Przejdź do głównej zawartości

Czyżby przełom?

Opiekunka powiedziała wczoraj Mężonowi, że Jula mniej płakała, więcej zjadła i dłużej spała.

Dzisiaj moje dziecko NIE PŁAKAŁO jak wychodziłam bez niej z przedszkola...

Czyżbyśmy zobaczyli światełko w tunelu??

Oby. Jesteśmy bardzo cierpliwi i konsekwentni.

Rano zaprowadzam Młodą ja, po południu odbiera ją Mężon.
Dzisiaj powiedziałam po prostu, poczekaj na tatusia. Zrób Mamusi papa.
No i zrobiła papa i poszła do Pani :)))

Wychowawczyni powiedziała, że przestały się już tak nad nią trząść. Nie pocieszają ciągle, bo Młoda tylko płakała bardziej kiedy próbowały ja utulić - może to jest jakiś klucz?

Dzieci wciąż jeszcze są istotami z innej planety. Jula woli bawić się sama. Dostaje zabawki, które lubi, siada sobie w kąciku, tak by wszystko widzieć i obserwuje. Mam nadzieję, ze w końcu się ośmieli i zacznie bawić...

Ogromną ulgę sprawił mi ten jej dzisiejszy spokój...

Dzięki dziewczyny za wszystkie słowa otuchy. Bardzo potrzebowałam takich "przykładów z życia". :)

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Maj mi gdzieś się zapodział....

Ani się nie obejrzałam a już 26...
Ciągle się coś dzieje, czas biegnie jak zwariowany.
Ledwo nadążam ze wszystkim :)

Ale co zrobisz jak nic nie zrobisz?

Dopiero co byliśmy w górach, dopiero wdrapywaliśmy się pod Giewont... Pięknie było... Udała się nam pogoda, odetchnęliśmy innością, wolnością, zachłysnęłam się na chwilę tym, że "nic nie muszę"... Jula poradziła sobie doskonale, bez narzekań pędziła po górskich ścieżkach, dzień kończąc dodatkowo szaleństwami na placu zabaw.


Uwielbiam Antałówkę, najchętniej zostałabym tam na zawsze :D


A potem wróciliśmy do rzeczywistości - dzień po dniu dom, szkoła, praca, dom szkoła praca, jakiś szybki weekend i od nowa.

Wyrobiłam latorośli dowód osobisty,  bo przyda się jej pod koniec sierpnia.

Jula zaliczyła pierwsze baletowe występy dla szerokiej publiczności na Pikniku, kolejne jeszcze przed nami. Uwielbiam patrzeć jak tańczy, prościutka jak struna, jak ćwiczy to, czego do końca nie potrafi, jaka jest zadowolona, że umie rozciągnąć się…

Niedoczas....

Czytałam niedawno artykuł.
O nowego rodzaju biedzie.
O ludziach, którzy cierpią na brak czasu. Za żadne pieniądze nie da się go kupić...

Mi się ostatnio wydaje, że spędzam moje życie w pracy. Albo do niej jadąc, albo z niej wracając. Nie macie tak czasami?
Czas, który odczuwam naprawdę, ten, kiedy jestem z moją rodziną, albo robię coś dla siebie jest na wagę złota. I znam tę wagę...

Wielkanoc była wspaniała. Tym razem Rodzice i Babcia przyjechali do mnie. Mialam ich wszystkich tak blisko i choć pojawiły się międzypokoleniowe zgrzyty, było dobrze...

Kiedyś nie doceniałam tego wspólnego czasu. Teraz kiedy pozostało nas tak mało... kolekcjonuję wszystkie momenty, zapisuję w myślach chwile. Na zapas.

Jeszcze dwa dni i uciekamy z K. Reset, zmiana otoczenia, potrzebuję tego bardzo.
Znowu z Rodzicami... :-)

Nie mogę się doczekać.

Dziękuję że zostawiacie słowa. Może tego bardzo nie widać, ale znowu mi się dzięki temu chce pisać. 😀
Udanego weekendu.
Słońca Wam i Sobie życzę!

Ku pamięci ;-)

Ważne!

Dzisiaj moja córka zaczęła pisać swój pamiętnik.

Ziarno zostało zasiane...

Ale serio? Że już??

Przecież jeszcze niedawno nie umiała czytać ani pisać!!


Starzeję się...

Niewątpliwie.