Przejdź do głównej zawartości

Zagwozdka...

Marsz pingwinów :))



















Zdjęcie made by Braciszek.
A dla was zagadka - gdzie jestem JA? :D

Komentarze

  1. Ciocia Cukiereczek:)4 listopada 2008 15:18

    Ale zes strzelila;)))
    No dobra poczekaj, niech ja sie przyjze tej fotce...:D


    No wiec twierdze, ze siedzisz w mieszkaniu na kanapie i ogladasz telewizor;P

    Zgadlam?;P

    OdpowiedzUsuń
  2. No ładnie :D na chwilkę mnie Ssaczula i święto wessały, nie było mnie kilka dni a tu takie zmiany ;D

    Jeśli chodzi o marsz pingwinów to zgadzam się z Cukiereczkiem :D

    OdpowiedzUsuń
  3. Błąd Dziewczyny!! Patrzcie uważniej :) A ja od jutra w domu przed telewizorem bo przeziebienie morduje...

    OdpowiedzUsuń
  4. Jestem prostym facetem ale wydaje mnie się że idziesz wraz z pingwinami :) trzecia od prawej (ta osoba z torebką w kolorze jasnym [jak powiedziałem jestem prostym facetem i nie znam się na waszych kobiecych określeniach kolorów :D] czarne pingwiny nie mogą nosić jasnych torebek)
    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  5. Ciocia Cukiereczek:)4 listopada 2008 21:06

    ooooo...niezonek calkiem dobrze glowkuje;)))) tez tak mysle... i jak??:D

    OdpowiedzUsuń
  6. Dokładnie tak,ta z żółtą? torebką :)) to Ty :) Buziole :)

    OdpowiedzUsuń
  7. ja też obstawiam żółtą torebkę...?nena

    OdpowiedzUsuń
  8. Bingo dla Tego Pana, Męża Tamtej Pani ;))) I tych, które się z nim zgodziły oczywiście :) Tak, to jedyny barwny szczegół, który różnił mnie od pochodu :D

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Zbieram dobre słowa ;)

Popularne posty z tego bloga

Ku pamięci ;-)

Ważne!

Dzisiaj moja córka zaczęła pisać swój pamiętnik.

Ziarno zostało zasiane...

Ale serio? Że już??

Przecież jeszcze niedawno nie umiała czytać ani pisać!!


Starzeję się...

Niewątpliwie.

Wkurw totalny.

Zwykle tak bywa, że...

Do pewnego momentu jest super, doskonała relacja, pełne zrozumienie, odczytywanie zachcianek, picie sobie z dzióbków i tak dalej...

Następnie przychodzi zgrzyt. I Misiaczkowi Dziubdziusiowi, Koteczkowi rosną rogi i pazury, kopytami zarysowuje parkiet, we wszystkim jest na "nie".

Zaczyna używać słów "Mogłaś to zrobić wczoraj", " Mogłaś mi przypomnieć", " Nie wiedziałem", "Nie mam na to czasu" i "Czym ty jesteś zmęczona???"

Nagle czujemy się odpowiedzialne za całe zlo tego świata łącznie z gradobiciem i plagą komarów.

I domową boginię wśród fajerwerków i donośnych efektów dźwiękowych szlag nagły trafia.

Oczywiście ten stan rzeczy nie trwa nigdy długo. Misiaczek piłuje szpony a Walkiria chowa uzbrojenie w zaciszu szafy...

Ale są takie dni...

Na szczęście mam na nie sposoby..
Dzisiaj taki:

A Wy? Jakie macie rady na chwilowy Armagedon? :-)

Niedoczas....

Czytałam niedawno artykuł.
O nowego rodzaju biedzie.
O ludziach, którzy cierpią na brak czasu. Za żadne pieniądze nie da się go kupić...

Mi się ostatnio wydaje, że spędzam moje życie w pracy. Albo do niej jadąc, albo z niej wracając. Nie macie tak czasami?
Czas, który odczuwam naprawdę, ten, kiedy jestem z moją rodziną, albo robię coś dla siebie jest na wagę złota. I znam tę wagę...

Wielkanoc była wspaniała. Tym razem Rodzice i Babcia przyjechali do mnie. Mialam ich wszystkich tak blisko i choć pojawiły się międzypokoleniowe zgrzyty, było dobrze...

Kiedyś nie doceniałam tego wspólnego czasu. Teraz kiedy pozostało nas tak mało... kolekcjonuję wszystkie momenty, zapisuję w myślach chwile. Na zapas.

Jeszcze dwa dni i uciekamy z K. Reset, zmiana otoczenia, potrzebuję tego bardzo.
Znowu z Rodzicami... :-)

Nie mogę się doczekać.

Dziękuję że zostawiacie słowa. Może tego bardzo nie widać, ale znowu mi się dzięki temu chce pisać. 😀
Udanego weekendu.
Słońca Wam i Sobie życzę!