Przejdź do głównej zawartości

2 latka - to już jutro!!!!

Od dwóch lat jestem Mamą...

Od dwóch lat czuję się niezbędna...

Od dwóch lat mam całkowicie zmieniony światopogląd.
To już nie ja jestem ważna, nie Mąż, nie rodzice, nie brat. Najważniejsza jest ONA.


Moje Smarkadełko. :) Uwielbiam Cię Córeczko.

Choć czasami padam na twarz, choć czasami mam dość tłumaczenia, biegania, głowa mi pęka od Twoich jęków i marudzeń. Nie zamieniłabym tego na nic. Nigdy.

Jesteś mądra, rezolutna, masz milion pomysłów na minutę. Rozpływam się w Twoich uśmiechach.

Mamusia kółko graniaaste. Ja chcę. Mamusia idzie!! :D



A za miesiąc pojedziesz na swoje pierwsze wakacje bez Mamy.


No ocipieję z tęsknoty przecież, no!!

Komentarze

  1. Najcudowniejsze dwa latka, słodka rezolutna córcia, wspaniała mama:)

    OdpowiedzUsuń
  2. To już dwa lata? Nieuchronnie zbliża się ku dorosłości ... hihihi
    Słuchaj, Jula jest absolutnie cudowna! A poza tym, czuję dokładnie jak napisałaś - najważniejszy Mały-Wielki-Człowiek na świecie! ;-)
    pozdrawiam i buziakuję
    I sto lat dla Julki! Zdrowia duużo i żeby miała pociechę ze swoich rodziców ;-))

    OdpowiedzUsuń
  3. Moc buziaków urodzinowych dla Julci :)))

    OdpowiedzUsuń
  4. Bardzo bardzo dziękuję za wszystkie życzenia :) Wycałowałam ją od Was wszystkich :) Gorąco pozdrawiam cioteczki :))

    OdpowiedzUsuń
  5. oj ocipiejesz jak nic! :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Sto latek dwulatko... hihihihi a jeszcze dobrze pamietam cie jak wygladałaś w brzuszku a tu proszę jaka duża dziewczynka z Ciebie ;))
    Kochana zdróweczka Ci życze... a dla mamusi Twojej duzo sił!!!! ;))
    Trzymajcie sie cieplutko piękne dziewczęta ;)

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Zbieram dobre słowa ;)

Popularne posty z tego bloga

Ku pamięci ;-)

Ważne!

Dzisiaj moja córka zaczęła pisać swój pamiętnik.

Ziarno zostało zasiane...

Ale serio? Że już??

Przecież jeszcze niedawno nie umiała czytać ani pisać!!


Starzeję się...

Niewątpliwie.

Wkurw totalny.

Zwykle tak bywa, że...

Do pewnego momentu jest super, doskonała relacja, pełne zrozumienie, odczytywanie zachcianek, picie sobie z dzióbków i tak dalej...

Następnie przychodzi zgrzyt. I Misiaczkowi Dziubdziusiowi, Koteczkowi rosną rogi i pazury, kopytami zarysowuje parkiet, we wszystkim jest na "nie".

Zaczyna używać słów "Mogłaś to zrobić wczoraj", " Mogłaś mi przypomnieć", " Nie wiedziałem", "Nie mam na to czasu" i "Czym ty jesteś zmęczona???"

Nagle czujemy się odpowiedzialne za całe zlo tego świata łącznie z gradobiciem i plagą komarów.

I domową boginię wśród fajerwerków i donośnych efektów dźwiękowych szlag nagły trafia.

Oczywiście ten stan rzeczy nie trwa nigdy długo. Misiaczek piłuje szpony a Walkiria chowa uzbrojenie w zaciszu szafy...

Ale są takie dni...

Na szczęście mam na nie sposoby..
Dzisiaj taki:

A Wy? Jakie macie rady na chwilowy Armagedon? :-)

Niedoczas....

Czytałam niedawno artykuł.
O nowego rodzaju biedzie.
O ludziach, którzy cierpią na brak czasu. Za żadne pieniądze nie da się go kupić...

Mi się ostatnio wydaje, że spędzam moje życie w pracy. Albo do niej jadąc, albo z niej wracając. Nie macie tak czasami?
Czas, który odczuwam naprawdę, ten, kiedy jestem z moją rodziną, albo robię coś dla siebie jest na wagę złota. I znam tę wagę...

Wielkanoc była wspaniała. Tym razem Rodzice i Babcia przyjechali do mnie. Mialam ich wszystkich tak blisko i choć pojawiły się międzypokoleniowe zgrzyty, było dobrze...

Kiedyś nie doceniałam tego wspólnego czasu. Teraz kiedy pozostało nas tak mało... kolekcjonuję wszystkie momenty, zapisuję w myślach chwile. Na zapas.

Jeszcze dwa dni i uciekamy z K. Reset, zmiana otoczenia, potrzebuję tego bardzo.
Znowu z Rodzicami... :-)

Nie mogę się doczekać.

Dziękuję że zostawiacie słowa. Może tego bardzo nie widać, ale znowu mi się dzięki temu chce pisać. 😀
Udanego weekendu.
Słońca Wam i Sobie życzę!