Przejdź do głównej zawartości

Żyję!!

Donoszę, że nic nam nie jest. Młode fika koziołki z radości bo Mamunia dostała L4 do 18 listopada. Szeryf wręcz przeciwnie. Mąż mnie przegania od kompa, mam wyleżeć czas jakiś określony przez niego, kurcze, opiekuńczy aż nadto się zrobił :))) Ale potem obiecał, że mi pozwoli napisać coś dłuższego. Nie dostałam niestety zdjęcia Malucha, bo doktore kazał mi przyjść na kontrolę 17 to może wtedy. Ale widziałam, całe i zdrowe :))
Mi już trochę lepiej - mleko z miodem, sok z malin i te rzeczy, same wiecie ;) No i oczywiście wasze dobre myśli!!! Dziękuję :)
OK A teraz - spadam. Mężon książki przytaszczył :D Odezwę się... Potem jakoś :)

Komentarze

  1. Ciocia Cukiereczek:)7 listopada 2008 16:51

    I to najwazniejsze, ze wszystko ok!:)
    A jakie ksiazki przytaszczyl??:)))

    OdpowiedzUsuń
  2. jestem :) smutasek mi sie wlaczyl... jak ja nie lubie przeprowadzek :/ slonka :***
    ~andziulka

    OdpowiedzUsuń
  3. o a mleko z miodem The Best :*
    ~andziulka

    OdpowiedzUsuń
  4. moja babcia mi dawała mleko z czosnkiem jak się przeziębiłam w ciąży i nie mogłam nic brać... Paskudne, ale można wypocić paskudztwo :D Zdrowiej szybciutko, a potem się wyleguj do oporu :D

    OdpowiedzUsuń
  5. Zdrowiej moja droga jak najszybciej. Sciskam mocno !!!

    OdpowiedzUsuń
  6. odpoczywaj, odprężaj, relaksuj...bo niedługo "nie da rada" :))) /nena/

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Zbieram dobre słowa ;)

Popularne posty z tego bloga

Maj mi gdzieś się zapodział....

Ani się nie obejrzałam a już 26...
Ciągle się coś dzieje, czas biegnie jak zwariowany.
Ledwo nadążam ze wszystkim :)

Ale co zrobisz jak nic nie zrobisz?

Dopiero co byliśmy w górach, dopiero wdrapywaliśmy się pod Giewont... Pięknie było... Udała się nam pogoda, odetchnęliśmy innością, wolnością, zachłysnęłam się na chwilę tym, że "nic nie muszę"... Jula poradziła sobie doskonale, bez narzekań pędziła po górskich ścieżkach, dzień kończąc dodatkowo szaleństwami na placu zabaw.


Uwielbiam Antałówkę, najchętniej zostałabym tam na zawsze :D


A potem wróciliśmy do rzeczywistości - dzień po dniu dom, szkoła, praca, dom szkoła praca, jakiś szybki weekend i od nowa.

Wyrobiłam latorośli dowód osobisty,  bo przyda się jej pod koniec sierpnia.

Jula zaliczyła pierwsze baletowe występy dla szerokiej publiczności na Pikniku, kolejne jeszcze przed nami. Uwielbiam patrzeć jak tańczy, prościutka jak struna, jak ćwiczy to, czego do końca nie potrafi, jaka jest zadowolona, że umie rozciągnąć się…

Niedoczas....

Czytałam niedawno artykuł.
O nowego rodzaju biedzie.
O ludziach, którzy cierpią na brak czasu. Za żadne pieniądze nie da się go kupić...

Mi się ostatnio wydaje, że spędzam moje życie w pracy. Albo do niej jadąc, albo z niej wracając. Nie macie tak czasami?
Czas, który odczuwam naprawdę, ten, kiedy jestem z moją rodziną, albo robię coś dla siebie jest na wagę złota. I znam tę wagę...

Wielkanoc była wspaniała. Tym razem Rodzice i Babcia przyjechali do mnie. Mialam ich wszystkich tak blisko i choć pojawiły się międzypokoleniowe zgrzyty, było dobrze...

Kiedyś nie doceniałam tego wspólnego czasu. Teraz kiedy pozostało nas tak mało... kolekcjonuję wszystkie momenty, zapisuję w myślach chwile. Na zapas.

Jeszcze dwa dni i uciekamy z K. Reset, zmiana otoczenia, potrzebuję tego bardzo.
Znowu z Rodzicami... :-)

Nie mogę się doczekać.

Dziękuję że zostawiacie słowa. Może tego bardzo nie widać, ale znowu mi się dzięki temu chce pisać. 😀
Udanego weekendu.
Słońca Wam i Sobie życzę!

Ku pamięci ;-)

Ważne!

Dzisiaj moja córka zaczęła pisać swój pamiętnik.

Ziarno zostało zasiane...

Ale serio? Że już??

Przecież jeszcze niedawno nie umiała czytać ani pisać!!


Starzeję się...

Niewątpliwie.