Przejdź do głównej zawartości

I kolejny poniedziałek..

Dziecięcie jutro będzie miało 12 tc i 10 tygodni od zaistnienia. A we środę może mi nawet pomacha na usg :) Wszystko się mu już ładnie wykształciło, teraz tylko rośnie i dojrzewa mój owocek, co by móc ryknąć gromkim głosem, że głodny... W maju. Już się nie mogę doczekać na ten pierwszy ryk :D :D, byle tylko nie przytrafiał się ciągle ;))

Komentarze

  1. Ciocia Cukiereczek:)3 listopada 2008 11:18

    Ciocia Cukierek ale nadal bedzie czytala.. no i na gg tez bede i na nk tez:D

    OdpowiedzUsuń
  2. grrrrrrrrrrrrrr nie zgin tylko calkiem bo ja juz Cie znajde!!!

    OdpowiedzUsuń
  3. Ciocia Cukiereczek:)3 listopada 2008 15:11

    Nie zgine... obiecuje:**

    OdpowiedzUsuń
  4. Moja Córka...ryczała dużo i bardzo różnorodnie :-))...inny płacz sygnalizował głód, inny mokrą pieluchę, inny ból brzucha....
    Na szczęście szybko wyrosła z tej formy komunikacji :-)

    Życzę zdrowia Maleństwu i Mamie :-)

    Florella

    OdpowiedzUsuń
  5. dobrze będzie! taka mądra jestem, bo jedno już mam załatwione, chociaż skóra mi cierpnie na mysl,że wkrótce od nowa z tą całą jazdą...

    OdpowiedzUsuń
  6. taaa, mnie też zasmucił wpis na blogu Cukiereczka, tym bardziej, że to kolejny blog, który czytam i który przestaje istnieć...mam nadzieję, że nie ja przynoszęto fatum....pozdrawiam /nena/

    OdpowiedzUsuń
  7. Dzieki za pocieszenie :/ mnie teraz jakieś grypsko łapie chyba :/ jutro lekarz i leżanka pod kołderką :/

    OdpowiedzUsuń
  8. Co?? Chora jestes???
    Dlaczego nie napisalas na gg?
    Jak sie czujesz dzis?:)

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Zbieram dobre słowa ;)

Popularne posty z tego bloga

Ku pamięci ;-)

Ważne!

Dzisiaj moja córka zaczęła pisać swój pamiętnik.

Ziarno zostało zasiane...

Ale serio? Że już??

Przecież jeszcze niedawno nie umiała czytać ani pisać!!


Starzeję się...

Niewątpliwie.

Wkurw totalny.

Zwykle tak bywa, że...

Do pewnego momentu jest super, doskonała relacja, pełne zrozumienie, odczytywanie zachcianek, picie sobie z dzióbków i tak dalej...

Następnie przychodzi zgrzyt. I Misiaczkowi Dziubdziusiowi, Koteczkowi rosną rogi i pazury, kopytami zarysowuje parkiet, we wszystkim jest na "nie".

Zaczyna używać słów "Mogłaś to zrobić wczoraj", " Mogłaś mi przypomnieć", " Nie wiedziałem", "Nie mam na to czasu" i "Czym ty jesteś zmęczona???"

Nagle czujemy się odpowiedzialne za całe zlo tego świata łącznie z gradobiciem i plagą komarów.

I domową boginię wśród fajerwerków i donośnych efektów dźwiękowych szlag nagły trafia.

Oczywiście ten stan rzeczy nie trwa nigdy długo. Misiaczek piłuje szpony a Walkiria chowa uzbrojenie w zaciszu szafy...

Ale są takie dni...

Na szczęście mam na nie sposoby..
Dzisiaj taki:

A Wy? Jakie macie rady na chwilowy Armagedon? :-)

Niedoczas....

Czytałam niedawno artykuł.
O nowego rodzaju biedzie.
O ludziach, którzy cierpią na brak czasu. Za żadne pieniądze nie da się go kupić...

Mi się ostatnio wydaje, że spędzam moje życie w pracy. Albo do niej jadąc, albo z niej wracając. Nie macie tak czasami?
Czas, który odczuwam naprawdę, ten, kiedy jestem z moją rodziną, albo robię coś dla siebie jest na wagę złota. I znam tę wagę...

Wielkanoc była wspaniała. Tym razem Rodzice i Babcia przyjechali do mnie. Mialam ich wszystkich tak blisko i choć pojawiły się międzypokoleniowe zgrzyty, było dobrze...

Kiedyś nie doceniałam tego wspólnego czasu. Teraz kiedy pozostało nas tak mało... kolekcjonuję wszystkie momenty, zapisuję w myślach chwile. Na zapas.

Jeszcze dwa dni i uciekamy z K. Reset, zmiana otoczenia, potrzebuję tego bardzo.
Znowu z Rodzicami... :-)

Nie mogę się doczekać.

Dziękuję że zostawiacie słowa. Może tego bardzo nie widać, ale znowu mi się dzięki temu chce pisać. 😀
Udanego weekendu.
Słońca Wam i Sobie życzę!