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. hahaha a jak dużo zrobiło by się bardzo bardzo miłych żebyś tylko nie napisała o nich ;) może chociaż postrasz? :D:D

      Usuń
    2. hehe, przypomniało mi się, jak kiedyś pertraktowałam z potencjalnym wydawcą mojej młodzieńczej książki i powiedziałam mu, że jeśli się zdecyduje na jej opublikowanie, to jest duża szansa, że dostanie jeszcze więcej kasy od moich rodziców po to, żeby tego nie robił ;P

      Usuń
  8. To ja się wylamie bo nigdy nie myślałam o pisaniu ;-)
    Ale lubię efekt tego procesu - mozna czytać, dlatego trzymam kciuki za piszących

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Zbieram dobre słowa ;)

Popularne posty z tego bloga

Ku pamięci ;-)

Ważne!

Dzisiaj moja córka zaczęła pisać swój pamiętnik.

Ziarno zostało zasiane...

Ale serio? Że już??

Przecież jeszcze niedawno nie umiała czytać ani pisać!!


Starzeję się...

Niewątpliwie.

Wkurw totalny.

Zwykle tak bywa, że...

Do pewnego momentu jest super, doskonała relacja, pełne zrozumienie, odczytywanie zachcianek, picie sobie z dzióbków i tak dalej...

Następnie przychodzi zgrzyt. I Misiaczkowi Dziubdziusiowi, Koteczkowi rosną rogi i pazury, kopytami zarysowuje parkiet, we wszystkim jest na "nie".

Zaczyna używać słów "Mogłaś to zrobić wczoraj", " Mogłaś mi przypomnieć", " Nie wiedziałem", "Nie mam na to czasu" i "Czym ty jesteś zmęczona???"

Nagle czujemy się odpowiedzialne za całe zlo tego świata łącznie z gradobiciem i plagą komarów.

I domową boginię wśród fajerwerków i donośnych efektów dźwiękowych szlag nagły trafia.

Oczywiście ten stan rzeczy nie trwa nigdy długo. Misiaczek piłuje szpony a Walkiria chowa uzbrojenie w zaciszu szafy...

Ale są takie dni...

Na szczęście mam na nie sposoby..
Dzisiaj taki:

A Wy? Jakie macie rady na chwilowy Armagedon? :-)

Niedoczas....

Czytałam niedawno artykuł.
O nowego rodzaju biedzie.
O ludziach, którzy cierpią na brak czasu. Za żadne pieniądze nie da się go kupić...

Mi się ostatnio wydaje, że spędzam moje życie w pracy. Albo do niej jadąc, albo z niej wracając. Nie macie tak czasami?
Czas, który odczuwam naprawdę, ten, kiedy jestem z moją rodziną, albo robię coś dla siebie jest na wagę złota. I znam tę wagę...

Wielkanoc była wspaniała. Tym razem Rodzice i Babcia przyjechali do mnie. Mialam ich wszystkich tak blisko i choć pojawiły się międzypokoleniowe zgrzyty, było dobrze...

Kiedyś nie doceniałam tego wspólnego czasu. Teraz kiedy pozostało nas tak mało... kolekcjonuję wszystkie momenty, zapisuję w myślach chwile. Na zapas.

Jeszcze dwa dni i uciekamy z K. Reset, zmiana otoczenia, potrzebuję tego bardzo.
Znowu z Rodzicami... :-)

Nie mogę się doczekać.

Dziękuję że zostawiacie słowa. Może tego bardzo nie widać, ale znowu mi się dzięki temu chce pisać. 😀
Udanego weekendu.
Słońca Wam i Sobie życzę!