Przejdź do głównej zawartości

W zwolnionym tempie

Na zwolnieniu jestem. Poszłam sobie we wtorek w zeszłym tygodniu do mojego Pana doktorka, zapytał się, czy jestem na zwolnieniu, odparłam, że nie, ale mogłabym iść - i... stwierdził "no w końcu"... Potem tylko zapytał - to od dziś piszemy czy od jutra? Chciałam od poniedziałku, ale się zmarszczył, więc jest od środy... Tak szybko wypisywał, że uznałam, że się boi, żebym się przypadkiem nie rozmyśliła. :D

Ogólnie ze mną wszystko ok, tylko te podróże na ósme piętro wszystkich przerażają, tak jakbym co najmniej na jakieś Kilimandżaro lazła... A ja się hmmm przyzwyczaiłam chyba albo co? Od początku ciąży przybyło mi tylko osiem kilo - jak sobie uświadomiłam, że spacery po schodach mogły się do tego przyczynić, bo przecież jem ostatnio wszystko co mi tylko podleci pod rękę... To chyba przestało mnie to aż tak denerwować :D. Coraz wyraźniej się jednak zanosi na to, że zostanie mi to ukrócone, bo Panowie z aparatami do borowania zagnieździli się w szybie windy już chyba na stałe, wiercą na okrągło. Zamknęli i wypuszczą ich dopiero jak skończą, czy co?

Dzisiaj odwiedziła mnie Właścicielka mieszkanka, z wyboldowanym na twarzy poczuciem skruchy, że "wprowadziła nas w błąd - ale... ją także wprowadzono" i pomysłem - żebyśmy kupili kanapę do mieszkania - w ramach czynszu. Oczywiście pod koniec miesiąca, jak już winda będzie.

Ostatnio tak się u nas gościnnie zrobiło - w piątek była Eunice na plotkach, w sobotę my byliśmy na imieninach u teściów, w niedzielę odwiedzili nas Braciszek z Połówką, dzisiaj przyczłapała Właścicielka... Nie mogę narzekać że mi się nudzi na tym L4.

Z pracy dzwonią na razie sporadycznie, chyba sobie radzą ;) Mam nadzieję, że będzie do czego wracać po macierzyńskim :))

Młoda zaczyna nabierać pewnej regularności w byciu aktywną. Najbardziej lubi budzić mnie rano, wyraźnie sygnalizując, że należałoby już coś zjeść. Potem od czasu do czasu budzi się w dzień, ale najżywsza jest, kiedy do domu wraca Tata :D Chyba rozpoznaje jego głos i cieszy się razem ze mną ;)

Jeszcze 10 tygodni...

Komentarze

  1. Oj kochana, to teraz sobie leniuchujcie, odpoczywajcie, gości przyjmujcie i wijcie gniazdko, bo zleci to 10 tygodni oj zleci :)

    OdpowiedzUsuń
  2. No właśnie mamy taki zamiar ;) Do wicia gniazdka przyjedzie moja Mamunia, więc będzie wesoło :D A zleciało 30 tygodni, to i ostatnie 10 też zleci ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. mówiłam ze szybko będzie. tylko 10 tygodni.a może z tydzień mniej??wiecej nie !!! kurcze tak czułam ze ta winda to będzie jakoś nie za szybko. miejmy nadzieję ze jak zaczniesz rodzić to będzie działała.ja z racji 2 przedwczesnych porodów strachliwa jestem wiec proszę uważaj na siebie i nie lataj po tych schodach!!!! a ptaki zacznij karmić, moze nie narąbią tam gdzie jedzą?? ściskam gorąco.

    OdpowiedzUsuń
  4. to cudownie u Was :) odpoczywaj sobie, wyleguj się na tej 'kanapie w ramach czynszu' ;) tylko po tych schodach powolutku, dobrze? po-wo-lut-ku! no, buziaki!

    OdpowiedzUsuń
  5. Odpoczywaj Kochanie i wysypiaj sie... do maja szybko zleci, a potem o przespanej nocy bedziesz mogla pomarzyc;-D

    OdpowiedzUsuń
  6. Hehe, to się Doktorek doczekać nie mógł, żeby Ci to L4 wypisać;-) Ale może i dobrze, troszkę odpoczniesz, przygotujesz się do porodu i roli mamusi:-) Korzystaj kochana póki możesz, bo jak już córcia będzie po tej stronie, to tak spokojnie nie będzie;-)
    Pozdrawiam i życzę miłego leniuchowania:-)

    OdpowiedzUsuń
  7. ŻmijOluś winda ma być na 100% do świąt, więc do porodu może nią jeszcze pojeżdżę, staram się nie wychodzić jak nie muszę... A pulpetów wolę bardziej nie zachęcać... ;)

    Emko, kanapę najpierw musimy kupić, co się wiąże z wyjściem do Ikei ;) oczywiście że po wo lut kim ;)

    Limonko, fajnie będzie z tym szkrabem, już nie mogę się jej doczekać :)

    AL.MO - ano nie mógł - w ogóle uważa że ja jakaś dziwna jestem bo nie chciałam na zwolnienie :D Wybyczę się teraz za wszystkie czasy ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. IKEA ma wszystkie swoje produkty na www - Ty wybierasz nie wychodząc z domu, mąż kupuje :P ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. moze tym razem mi sie uda sie z Toba przywitac po mojej dlugiej nieobecnosci... Cos nie moge w ogole komentarza dodac bo mi firefoxa wywala system jak tylko probuje, wiec moze tym razem sie uda. Powiem tak teskno mi bylo:*** Ciesze sie ze wypoczywasz-wypoczywacie, Zycze slodkiego lenistwa

    OdpowiedzUsuń
  10. EMKO, ale ja muszę posiedzieć, pomacać... :D przy okazji kupić parę innych rzeczy o których nie wiedziała że chcę je kupic ;)) Zakupy są ok :D PS, ale nie martw sie już byłam, kupiłam i kanapa jesti nic mi nie jest :D

    Anuś cieszę się, że Cię znów widzę :) Mam nadzieję, ze teraz częściej? i cieszę się że udało się dodać kom ;)

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Zbieram dobre słowa ;)

Popularne posty z tego bloga

Ku pamięci ;-)

Ważne!

Dzisiaj moja córka zaczęła pisać swój pamiętnik.

Ziarno zostało zasiane...

Ale serio? Że już??

Przecież jeszcze niedawno nie umiała czytać ani pisać!!


Starzeję się...

Niewątpliwie.

Wkurw totalny.

Zwykle tak bywa, że...

Do pewnego momentu jest super, doskonała relacja, pełne zrozumienie, odczytywanie zachcianek, picie sobie z dzióbków i tak dalej...

Następnie przychodzi zgrzyt. I Misiaczkowi Dziubdziusiowi, Koteczkowi rosną rogi i pazury, kopytami zarysowuje parkiet, we wszystkim jest na "nie".

Zaczyna używać słów "Mogłaś to zrobić wczoraj", " Mogłaś mi przypomnieć", " Nie wiedziałem", "Nie mam na to czasu" i "Czym ty jesteś zmęczona???"

Nagle czujemy się odpowiedzialne za całe zlo tego świata łącznie z gradobiciem i plagą komarów.

I domową boginię wśród fajerwerków i donośnych efektów dźwiękowych szlag nagły trafia.

Oczywiście ten stan rzeczy nie trwa nigdy długo. Misiaczek piłuje szpony a Walkiria chowa uzbrojenie w zaciszu szafy...

Ale są takie dni...

Na szczęście mam na nie sposoby..
Dzisiaj taki:

A Wy? Jakie macie rady na chwilowy Armagedon? :-)

Niedoczas....

Czytałam niedawno artykuł.
O nowego rodzaju biedzie.
O ludziach, którzy cierpią na brak czasu. Za żadne pieniądze nie da się go kupić...

Mi się ostatnio wydaje, że spędzam moje życie w pracy. Albo do niej jadąc, albo z niej wracając. Nie macie tak czasami?
Czas, który odczuwam naprawdę, ten, kiedy jestem z moją rodziną, albo robię coś dla siebie jest na wagę złota. I znam tę wagę...

Wielkanoc była wspaniała. Tym razem Rodzice i Babcia przyjechali do mnie. Mialam ich wszystkich tak blisko i choć pojawiły się międzypokoleniowe zgrzyty, było dobrze...

Kiedyś nie doceniałam tego wspólnego czasu. Teraz kiedy pozostało nas tak mało... kolekcjonuję wszystkie momenty, zapisuję w myślach chwile. Na zapas.

Jeszcze dwa dni i uciekamy z K. Reset, zmiana otoczenia, potrzebuję tego bardzo.
Znowu z Rodzicami... :-)

Nie mogę się doczekać.

Dziękuję że zostawiacie słowa. Może tego bardzo nie widać, ale znowu mi się dzięki temu chce pisać. 😀
Udanego weekendu.
Słońca Wam i Sobie życzę!