Przejdź do głównej zawartości

Prawie na finiszu...

niestety praca w kuchni też ma swój koniec. Wymyśliłam tony ciastek, mając nadzieję, że zajmę się tym, zakręcę i nie będę musiała myśleć. Niestety na dziś zostało mi tylko umaczanie w polewie kokosanek i przełożenie Warszawianek kremem. A krem "karpatka" ma kupić Mężon jak będzie wracał z pracy.

Jula śpi. Wchodziłam do niej kilka razy, bo mimo klejących się powiek, nie mogła się ułożyć w łóżeczku. Pić, pogłaskać, psitulić... W końcu prosi - źdejm mi tą baletnicę. ??Baletnicę?? Jaką baletnicę Córciu? - Tom mojom - pokazuje na siebie. Cóż, moje dziecko nie jest fanką sukienek, nawet tych mięciutkich i superwygodnych ;)

Za oknem śnieg. Moje piękne białe pola, mój widok, z mojego okna. Powinnam się cieszyć - w końcu pierwsze święta "na swoim"... Ale nie mogę. Cholernie się starałam, wyszukałam w internecie zestaw świątecznych piosenek, wysprzątałam i wystroiłam świątecznie mieszkanie, kupiłam prezenty, zrobiłam śledzie, upiekłam ciastka... wszystko by było jak TAM.
Ale to Oni są TAM, a my tu. I usiądą przy stole we czwórkę, bo Braciszek z Połówką też jadą w tym roku do rodziców Połówki. I Babcia jęknie - a co to za święta bez dzieci... I Mama jest przygnębiona kiedy rozmawiamy przez telefon... I bez sensu to wszystko :(.

Nie cierpię spędzać świąt daleko od Rodziców i Dziadków, ale taką podjęliśmy z Mężonem - sprawiedliwą decyzję. Rok tu, rok tam. I co dwa lata jest wielka radość i co dwa lata wielki smutek. No ale nie rozdwoję się no!! Braciszkom też się pomysł spodobał. Wybrali te same lata, żebyśmy spotykali się wszyscy. Co nie zmienia faktu, że co drugi rok tęsknimy :( Już nawet nie chodzi o nadęte święta u Teściów - do wszystkiego można się przyzwyczaić jeśli jest to niemożliwe do uniknięcia. Ale ja po prostu nie cierpię świąt bez Moich i to się nie zmieni. Jest mi źle. Koniec i kropka.

Dobrze, że to krótko w tym roku. Taki "długi weekend". A widziałyście kalendarz na przyszły rok? Wigilia wypada w poniedziałek!!! Wielkanoc też spędzamy u Mamy, więc byle do wiosny!!

I tą nadzieją się z Wami na dziś żegnam ;) Skrobnę coś jeszcze z placu boju jutro .

Komentarze

  1. biedna... wyobrazam sobie jak musisz sie czuc. Ja tez nie wyobrazam sobie swiat bez moich rodzicow, bo bez tesciowej jakos przezyje :P Ale my na szczescie mamy wszystkich na miejscu i nie musimy dzielic swiat pomiedzy nich. Te 3 dni mina bardzo szybko, a czas do Wielkanocy jeszcze szybciej :)

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Zbieram dobre słowa ;)

Popularne posty z tego bloga

Ku pamięci ;-)

Ważne!

Dzisiaj moja córka zaczęła pisać swój pamiętnik.

Ziarno zostało zasiane...

Ale serio? Że już??

Przecież jeszcze niedawno nie umiała czytać ani pisać!!


Starzeję się...

Niewątpliwie.

Wkurw totalny.

Zwykle tak bywa, że...

Do pewnego momentu jest super, doskonała relacja, pełne zrozumienie, odczytywanie zachcianek, picie sobie z dzióbków i tak dalej...

Następnie przychodzi zgrzyt. I Misiaczkowi Dziubdziusiowi, Koteczkowi rosną rogi i pazury, kopytami zarysowuje parkiet, we wszystkim jest na "nie".

Zaczyna używać słów "Mogłaś to zrobić wczoraj", " Mogłaś mi przypomnieć", " Nie wiedziałem", "Nie mam na to czasu" i "Czym ty jesteś zmęczona???"

Nagle czujemy się odpowiedzialne za całe zlo tego świata łącznie z gradobiciem i plagą komarów.

I domową boginię wśród fajerwerków i donośnych efektów dźwiękowych szlag nagły trafia.

Oczywiście ten stan rzeczy nie trwa nigdy długo. Misiaczek piłuje szpony a Walkiria chowa uzbrojenie w zaciszu szafy...

Ale są takie dni...

Na szczęście mam na nie sposoby..
Dzisiaj taki:

A Wy? Jakie macie rady na chwilowy Armagedon? :-)

Niedoczas....

Czytałam niedawno artykuł.
O nowego rodzaju biedzie.
O ludziach, którzy cierpią na brak czasu. Za żadne pieniądze nie da się go kupić...

Mi się ostatnio wydaje, że spędzam moje życie w pracy. Albo do niej jadąc, albo z niej wracając. Nie macie tak czasami?
Czas, który odczuwam naprawdę, ten, kiedy jestem z moją rodziną, albo robię coś dla siebie jest na wagę złota. I znam tę wagę...

Wielkanoc była wspaniała. Tym razem Rodzice i Babcia przyjechali do mnie. Mialam ich wszystkich tak blisko i choć pojawiły się międzypokoleniowe zgrzyty, było dobrze...

Kiedyś nie doceniałam tego wspólnego czasu. Teraz kiedy pozostało nas tak mało... kolekcjonuję wszystkie momenty, zapisuję w myślach chwile. Na zapas.

Jeszcze dwa dni i uciekamy z K. Reset, zmiana otoczenia, potrzebuję tego bardzo.
Znowu z Rodzicami... :-)

Nie mogę się doczekać.

Dziękuję że zostawiacie słowa. Może tego bardzo nie widać, ale znowu mi się dzięki temu chce pisać. 😀
Udanego weekendu.
Słońca Wam i Sobie życzę!