Przejdź do głównej zawartości

Kamień z serca

Wiecie, we środę byłam z Malutką na badaniu... Jakiś miesiąc temu lekarz zlecił mi zrobienie echa serca, coś mu się nie podobało... Bałam się, ale nie chciałam tu nic pisać, żeby jeszcze bardziej się nie "podkręcać"... Wszystko niby toczyło się swoim trybem, ale moje myśli wracały ciągle do tej białej kartki, na której wypisane było skierowanie do szpitala... Wszystko we mnie drżało, choć starałam się od tego uciec, żeby stresem dodatkowo nie zaszkodzić mojemu dziecku...

Na szczęście w gabinecie usłyszałam równe, miarowe bicie maleńkiego serduszka... Pani doktor, specjalistka kardiolog, powiedziała, że wszystko jest w porządku... Obejrzała serce z każdej możliwej strony, posłuchała, pomierzyła, przy okazji potwierdziła, że będziemy mieć Córeczkę :) Cudowna ulga... Wyszłam stamtąd jak na skrzydłach :) Czułam jak opada ze mnie cały stres...

Będzie dobrze, musi być. Teraz spokojnie zajmę się zakupami, żeby Małej Królewnie niczego nie brakowało i będę dużo odpoczywać i mieć same jasne myśli. Niech wie, że na nią czekam, że już bardzo kocham... I że Tatuś, też już nie może się doczekać i babcie i dziadkowie i ciocie i wujkowie :D Już się boję tego jak oni ją rozpuszczą :))

Komentarze

  1. uff. cudownie, że wszystko z serduszkiem ok.
    odpoczywaj sobie, rób zakupy - tylko nie wnoś ich sama na to siódme piętro :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Kochanie Moje ciesze sie rezaem z wami:* Wiedzialam, ze bedzie ok!:*:) Silne babki z Julka jestescie:)

    OdpowiedzUsuń
  3. masz rację, musi być dobrze. trzymam mocno kciuki i sama się nie mogę doczekać :)

    OdpowiedzUsuń
  4. no to całe szczęście, że wszystko jest w porządku ;-DD
    dobrze, że dostałaś to skierowanie, bo lepiej sprawdzić, niż później się zdziwić

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja też, ja też ja też się nie mogę doczekać i nie tylko ja :D Krystianek też już się cieszy z koleżanki :D

    Samych różowych myśli życzymy :D

    OdpowiedzUsuń
  6. Emko, noszeniem zajmuje się Mężon. Jest w tym dobry - ciągle mu to powtarzam :D

    Limonko no pewnie, że nie dałoby się inaczej ;)

    Nutko dzięki, trzymaj, bo na pewno się przydadzą :)

    Promii też tak myślę, a przy okazji sobie obejrzałam brzdąca w 3D :D

    Eunice już niedługo Krystian będzie ciągnął Julkę za warkocze, a my będziemy zdziwione kiedy to zleciało :D

    OdpowiedzUsuń
  7. Super wieści ! :-) Widać mała Julcia ma serce jak dzwon :))) Dzielna dziewczynka :)

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Zbieram dobre słowa ;)

Popularne posty z tego bloga

Ku pamięci ;-)

Ważne!

Dzisiaj moja córka zaczęła pisać swój pamiętnik.

Ziarno zostało zasiane...

Ale serio? Że już??

Przecież jeszcze niedawno nie umiała czytać ani pisać!!


Starzeję się...

Niewątpliwie.

Niedoczas....

Czytałam niedawno artykuł.
O nowego rodzaju biedzie.
O ludziach, którzy cierpią na brak czasu. Za żadne pieniądze nie da się go kupić...

Mi się ostatnio wydaje, że spędzam moje życie w pracy. Albo do niej jadąc, albo z niej wracając. Nie macie tak czasami?
Czas, który odczuwam naprawdę, ten, kiedy jestem z moją rodziną, albo robię coś dla siebie jest na wagę złota. I znam tę wagę...

Wielkanoc była wspaniała. Tym razem Rodzice i Babcia przyjechali do mnie. Mialam ich wszystkich tak blisko i choć pojawiły się międzypokoleniowe zgrzyty, było dobrze...

Kiedyś nie doceniałam tego wspólnego czasu. Teraz kiedy pozostało nas tak mało... kolekcjonuję wszystkie momenty, zapisuję w myślach chwile. Na zapas.

Jeszcze dwa dni i uciekamy z K. Reset, zmiana otoczenia, potrzebuję tego bardzo.
Znowu z Rodzicami... :-)

Nie mogę się doczekać.

Dziękuję że zostawiacie słowa. Może tego bardzo nie widać, ale znowu mi się dzięki temu chce pisać. 😀
Udanego weekendu.
Słońca Wam i Sobie życzę!

Maj mi gdzieś się zapodział....

Ani się nie obejrzałam a już 26...
Ciągle się coś dzieje, czas biegnie jak zwariowany.
Ledwo nadążam ze wszystkim :)

Ale co zrobisz jak nic nie zrobisz?

Dopiero co byliśmy w górach, dopiero wdrapywaliśmy się pod Giewont... Pięknie było... Udała się nam pogoda, odetchnęliśmy innością, wolnością, zachłysnęłam się na chwilę tym, że "nic nie muszę"... Jula poradziła sobie doskonale, bez narzekań pędziła po górskich ścieżkach, dzień kończąc dodatkowo szaleństwami na placu zabaw.


Uwielbiam Antałówkę, najchętniej zostałabym tam na zawsze :D


A potem wróciliśmy do rzeczywistości - dzień po dniu dom, szkoła, praca, dom szkoła praca, jakiś szybki weekend i od nowa.

Wyrobiłam latorośli dowód osobisty,  bo przyda się jej pod koniec sierpnia.

Jula zaliczyła pierwsze baletowe występy dla szerokiej publiczności na Pikniku, kolejne jeszcze przed nami. Uwielbiam patrzeć jak tańczy, prościutka jak struna, jak ćwiczy to, czego do końca nie potrafi, jaka jest zadowolona, że umie rozciągnąć się…