Przejdź do głównej zawartości

Niezbyt...

Jesień nie nastraja mnie zbyt pozytywnie.
(Żeby nie napisać, że jesienna deprecha w pełni)
Staram się tak sobie organizować czas, żeby jak najmniej myśleć. Przykrywam myśli okładką książek, roztrzepuję je mikserem, rozpuszczam w pralce z białym, bez suszenia wrzucam do pralki z czarnym. 
Nawet w desperacji rozpłaszczam żelazkiem.

Dzisiaj nastawię ciasto na "dojrzewające pierniki". Utopię myśli w miodzie, orzechach i pachnących przyprawach. Zamknę w lodówce.

W sobotę przychodzi do nas Zosia - żeby pobawić się z Julią.Dziewczynki są najlepszymi koleżankami w przedszkolu.  Jej mama jest bardzo sympatyczna - a przynajmniej na taką wygląda - mam nadzieję na fajne pogaduchy. Choć trochę się obawiam, czy znajdę z nią wspólny język - bo ileż można rozmawiać o przedszkolu?
Ale to Mama Zosi pierwsza wyciągnęła rękę i zaproponowała spotkanie - ja je odwlekłam, więc teraz zapraszam do siebie. Zgodziła się od razu. Cykorzę.
Bo zapadłam się już w mojej samoobecności. Rozmiękam w codziennych niespotkaniach i tak mi... Czy naprawdę można się odzwyczaić?

Bliżej mi do wirtualnych WAS niż rzeczywistych "onych" jak mówią w K. 

Zobaczymy... Rano wypucuję mieszkanie.Upiekę szarlotkę mojej mamy na rozwiązanie języków. Zaparzę dobrej kawy, mam nadzieję, że dziewczynki dogadają się jakoś i że my też.

I jakoś tę jesień... 

Muszę to przespać przeczekać, przeczekać trzeba mi... Słowami Nosowskiej zawijam się w ciepły szal. Tak mi jakoś... Niezbyt.

Ale staram się. Naprawdę się staram NIE DAĆ. Bo czym jest jesienna deprecha wobec tego, że ciągle żyję? I ciągle mogę przytulić moją córkę? 

Nie smęcę więc już. Miłego weekendu.

I ... krótkiej drogi do gwiazd Joasiu...


A i PS
Na osłodę wrzuciłam wam PTYSIE

Komentarze

  1. ładnie jest, można na spacerek się przejść, o:x

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja też dzisiaj jestem NIEZBYT.
    Nie tylko dzisiaj :(
    Także żółwika smutasa przybijam i przytulam towarzyszkę niezbytniej niedoli ;)
    Buzia :***

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzieki... Taki jakiś ten jesienny czas - do dupy. Przytulam i mam nadzieję, że udało ci się pokonać smutasa :*

      Usuń
  3. Mam podobnie do Ciebie.
    I dziś też mam odwiedziny na szczęście osób które są mi najbliższymi bez dwóch zdań.
    Aczkolwiek sie boje, że swoim humorem sprawie że dobry humor pryśnie. :/
    Trzymam kciukaski :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam nadzieję, ze spotkanie się udalo i nie dałaś się złemu nastrojowi :*

      Usuń
  4. Rozumiem dobrze. Mam nadzieję, że jednak to spotkanie będzie bardzo miłe i rozjaśni Ci trochę dzień :) Ściskam na smutno bo mam troszkę dolny nastrój.

    Masz dobry przepis na ciasto piernikowe? Wrzucałaś tam bloga pichcącego?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aga, Jula miała dzisiaj katar gigant więc ze spotkania nici, Zosia zresztą też wstała podobno w kiepskim stanie, przełożyłyśmy. A przepis na pierniki znalazłam w internecie - nazywa się pierniki Aganiok - ciasto ma leżeć 4-6 tygodni zanim się je upiecze, więc podam przepis u siebie dopiero w grudniu jak już będzie za późno. Poszukaj go sobie w google, wygląda nieźle :) Ale porcja naprawdę... spora :D

      Usuń
  5. Jeszcze 5 miesięcy i znowu będzie ciepło!:P

    Udanego spotkania! Oby nastrój Ci się poprawił:-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. tia... jakoś mnie to nie pociesza ;) Spotkania nie było ale nastrój poprawiłam - w kuchni, napisze w poniedziałek ;)

      Usuń
  6. Hej Kobieto Kochana!
    Doskonale Ciebie rozumiem - mnie też bliżej do Was TUTAJ niż do ludzi tam... ale nie rób scen! ;-) Jestem pewna, że było fajnie. Było, prawda? A jesienna deprecha jest, jakby tu pow..napisać - obligatoryjna ;-) Trzymajmy się! Już niedługo znowu wiosna! (słuch...czytaj, czytaj: to w końcu piszę ja, totalnie-zdołowana-Ogrzyca!
    buziaki

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :D nie robię scen ;) jakoś się trzymam, aczkolwiek ta jesienna aura nie rozpieszcza. Ty też się trzymaj, byle do wiosny :*

      Usuń
  7. ojej... wszystkie jakieś przygaśnięte jesteśmy :-/

    przeszło coś niecoś po weekendzie?
    jak spotkanie?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. nom taki jakiś hm... listopad? A spotkania nie było :/

      Usuń
  8. a jutro znowu...pójdziemy do kina.Zabiorę Cię-chcesz?
    buziam:* uśmiechnąć mi się tu:***

    OdpowiedzUsuń
  9. Ech, ta jesień i ten listopad...
    Ja tylko chciałam dodać, że bardzo się cieszę, że tak blisko Ci do nas, tych wirtualnych.... :-***
    :-D

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Zbieram dobre słowa ;)

Popularne posty z tego bloga

Ku pamięci ;-)

Ważne!

Dzisiaj moja córka zaczęła pisać swój pamiętnik.

Ziarno zostało zasiane...

Ale serio? Że już??

Przecież jeszcze niedawno nie umiała czytać ani pisać!!


Starzeję się...

Niewątpliwie.

Wkurw totalny.

Zwykle tak bywa, że...

Do pewnego momentu jest super, doskonała relacja, pełne zrozumienie, odczytywanie zachcianek, picie sobie z dzióbków i tak dalej...

Następnie przychodzi zgrzyt. I Misiaczkowi Dziubdziusiowi, Koteczkowi rosną rogi i pazury, kopytami zarysowuje parkiet, we wszystkim jest na "nie".

Zaczyna używać słów "Mogłaś to zrobić wczoraj", " Mogłaś mi przypomnieć", " Nie wiedziałem", "Nie mam na to czasu" i "Czym ty jesteś zmęczona???"

Nagle czujemy się odpowiedzialne za całe zlo tego świata łącznie z gradobiciem i plagą komarów.

I domową boginię wśród fajerwerków i donośnych efektów dźwiękowych szlag nagły trafia.

Oczywiście ten stan rzeczy nie trwa nigdy długo. Misiaczek piłuje szpony a Walkiria chowa uzbrojenie w zaciszu szafy...

Ale są takie dni...

Na szczęście mam na nie sposoby..
Dzisiaj taki:

A Wy? Jakie macie rady na chwilowy Armagedon? :-)

Niedoczas....

Czytałam niedawno artykuł.
O nowego rodzaju biedzie.
O ludziach, którzy cierpią na brak czasu. Za żadne pieniądze nie da się go kupić...

Mi się ostatnio wydaje, że spędzam moje życie w pracy. Albo do niej jadąc, albo z niej wracając. Nie macie tak czasami?
Czas, który odczuwam naprawdę, ten, kiedy jestem z moją rodziną, albo robię coś dla siebie jest na wagę złota. I znam tę wagę...

Wielkanoc była wspaniała. Tym razem Rodzice i Babcia przyjechali do mnie. Mialam ich wszystkich tak blisko i choć pojawiły się międzypokoleniowe zgrzyty, było dobrze...

Kiedyś nie doceniałam tego wspólnego czasu. Teraz kiedy pozostało nas tak mało... kolekcjonuję wszystkie momenty, zapisuję w myślach chwile. Na zapas.

Jeszcze dwa dni i uciekamy z K. Reset, zmiana otoczenia, potrzebuję tego bardzo.
Znowu z Rodzicami... :-)

Nie mogę się doczekać.

Dziękuję że zostawiacie słowa. Może tego bardzo nie widać, ale znowu mi się dzięki temu chce pisać. 😀
Udanego weekendu.
Słońca Wam i Sobie życzę!