Przejdź do głównej zawartości

Prawie już... ;)

I śnieg się roztopił.
Dołożyłam więc trochę na blogu.
Bo tak na święta bez śniegu?? Tak całkiem?

Na szczęście na moim Dzikim Wschodzie podobno jest.
Bo jeszcze tylko 3 dni :)
 i w sobotę.....


Jula wytrwale otwiera okienka w swoim kartonowym kalendarzu adwentowym z Lidla. Biega do naszego, zagląda w przesuwaną ramkę i odszukuje datę na swoim. I wciąż pyta - Mamusiu - no kiedy to Boze Narodzenie - już? I tłumaczę - nie, córciu, dopiero jak otworzysz ostatnie okienko, wtedy będziemy już u Babci i Dziadka, ubierzesz z nimi choinkę, będzie pięknie nakryty stół, wszyscy w odświętnych ubraniach, na stole będą się palić świeczki i będzie mnóstwo pysznego jedzonka a pod choinkę Mikołaj przyniesie prezenty. I będziemy śpiewać kolędy i będzie wesoło i.... Ta, wiem, zagalopowałam się :D 
Ale naprawdę już nie mogę się doczekać.

Nasza choineczka już ubrana, muszę jeszcze kupić parę pachnących gałązek. Jeszcze w tym roku jest wyższa od Juli, ale niewiele brakuje ;) Na przyszły rok mamy już w planach wysoką...
Ale Córci i tak najbardziej podoba się jodełka u dentysty w naszym bloku ;) wysoka do sufitu i cała w srebrnobiałych ozdobach.Kiedy wracamy z przedszkola, Jula podkrada się pod szklane drzwi i zagląda mrucząc pod noskiem - "no śliiiicznaaa" :D

Braciszki już też odliczają dni. Dla nich to gorący czas. Zaraz po świętach zaplanowali przeprowadzkę. Mam nadzieję, że TAM znajdą więcej szczęścia... Ale szkoda mi, że nie będę mogła do nich wpaść ot tak na kawę albo umówić się z Siostrą na ploty po pracy... Taka już natura naszej rodziny. Każdy gdzie indziej.

Ciastka wciąż się pieką. W domu pachnie czekoladą i bakaliami. Wczoraj machnęłam bakaliowiec, który musi sobie poleżeć żeby odpocząć. Jeszcze rogaliki i batoniki kokosowe mam w planach. I "pocałunek murzyna" ;) I śledzie po kaszubsku... Trwają też telekonferencje na temat sałatki ;)

Prezenty już wszystkie są, czekają tylko na spakowanie. 

A dzisiaj idę do przedszkola Juli produkować ozdoby na choinkę, wraz z innymi rodzicami  z łapanki ;) Się będzie działo :))

To na razie ludziki :) Idę, pozaglądam sobie do Was jeszcze :)

Komentarze

  1. A ja w tym roku wyjątkowo nie czekam na Święta. A wszystko przez fakt, że Wigilia w tym roku jest z teściową... pierwsza... ech.. szkoda gadać. Za to odliczam czas do Wigilii 2013 :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Znam ten ból - co drugi rok ;) Za rok to ja będę smęcić a Ty się będziesz cieszyć :)) Buziaki!!

      Usuń
  2. O tak, potwierdzam, na wschodzie jeszcze jest. I to całkiem sporo! ;-)

    A u Ciebie kochana to już naprawdę świątecznie! :-)
    I upieczone, i się piecze, i prezenty kupione, no nieźle, nieźle! Dumna z Ciebie jestem, bo też przecież Panią Pracującą jesteś a tu proszę! :-)
    Ja jak zwykle w czarnej d... bo rodzina nam na głowie cały weeekend siedziała i nawet nie posprzątałam. Chciałam nawet piec ciasteczka, ale jak wracam wieczorami do domu to nie mam siły...

    Baw się dobrze w przedszkolu, pewnie będzie wesoło. ;-)
    Buziaki! :-*

    Ps. A Brat... będziecie po prostu więcej podróżować! ;-)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No widzisz, ale z tego co pisze Myska (a tamten wschód jest mi bliższy)... Muszę zadzwonić do Mamy :D Wiesz, ja mam co drugi rok święta u moich i dlatego tak się cieszę - przyszły rok z Teściami cały - nie dziwota że 13 ;)) Dasz radę Ty się umiesz sprężyć jak trzeba :D ciekawa jestem tego przedszkola, zdam relację ;) A podróże - nie są złe ;)

      Usuń
  3. ach, pachnie tu u Ciebie swietami :) Ciesz sie tym pieknym czasem, w dodatku z daleka od tesciowej :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. haha cieszę się ile wlezie ;) Musze się nacieszyć na zapas na cały przyszły rok ;)

      Usuń
  4. Na moim "wysokim" wschodzie śnieżna masakra. Ledwo można poruszać się pieszo, o samochodach nie wspomnę. Korki, zwały śniegu, zasypane parkingi i ulice... Więc w zasadzie nie ma czego zazdrościć - to jest wielkie uprzykrzenie życia i stres... Co nie oznacza, że białe święta nie są pożądane ;-). Widzę, że nieźle już się przygotowaliście - ja - zakopana w tym śniegu, ograniczona dziećmi i czasem nadal mam wszystko przed sobą. Ale dziś spróbuję dokupić resztę prezentów. Przy wypiekach w Grajewie to raczej nikt mnie nie zobaczy, ale może zrobię coś w P.? O ile tam dotrę, bo nie wiem czy bez helikoptera się da ha ha ha. Mnie pociągają jedynie wszelakie śledzie i inne ryby, sałatki mięsiwa.... Mmmmm... Buzialek z krainy wiecznie-padającego-śniegu (bynajmniej od wczoraj nie ustaje).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie czytałam coś tam o tym Twoim wschodzie mam nadzieję, ze trochę wam zelżeje, bo co innego pojeździć na sankach i nacieszyć się białością, a co innego przez nią utknąć na amen :/. Przygotowania rozłożyłam sobie w tym roku na dłużej i dobrze na tym wyszłam. Wyjeżdżamy w sobotę późnym popołudniem więc po cichu liczę jeszcze że uda mi się drożdżowego makowca dla dziadka upiec ;) Odbuziakowuję :)

      Usuń
  5. Nie wiem jak na Twoim dzikim wschodzie, ale na moim po śniegu nie ma śladu :-/ I tak się brzydko i buro zrobiło :(

    Ale szalejesz w kuchni Kobieto! Mnie gdzies się zapał zawieruszył... chyba za bardzo dałam sobie w kość w zeszłym tygodniu :) ALe coś tam jeszcze upiekę, zeby nie było :) I sałatkę śledziową machnę. A reszta to w gościach :)

    Uwielbiam tę piosenkę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kurczę Myso, jeszcze w niedzielę jak pytałam Mamy to mówiła, że leży... Ale w sumie od niedzieli to już kawałek :/ Może jeszcze poprószy choć trochę. A szaleć to ja lubię mój żywioł szczególnie teraz jak mam miejsce w kuchni ;) Sałatkę śledziową też chciałam ale moi wolą śledzie osobno a sałatkę osobno - nie poradzisz i tyle ;) Buźka daj znać jak przesyłka dotrze :D

      Usuń
  6. jak tu świątecznie łała łiła :)

    OdpowiedzUsuń
  7. A u nas śniegu pod dostatkiem i wciąż z nieba dosypują nowego. Mam nadzieję, że do świąt z nami zostanie, bo od razu fajnieszy, świąteczny nastrój, kiedy się patrzy na te wszystkie wyprodukowane prze dzieciaki bałwany:)

    OdpowiedzUsuń
  8. Wspólne tworzenie ozdób świątecznych! To jest to! :D
    mam nadzieję, że jak Iguś pójdzie do przedszkola to też takie coś urządzą i mam nadzieję że... będą mogły przyjść ciocię :))
    Będę za Tobą tęsknić przez te święta. Skoro tęsknie już po dwóch dniach... :))

    OdpowiedzUsuń
  9. Z przygotowaniami kulinarnymi jestem w szczerym polu :/ Nawet pierniczków jeszcze nie mamy, ale to akurat chyba dobrze, bo inaczej nie dotrwałyby do świąt ;)
    Jak co roku większość świąt spędzimy w moim domu rodzinnym, więc większość przygotowań czeka moją mamę. Już nie mogę doczekać się pysznej grzybowej w/g jej przepisu i najlepszych pierogów pod słońcem Teściowej. Trochę martwię się że zabraknie śniegu ... i boję się, że nie zdążę z prezentami - parę rzeczy z listy jeszcze zostało. Co roku obiecuję sobie, że zajmę się tym wcześniej i co roku kończy się tak samo. Ale nie należę do osób urządzających sobie wycieczki po centrach handlowych ... Wiem czego potrzebuję, wskoczę tylko do Empiku, malutkiej galerii, ulubionego sklepu z zabawkami i szybciutko wracam do bliskich, do ozdobionego świątecznie domu i kolęd śpiewanych pięknie przez Kayah ^^

    Pozdrawiam i witam u mnie :)

    OdpowiedzUsuń
  10. och zazdroszcze, ze masz juz wszystko przygotowane... ja jeszcze w lesie, mróz za oknem i nic sie nie chce :(
    Ale cóż... mam jeszcze kilka dni ;)

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Zbieram dobre słowa ;)

Popularne posty z tego bloga

Ku pamięci ;-)

Ważne!

Dzisiaj moja córka zaczęła pisać swój pamiętnik.

Ziarno zostało zasiane...

Ale serio? Że już??

Przecież jeszcze niedawno nie umiała czytać ani pisać!!


Starzeję się...

Niewątpliwie.

Wkurw totalny.

Zwykle tak bywa, że...

Do pewnego momentu jest super, doskonała relacja, pełne zrozumienie, odczytywanie zachcianek, picie sobie z dzióbków i tak dalej...

Następnie przychodzi zgrzyt. I Misiaczkowi Dziubdziusiowi, Koteczkowi rosną rogi i pazury, kopytami zarysowuje parkiet, we wszystkim jest na "nie".

Zaczyna używać słów "Mogłaś to zrobić wczoraj", " Mogłaś mi przypomnieć", " Nie wiedziałem", "Nie mam na to czasu" i "Czym ty jesteś zmęczona???"

Nagle czujemy się odpowiedzialne za całe zlo tego świata łącznie z gradobiciem i plagą komarów.

I domową boginię wśród fajerwerków i donośnych efektów dźwiękowych szlag nagły trafia.

Oczywiście ten stan rzeczy nie trwa nigdy długo. Misiaczek piłuje szpony a Walkiria chowa uzbrojenie w zaciszu szafy...

Ale są takie dni...

Na szczęście mam na nie sposoby..
Dzisiaj taki:

A Wy? Jakie macie rady na chwilowy Armagedon? :-)

Niedoczas....

Czytałam niedawno artykuł.
O nowego rodzaju biedzie.
O ludziach, którzy cierpią na brak czasu. Za żadne pieniądze nie da się go kupić...

Mi się ostatnio wydaje, że spędzam moje życie w pracy. Albo do niej jadąc, albo z niej wracając. Nie macie tak czasami?
Czas, który odczuwam naprawdę, ten, kiedy jestem z moją rodziną, albo robię coś dla siebie jest na wagę złota. I znam tę wagę...

Wielkanoc była wspaniała. Tym razem Rodzice i Babcia przyjechali do mnie. Mialam ich wszystkich tak blisko i choć pojawiły się międzypokoleniowe zgrzyty, było dobrze...

Kiedyś nie doceniałam tego wspólnego czasu. Teraz kiedy pozostało nas tak mało... kolekcjonuję wszystkie momenty, zapisuję w myślach chwile. Na zapas.

Jeszcze dwa dni i uciekamy z K. Reset, zmiana otoczenia, potrzebuję tego bardzo.
Znowu z Rodzicami... :-)

Nie mogę się doczekać.

Dziękuję że zostawiacie słowa. Może tego bardzo nie widać, ale znowu mi się dzięki temu chce pisać. 😀
Udanego weekendu.
Słońca Wam i Sobie życzę!