Przejdź do głównej zawartości

Sierpniowy początek

Szukałam sobie tematu na posta, zastanawiałam się czym tu się z wami podzielić i... mam :) Postanowiłam Wam opisać jak to się w lusterku teraz nowa buźka pokazała i jak sobie odnalazłam na nowo koleżankę :)

A tak właściwie to się muszę jeszcze przyzwyczaić, że ktoś mnie czyta i takiego mam trochę stresa pisaniowego, bo ja taka perfekcjonistka trochę jestem. I tak bym chciała żeby wszystko ładnie, dokładnie i na ostatni guzik. O, i się plątać zaczynam :D No dobra, do rzeczy.

Wszystkim pewnie dobrze znany portal, który umożliwia wyszukanie znajomych sprzed lat, również i mi sprawił wspaniałą niespodziankę. Szperałam, szperałam i znalazłam koleżankę, którą znam wyłącznie z listów. Wiem, że już się listów nie pisze, tylko maile, ale ją znam właśnie z listów. Poznałyśmy się dzięki niesamowitemu zbiegowi okoliczności. Byłam sobie dawno dawno temu na wycieczce klasowej w Krakowie (zanim jeszcze zaczęłam w nim mieszkać of kors ;) ) Chyba większość szkół stara się dzieciakom zorganizować taki wyjazd, nasza też się postarała. Ale nie miało być o wycieczce tylko o najfajniejszej pamiątce, którą sobie z niej przywiozłam.

Przerwa w wycieczce na bieganie po mieście bez nauczycieli, była zawsze barrrdzo wyczekiwana. Uradowane tym, że w końcu przerwa nadeszła, pobiegłyśmy z koleżankami coś zjeść. Zdaje się że do osławionego już w Krakowie "Różowego Słonia"... Nad talerzem z naleśnikiem zaczepiła nas miła kobieta, zapytała skąd jesteśmy i do której chodzimy klasy. Okazało się, że sama jest nauczycielką i jest właśnie na wycieczce z dzieciakami ze swojej szkoły w B. A potem zapytała, czy któraś z nas nie chciałaby korespondować z jej córką, która jest w tym samym wieku co my. Zgłosiłam się dzielnie... W sumie nie dowierzałam, że ta "jakaś dziewczynka" do mnie napisze, ale sama pisać bardzo lubiłam, więc "one kozie death" ;) ...

Zostawiłam swój adres, co z dzisiejszego punktu widzenia nie wydaje się być czymś mądrym i pobiegłam "wycieczkować się dalej". Czekało nas w końcu jeszcze Zakopane i nocleg w bacówce... ech, co to były za czasy ;) Wróciłam pełna entuzjazmu i pięknych wspomnień... I pewnie bym zapomniała w tym wszystkim o pani z B. gdyby pewnego pięknego dnia nie przyszedł list.

Tak poznałam M. I przez parę ładnych lat biegałam do skrzynki na listy, by czytać i kupowałam papeterię, by odpisywać. Wymieniałyśmy się radościami i smutkami, porównywałyśmy nasze życie - jej gdzieś tam, takie w sumie dla mnie nierealne i moje - nierealne tak samo dla niej. Bardzo się różniłyśmy. Z racji bardzo opiekuńczych rodziców dość późno dowiedziałam się co to znaczy "chodzić z kimś"... Dlatego z wypiekami na twarzy śledziłam jej relacje z randek. Opisywała mi swoje podróże, a ja starałam się jakoś barwnie przedstawić całkiem zwykłe życie. wymieniałyśmy się tytułami książek do przeczytania, muzyką do przesłuchania, w końcu zdjęciami, żeby nie była to taka kompletna abstrakcja... Cielęce lata zostały spisane na kolorowych kartkach i są cudną podporą wspomnień... W końcu, choć obiecałyśmy sobie dozgonną przyjaźń nasze drogi się rozeszły. Wybrałyśmy inne kierunki studiów, rozjechałyśmy się gdzieś, goniąc dorosłość. Teraz u mnie zaczęło się robić bardzo barwnie... I skończył się wspólny czas.

W końcu znalazłam swoją drugą połówkę, przeprowadziłam się za Nim do Krakowa. A potem był ślub, którego ona miała być świadkiem, ale przecież zniknęła z mojego życia... Na szczęście dwóch młodych chłopaków wpadło na doskonały pomysł stworzenia portalu, który łączy pogubionych ludzi. Kurczę, bardzo lubię takie nowinki :) I znalazłam, napisałam, okazało się że ona tez mnie szukała, jak tylko się wpisała. Minęło trochę czasu i trochę klikania. W sierpniu mamy się w końcu spotkać...

Troszkę się boje tego spotkania. Jesteśmy już daleko od cielęcego wieku, obie się na pewno bardzo zmieniłyśmy. Czy się dogadamy? Oczywiście bardziej pragnę tego spotkania niż się go boję... I coś w środku mnie - może ta zgubiona nastolatka - cieszy się, że wreszcie się uda spełnić marzenie i naprawdę spotkać M...

Komentarze

  1. Wspaniale miec taka przyjaciolke z dawnych lat. skoro sie szukalyscie tyle czasu to zapewno sie dogadacie, a jesli nie..to chociaz powspominacie tamte czasy. Ja tez na wycieczce bylam w Krakowie, ale jakos wyladowalam w Krainie DEszczowcow. xxx

    OdpowiedzUsuń
  2. :D Chyba się myślami przyciągnęłyśmy ;)) Yeż mam nadzieję, że się dogadamy, straszne tu pustki mam wszystkie koleżanki zostały na starych śmieciach, a z nowymi im jestem starsza tym trudniej. Buźka

    OdpowiedzUsuń
  3. I tego Ci właśnie zyczę, bo my z koleżanką z dawnych lat, poznaną na oazie, z którą później też korespondowałam za nic na GG nie mogłysmy sie dogadać, zbeształa mnie, sprawiła, ze najpierw poczułam sie zerem totalnym, ale na szczęście oprzytomniałam i doszłam do wniosku,ze to chyba ona ma problem a nia ja.Zreszta pisałam jakis czas temu o tym na blogu, ale nie wiem czy wtedy juz sie znałyśmy :)
    P.S. ja chodziłam do takiej szkoly, co to wycieczki do krakowa nie organizowała :)

    OdpowiedzUsuń
  4. No właśnie jest pewna obawa... W sumie dorośli ludzie mają całkiem inne podejście do życia... A u Ciebie nie czytałam... to chyba nie ten blog był ;) A szkoła... hmmm chyba podpięłam pod moje województwo cały kraj ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Pamiętam jak ja z koleżankami korespondowałam. Te kolorowe papeterie, to zaglądanie codzienne :)) do skrzynki. Ech... fajnie było. I powiem Ci, że po przeczytaniu Twojego posta też weszłam na NK z zamiarem poszukaniamojej koleżanki z dawnych lat i też o imieniu na M :) niestety nie znalazłam.
    A Tobie życzę aby spotkanie się udało :)
    pozdrawiam
    Hańcia

    OdpowiedzUsuń
  6. Kurcze, ale fajny zbieg okoliczności:))
    A może wcale nie zbieg?
    W każdym razie cieszę się, że w końcu spełnisz marzenie z dziecinstwa.
    Myślę, że nie masz się za bardzo czego obawiać, bo na pewno będziecie sobie miały wiele do powiedzenia.
    Wiadomo, że na początku może być troszkę niezręcznie, ale później z całą pewnością się rozkręcicie kobitki:))
    Tego właśnie Wam życzę:))

    OdpowiedzUsuń
  7. :) dzięki dziewczyny :) Mam nadzieję ze i Wasze stare przyjaźnie w końcu się poznajdują :) A przypadek to pewnie ie jest AgrAfko, bo lato sprzyja spotkaniom wszelakim :)

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Zbieram dobre słowa ;)

Popularne posty z tego bloga

Ku pamięci ;-)

Ważne!

Dzisiaj moja córka zaczęła pisać swój pamiętnik.

Ziarno zostało zasiane...

Ale serio? Że już??

Przecież jeszcze niedawno nie umiała czytać ani pisać!!


Starzeję się...

Niewątpliwie.

Wkurw totalny.

Zwykle tak bywa, że...

Do pewnego momentu jest super, doskonała relacja, pełne zrozumienie, odczytywanie zachcianek, picie sobie z dzióbków i tak dalej...

Następnie przychodzi zgrzyt. I Misiaczkowi Dziubdziusiowi, Koteczkowi rosną rogi i pazury, kopytami zarysowuje parkiet, we wszystkim jest na "nie".

Zaczyna używać słów "Mogłaś to zrobić wczoraj", " Mogłaś mi przypomnieć", " Nie wiedziałem", "Nie mam na to czasu" i "Czym ty jesteś zmęczona???"

Nagle czujemy się odpowiedzialne za całe zlo tego świata łącznie z gradobiciem i plagą komarów.

I domową boginię wśród fajerwerków i donośnych efektów dźwiękowych szlag nagły trafia.

Oczywiście ten stan rzeczy nie trwa nigdy długo. Misiaczek piłuje szpony a Walkiria chowa uzbrojenie w zaciszu szafy...

Ale są takie dni...

Na szczęście mam na nie sposoby..
Dzisiaj taki:

A Wy? Jakie macie rady na chwilowy Armagedon? :-)

Niedoczas....

Czytałam niedawno artykuł.
O nowego rodzaju biedzie.
O ludziach, którzy cierpią na brak czasu. Za żadne pieniądze nie da się go kupić...

Mi się ostatnio wydaje, że spędzam moje życie w pracy. Albo do niej jadąc, albo z niej wracając. Nie macie tak czasami?
Czas, który odczuwam naprawdę, ten, kiedy jestem z moją rodziną, albo robię coś dla siebie jest na wagę złota. I znam tę wagę...

Wielkanoc była wspaniała. Tym razem Rodzice i Babcia przyjechali do mnie. Mialam ich wszystkich tak blisko i choć pojawiły się międzypokoleniowe zgrzyty, było dobrze...

Kiedyś nie doceniałam tego wspólnego czasu. Teraz kiedy pozostało nas tak mało... kolekcjonuję wszystkie momenty, zapisuję w myślach chwile. Na zapas.

Jeszcze dwa dni i uciekamy z K. Reset, zmiana otoczenia, potrzebuję tego bardzo.
Znowu z Rodzicami... :-)

Nie mogę się doczekać.

Dziękuję że zostawiacie słowa. Może tego bardzo nie widać, ale znowu mi się dzięki temu chce pisać. 😀
Udanego weekendu.
Słońca Wam i Sobie życzę!