Przejdź do głównej zawartości

Jutro!

17:13 mam pociąg.

I w myślach już do niego wsiadam.
A właściwie już z niego wysiadam ;)

I głaszczę główkę mojego śpiącego dziecka.

Doczekałam. A były momenty kiedy myślałam, ze to niemożliwe. 

Czytam sobie teraz do poduszki "dziecko dla odważnych" Leszka Talko. I póki co jedno mnie zastanawia. Czy dzieci będą miały na tyle poczucia humoru, kiedy będąc dorosłe przeczytają tego typu książki/blogi swoich rodziców? Czy nie poczują się jak balast, kataklizm, który zdezorganizował im  kompletnie życie? 

I jeszcze jedno - jak to jest? Czytamy, u tych "nielukrowanych" rodziców,  że z dzieckiem jest źle, strasznie, okropnie - a nagle - skąd i po co tam pojawia się drugie? Wygląda mi to na ostry masochizm ;) 

Wolę chyba blogi dwóch moich zwyciężczyń w kategorii Mama. Podziwiam je za to, ze mogą powiedzieć "mam czworo i potrafię wciąż to wszystko ogarnąć". Wielkie WOW. 

(Marto i Anutku - to o WAS ;) )

Ja bym nie umiała i nawet nie zamierzam próbować. 
Udanego weekendu wszystkim życzę, bo ja zamierzam się cieszyć Julą na okrągło :) 

Komentarze

  1. Dobra, ja ledwo ogarniam dwójkę ale już myślę, że jak Tomek podrośnie to taaaak mi będzie brakowało maluszka :D
    Miłej podróży :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :D wiesz - nic straconego zawsze możesz się postarać o kolejny "tłumoczek" ;)

      Usuń
  2. Taaak, ja zdecydowanie Twojego zdania jestem. Chylę czoła przed dziewczynami :)

    Widzisz, zleciało. Już prawie prawie widzisz córcie :)
    Ja się nie mogę doczekać opisu reakcji Juli, jak już wrócicie do domku i zobaczy niespodzianke
    buziaki

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. to się nazywa powołanie... Większość wymięka przy dwójce :)

      Usuń
  3. Widzisz, ja zawsze mówiłam, że chcę mieć czwórkę dzieci... A teraz już wcale nie jestem taka pewna! Toż to trzeba mieć tyle siły, cierpliwości, poświęcenia i Bóg wie jeszcze czego... ciekawe, czy po pierwszym dziecku mi się odmieni, bo obecnie jestem na trójce, a po pierwszym może powiem, że dość? ;-P

    Ja myślę, że trzeba mieć nadzieję, że nadze dzieci czytając nasze blogi będę miały odpowiednie poczucie humoru i wyłapią z tego wszystkiego tylko wielką miłość. ;-)

    No i zleciało. Mówiłyśmy/pisałyśmy, że zleci. Już jutro, wow! Ale musisz się cieszyć! ;-)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :)) kto to wie? póki nie spróbujesz, póty nie będziesz wiedziała ;) dzieci są różne - albo zachęcą albo zniechęcą, ale chyba zależy też od charakteru rodzica - pierwszego zniechęci pawik i kupka, drugiego atak "chciejstwa" w hipermarkecie a trzeciego nic nie zmoże :))

      Usuń
  4. Dzieci są największym skarbem jaki możemy odkryć. Ja mam jedną córkę, wiem że w przyszłości będę chciała mieć więcej. Wiadomo dzieci psocą, wszędzie ich pełno ale taką już mają naturę.


    Zapraszam do mnie. Dopiero zaczynam przygodę w blogowym świecie mam, mimo że moja córka ma już dwa latka


    http://dominika-moj-swiat.blog.onet.pl/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ollu też tak myślę - to skarb i ekstremalne przeżycie - taka jazda po omacku i bez trzymanki :) trzeba to kochać żeby wytrzymać :) Chętnie do Ciebie wstąpię jak tylko trochę się ogarnę :)

      Usuń
  5. A dzień dobry :)
    Ja tu pierwyj raz się odzywam więc tak nieśmiało na początku... powiem tylko, że ja i tak Was podziwiam. Nie wiem czy nam taka rozłąka poszłaby tak dobrze :)

    Matki czwórki, lub choćby "tylko" trójki - nad podziw! :)

    Ciesz się Julcią! Miłego!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mysko witam serdecznie komentuj ile dasz radę ;) Na szczęście jestem typem który mocno stoi na ziemi - zdrowy rozsądek mnie powstrzymał... ale pakowałam się do pociągu w tym czasie parę razy :))

      Usuń
  6. Ach. Ach, ach. Dziekuję. No, rumienię się po prostu. I od razu prostuję - ja nie ogarniam. Ja MUSZĘ ogarnąć, to jest różnica ;D. Ale przyznam, że ostatnio się pokłóciłam w temacie "dziecko to nie jest koniec świata", której to tendencji pokazywania macierzyństwa mnie wkurza. O, rany, a ktos obiecywał, że bedzie łatwo? Nie. Ale bez przesady, to nie jest udręka, orka i beznadzieja przecież, chociaż bywa takie męczace!!!
    Koniecznie napisz, czy u Juli tez baldachim rządzi :DDD. Przyjemnosci!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Anutku "jistek" RZĄDZI niepodzielnie :)) Ty się nie rumień, tylko bądź taka jak jesteś. Są tacy co muszą, ale odpuszczają a Ciebie chyba by tir musiał rozjechać na placek żebyś odpuściła :)) Mnie też to wkurza, szczególnie że narzekają najbardziej rodzice dwójki - co oni wiedzą o rodzicielstwie?? Niechby się z Tobą zamienili na tydzień :))) A poza tym jest antykoncepcja soro tak źle było z jednym to po co się decydowali na kolejne? A teraz umierają ze zmęczenia... jasne.

      Usuń
  7. to już tuz tuż... za chwileczkę, za momencik ;))
    Wiesz czasem są zle chwile z dzieciaczkami i o tym sie pisze, narzeka ale tak faktycznie to kocha sie nad zycie i cieszy z kazdej razem spedzonej chwili... i jest to pragnienie by jedno dziecko miało oparcie w drugim... zaczyna sie zastanawianie i choc jest nadal strasznie ciezko to jednak bez przesady - kocha sie te drugie maleństwo i narzeka nadal ;))

    ja jedynie nie rozumiem rodziców, którzy olewają pierwsze dziecko, nie chca sie opiekowac itd a jednak robia sobie jeszcze dwójke czy trójke... bo to dla mnie katastrofa...
    a tzw. narzekacze - no cóż... jak to sie mówi - "dziecko to żywy skarb" hihihii z zaznaczeniem na słowo: żywy ;))

    Buziakujemy

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Są takie chwile, w każdej rodzinie Kasiu. Ale przecież dobrych jest więcej - cieszą nas te ciepłe łapki, cieszą rozgadane buźki, jest dla kogo wstawać, jest dla kogo żyć :) A nakręcanie się tym co złe, powoduje, ze się poddajemy.
      Mówienie o dobrym sprawia, ze zaczynamy sami w to wierzyć. Taki zabieg psychologiczny. Jest dobrze, dobrze, musi być dobrze... I znów wstajemy do codziennego kieratu. Nie można pozwolić się zapędzić w tzw kozi róg bo depresja gotowa ;)

      Usuń
  8. no no... pora zaczac wielkie odliczanie do odjazdu pociagu :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Dzielna z Ciebie dziewczynka, wytrzymałaś- brawo! :D
    A co do dzieci.... Sokrates powiedział, że nie ważne, czy będziesz mieć małżonka, czy nie- i tak bedziesz narzekać. Myśle, że tak samo jest z potomstwem. Dzieci to problem, ich brak też. Jednak nie ważne, jak wiele kłopotu nam sprawiają, jak bardzo potrafią zranić, zniszczyć życiowe plany... to dla tych kilku chwil radości, małych uśmiechów, wyciągniętych do nas pulchniutkich rączek, słodkich słów "kocham Cię"... choćby były rzadkie... włąśnie dla takich chwil, wartomieć dzieci :)

    Pozdrawiam Cię serdecznie i miłego weekendu! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nashi - powiem tylko tyle - AMEN! To jest moja mantra - za dwa złe słowa powiedzieć sobie cztery dobre :))

      Usuń
  10. Już razem ! Hip hip hurrra!! :))))

    OdpowiedzUsuń
  11. Moja Kochana po pierwsze NARESZCIE!wiem jak czekałas tego dnia:*:*:*
    czuję się wyróżniona,dziękuję:* i wiesz co?pewnie mogłabym dawać radę lepiej,ale skoro ogarniam czworo,nie jest ze mną najgorzej;)
    A uśmiechy wynagradzają ten trud wychowawczy;)
    buziam,ucałować Julindę proszę:*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ucałowałam :)) dajesz radę najlepiej bo jesteś na 100% jakby doba miała ze 12 godzin więcej działałabyś na 200% supermamo ;)

      Usuń
  12. Dziewczyny ! Wrocilyscie juz czy w ciaz w gosciach? Odezwij sie bo czekamy na nowosci . Jak Julici podobal sie pokoik??

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Zbieram dobre słowa ;)

Popularne posty z tego bloga

Ku pamięci ;-)

Ważne!

Dzisiaj moja córka zaczęła pisać swój pamiętnik.

Ziarno zostało zasiane...

Ale serio? Że już??

Przecież jeszcze niedawno nie umiała czytać ani pisać!!


Starzeję się...

Niewątpliwie.

Wkurw totalny.

Zwykle tak bywa, że...

Do pewnego momentu jest super, doskonała relacja, pełne zrozumienie, odczytywanie zachcianek, picie sobie z dzióbków i tak dalej...

Następnie przychodzi zgrzyt. I Misiaczkowi Dziubdziusiowi, Koteczkowi rosną rogi i pazury, kopytami zarysowuje parkiet, we wszystkim jest na "nie".

Zaczyna używać słów "Mogłaś to zrobić wczoraj", " Mogłaś mi przypomnieć", " Nie wiedziałem", "Nie mam na to czasu" i "Czym ty jesteś zmęczona???"

Nagle czujemy się odpowiedzialne za całe zlo tego świata łącznie z gradobiciem i plagą komarów.

I domową boginię wśród fajerwerków i donośnych efektów dźwiękowych szlag nagły trafia.

Oczywiście ten stan rzeczy nie trwa nigdy długo. Misiaczek piłuje szpony a Walkiria chowa uzbrojenie w zaciszu szafy...

Ale są takie dni...

Na szczęście mam na nie sposoby..
Dzisiaj taki:

A Wy? Jakie macie rady na chwilowy Armagedon? :-)

Niedoczas....

Czytałam niedawno artykuł.
O nowego rodzaju biedzie.
O ludziach, którzy cierpią na brak czasu. Za żadne pieniądze nie da się go kupić...

Mi się ostatnio wydaje, że spędzam moje życie w pracy. Albo do niej jadąc, albo z niej wracając. Nie macie tak czasami?
Czas, który odczuwam naprawdę, ten, kiedy jestem z moją rodziną, albo robię coś dla siebie jest na wagę złota. I znam tę wagę...

Wielkanoc była wspaniała. Tym razem Rodzice i Babcia przyjechali do mnie. Mialam ich wszystkich tak blisko i choć pojawiły się międzypokoleniowe zgrzyty, było dobrze...

Kiedyś nie doceniałam tego wspólnego czasu. Teraz kiedy pozostało nas tak mało... kolekcjonuję wszystkie momenty, zapisuję w myślach chwile. Na zapas.

Jeszcze dwa dni i uciekamy z K. Reset, zmiana otoczenia, potrzebuję tego bardzo.
Znowu z Rodzicami... :-)

Nie mogę się doczekać.

Dziękuję że zostawiacie słowa. Może tego bardzo nie widać, ale znowu mi się dzięki temu chce pisać. 😀
Udanego weekendu.
Słońca Wam i Sobie życzę!