Przejdź do głównej zawartości

Biegiem po sklepach

Dlaczego, jeśli się szuka czegoś konkretnego, to nigdy nie można tego znaleźć? Poszłam sobie dzisiaj na zakupy, żeby znaleźć ładną białą bluzeczkę, która by pasowała do spódniczki wyczajonej na wyprzedaży... I jakby to było żebym znalazła ot tak po prostu?? To wręcz nierealne :/ Gdzieś słyszałam, że blisko Rynku Podgórskiego są fajne, tanie butiki z ładną odzieżą. No ja się pytam GDZIE? Zeszłam pół podgórskiej starówki - i nic (może weszłam od złej strony??) Nogi mi mało nie weszły we wszystkim znane aczkolwiek mało obyczajne miejsce, ale nie znalazłam kompletnie nic. A może "zwykła prosta biała bluzka" to zbyt duże wyzwanie dla tych sklepików??
Wrrrrrrrrrrrrrrrrrrrr. No. Część pierwsza - wyżalająca zakończona. ;)

Bluzkę kupiłam w końcu w molochu galerii. W jednym z tych stu jednakowych,no może trochę się nazwą różniących magazynów z wieszakami :/ I na pewno zobaczycie mnóstwo kobiet w takich samych bluzkach jak moja :/ I to nic, że ja chciałam jak za starych dobrych czasów wynaleźć coś odrobinę oryginalnego. Nie ma. I mogę się cmoknąć w tą moją potrzebę. O. Ale miałam się już nie żalić chyba? Ups...

Skąd się potrzeba wzięła, to chyba wiecie. Jutro piątek. Imieniny Babci... Wystrojone kuzynki... Miecz Damoklesa coraz niżej... Już nawet kwiatki kupiliśmy... Ja chcę jakąś nagłą chorobę, która zatrzyma mnie w domu!!! :(

Chyba zrobię jakiegoś znieczulacza albo co? :(

OK. Nie myśleć. Zaprzestać natychmiast tej autodestrukcji... Okład na łeb...

Ufff.. Oprócz poszukiwań wspomnianego wcześniej artykułu pierwszej potrzeby odkryłam kilka niesamowitych miejsc w moim kochanym K. Zapuściłam się z aparatem w niezbadane rejony, które wydawały mi się z daleka niezmiernie interesujące, a z bliska okazały się przepiękne. Do rzeczy - mówię o parku Bednarskiego... Oczywiście machnęłam sporo fotek żebyście same mogły zobaczyć. Jest niesamowity. Mimo alejek czułam się jakbym weszła do prawdziwego lasu :) I przecudny koścół św. Józefa, powiedziałabym że piękniejszy od... ale złamałabym wszelkie miejscowe normy, bo od tamtego nic nie może być piękniejsze ;) I kamieniczki przy podgórskim Rynku wołające o pomstę do nieba albo o odnowienie... I atmosferta jakaś taka mniej turystyczna, a bardziej swojska... I ludzie mówią w moim języku ojczystym a nie ich własnym ojczystym... I nie jest tak ciasno i... no pięknie jest :) Stanowczo powrócę tam w celach rekreacyjnych ;)

OK, idę poszukać czegoś do czytania piszcie kobitki!! :)

A jutro... echh szkoda gadać...

Komentarze

  1. ja mam podobnie, ze wszedzie jest to samo i za cholere nie moge znalezc czegos innego. A jak juz znajde to cena nie pozwala mi kupic. A na chorobe: to co mial moj synek przez caly tydzien. Wskazowka wiaze sie z calodziennym zmienianiem pielcuhy i smrodzikiem nieasmoitym ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. na szczęście jakoś przeżyłam... Choroba chyba by tu jednak nic nie dała :/ No nic... ważne że Mężon szczęsliwy, czasem trzeba pójść na małe ustępstwo...

    OdpowiedzUsuń
  3. I jak przeżyłaś ? Zachwyciłaś kreacją ? Żadna z kuzynek , ciotek nie wyskoczyła w takiej bluzce jak Ty ? Nie ? :) To znaczy, że wszystko ok było :) A pytania-kiedy ?....pojawiły się ?
    Przed imprezą można zawsze zjeść surowego ziemniaka...gorączka murowana, ale komu by to przez gardło przeszło ? :) To juz chyba lepiej gadaniny rodzinki słuchać

    OdpowiedzUsuń
  4. Hmmm wybrałam najlepsze z możliwych rozwiązanie - zabrałam aparat i zostałam naczelnym fotografem dzieci... Dzięki temu jakoś przeżyłam... Kreacja... hmmm chyba napiszę o tym osobnego posta bo długo by gadać ... ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Co do Parku Bednarskiego to faktycznie jest to miejsce bardzo urocze ale zaniedbane mimo że znam każdą alejkę i potrafię tam chodzić z zamkniętymi oczyma wciąż zachwyca i przyciąga swoim XIX wiecznym urokiem, zwiedzanie parku warto połączyć z zwiedzaniem kompleksu sportowego Korony niestety bardzo zdewastowanego i zaniedbanego (ciężko znaleźć inny obiekt który by leżał nad kamieniołomem i miał wykonaną elewacje trybun z Wapienia)
    Co do kościoła Świętego Józefa to uważam że jest to najpiękniejszy kościół w Krakowie wybudowany w XX wieku jego neogotycki styl i wszystkie detale architektoniczne są po prostu przepiękne

    OdpowiedzUsuń
  6. No to będę musiała zrewidować moje dopiski, skoro mam nie tylko czytaczki ale i czytacza :D Podzielam poglądy na temat Podgórza, żeby o nie tylko ktoś jeszcze zadbał...

    OdpowiedzUsuń
  7. Kobitko to Ty się jeszcze nie nauczyłaś, że NIGDY nie ma tego, czego się aktualnie szuka, choćby nawet dzień wcześniej było tegho pełnych 1000 sklepów??

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Zbieram dobre słowa ;)

Popularne posty z tego bloga

Ku pamięci ;-)

Ważne!

Dzisiaj moja córka zaczęła pisać swój pamiętnik.

Ziarno zostało zasiane...

Ale serio? Że już??

Przecież jeszcze niedawno nie umiała czytać ani pisać!!


Starzeję się...

Niewątpliwie.

Wkurw totalny.

Zwykle tak bywa, że...

Do pewnego momentu jest super, doskonała relacja, pełne zrozumienie, odczytywanie zachcianek, picie sobie z dzióbków i tak dalej...

Następnie przychodzi zgrzyt. I Misiaczkowi Dziubdziusiowi, Koteczkowi rosną rogi i pazury, kopytami zarysowuje parkiet, we wszystkim jest na "nie".

Zaczyna używać słów "Mogłaś to zrobić wczoraj", " Mogłaś mi przypomnieć", " Nie wiedziałem", "Nie mam na to czasu" i "Czym ty jesteś zmęczona???"

Nagle czujemy się odpowiedzialne za całe zlo tego świata łącznie z gradobiciem i plagą komarów.

I domową boginię wśród fajerwerków i donośnych efektów dźwiękowych szlag nagły trafia.

Oczywiście ten stan rzeczy nie trwa nigdy długo. Misiaczek piłuje szpony a Walkiria chowa uzbrojenie w zaciszu szafy...

Ale są takie dni...

Na szczęście mam na nie sposoby..
Dzisiaj taki:

A Wy? Jakie macie rady na chwilowy Armagedon? :-)

Niedoczas....

Czytałam niedawno artykuł.
O nowego rodzaju biedzie.
O ludziach, którzy cierpią na brak czasu. Za żadne pieniądze nie da się go kupić...

Mi się ostatnio wydaje, że spędzam moje życie w pracy. Albo do niej jadąc, albo z niej wracając. Nie macie tak czasami?
Czas, który odczuwam naprawdę, ten, kiedy jestem z moją rodziną, albo robię coś dla siebie jest na wagę złota. I znam tę wagę...

Wielkanoc była wspaniała. Tym razem Rodzice i Babcia przyjechali do mnie. Mialam ich wszystkich tak blisko i choć pojawiły się międzypokoleniowe zgrzyty, było dobrze...

Kiedyś nie doceniałam tego wspólnego czasu. Teraz kiedy pozostało nas tak mało... kolekcjonuję wszystkie momenty, zapisuję w myślach chwile. Na zapas.

Jeszcze dwa dni i uciekamy z K. Reset, zmiana otoczenia, potrzebuję tego bardzo.
Znowu z Rodzicami... :-)

Nie mogę się doczekać.

Dziękuję że zostawiacie słowa. Może tego bardzo nie widać, ale znowu mi się dzięki temu chce pisać. 😀
Udanego weekendu.
Słońca Wam i Sobie życzę!