Przejdź do głównej zawartości

Zagnieżdżanie


No i już się prawie zadomowiłam... "prawie" bo wciąż zaglądam na inne strony szukając formy w której dobrze układało by mi się moją pisaninę... Ale nie ma ideałów - będzie więc tu, tu i teraz. Powoli się rozpakuję, porozkładam słowa - niech się trochę rozprostują po podróży z szuflad...

Jestem...
Dzisiaj - jestem z jesieni, z żółtych liści, chłodnego wiatru i wilgotnej mgły... Przecieram zaspane oczy, choć dawno już jest po porannej kawie. Powoli budzę siebie, żeby dowiedzieć się kim właściwie jestem...

Dlaczego po drugiej stronie lustra? Czasami nachodzi mnie wrażenie, że wszystko dzieje się gdzieś poza mną. Opieram dłonie na zimnej tafli i widzę siebie, ale niekoniecznie tą, którą jestem. Kogoś, kto robi wiele rzeczy wbrew sobie - tylko dlatego, że "tak wypada" lub "tak trzeba". Kiedy zrobiłam się tak słaba? Od kiedy boję się wyciągnąć ręce po coś, co może mnie poparzyć? Od kiedy zaczęło się mówienie "tyle mi wystarczy"?

Kiedyś napisałam w wierszu -

[...]
od progu do progu witają mnie ciepłe ręce
ciepłe usta - oczy wilgotne

Przestałam wadzić się z życiem - bo po co?
- tak wygodniej


Może tu tkwi problem? w "wygodniej"?

Zmieniam się... i powoli budzę z otępienia... chyba już pora znowu zawalczyć o siebie... zobaczymy co z tego wyjdzie - spróbuję przywołać słońce...


(zdjęcie znalezione w sieci)

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Ku pamięci ;-)

Ważne!

Dzisiaj moja córka zaczęła pisać swój pamiętnik.

Ziarno zostało zasiane...

Ale serio? Że już??

Przecież jeszcze niedawno nie umiała czytać ani pisać!!


Starzeję się...

Niewątpliwie.

Niedoczas....

Czytałam niedawno artykuł.
O nowego rodzaju biedzie.
O ludziach, którzy cierpią na brak czasu. Za żadne pieniądze nie da się go kupić...

Mi się ostatnio wydaje, że spędzam moje życie w pracy. Albo do niej jadąc, albo z niej wracając. Nie macie tak czasami?
Czas, który odczuwam naprawdę, ten, kiedy jestem z moją rodziną, albo robię coś dla siebie jest na wagę złota. I znam tę wagę...

Wielkanoc była wspaniała. Tym razem Rodzice i Babcia przyjechali do mnie. Mialam ich wszystkich tak blisko i choć pojawiły się międzypokoleniowe zgrzyty, było dobrze...

Kiedyś nie doceniałam tego wspólnego czasu. Teraz kiedy pozostało nas tak mało... kolekcjonuję wszystkie momenty, zapisuję w myślach chwile. Na zapas.

Jeszcze dwa dni i uciekamy z K. Reset, zmiana otoczenia, potrzebuję tego bardzo.
Znowu z Rodzicami... :-)

Nie mogę się doczekać.

Dziękuję że zostawiacie słowa. Może tego bardzo nie widać, ale znowu mi się dzięki temu chce pisać. 😀
Udanego weekendu.
Słońca Wam i Sobie życzę!

Maj mi gdzieś się zapodział....

Ani się nie obejrzałam a już 26...
Ciągle się coś dzieje, czas biegnie jak zwariowany.
Ledwo nadążam ze wszystkim :)

Ale co zrobisz jak nic nie zrobisz?

Dopiero co byliśmy w górach, dopiero wdrapywaliśmy się pod Giewont... Pięknie było... Udała się nam pogoda, odetchnęliśmy innością, wolnością, zachłysnęłam się na chwilę tym, że "nic nie muszę"... Jula poradziła sobie doskonale, bez narzekań pędziła po górskich ścieżkach, dzień kończąc dodatkowo szaleństwami na placu zabaw.


Uwielbiam Antałówkę, najchętniej zostałabym tam na zawsze :D


A potem wróciliśmy do rzeczywistości - dzień po dniu dom, szkoła, praca, dom szkoła praca, jakiś szybki weekend i od nowa.

Wyrobiłam latorośli dowód osobisty,  bo przyda się jej pod koniec sierpnia.

Jula zaliczyła pierwsze baletowe występy dla szerokiej publiczności na Pikniku, kolejne jeszcze przed nami. Uwielbiam patrzeć jak tańczy, prościutka jak struna, jak ćwiczy to, czego do końca nie potrafi, jaka jest zadowolona, że umie rozciągnąć się…