Przejdź do głównej zawartości

Jakie wierszydła czytacie swoim dzieciom?

Oprócz nieśmiertelnego Tuwima i Brzechwy u nas zaplątały się również inne - np wiersze Wandy Chotomskiej. Moja Mama zakupiła Julindzie coś takiego:

 
Nie przepadam ogólnie za poezją dla dzieci (ach! i to polonistka w stanie spoczynku napisała!!) ale te czytam Juli z przyjemnością. Własną :)) Jula też lubi. Śmiejemy się z nich obie. Szczególnie z tego:


"Kurczę blade"
 

Kupił dziadek jajko w sklepie
I po brzuchu już się klepie.
Naszykował szklankę z cukrem:
-Kogel-mogel sobie utrę!

Nagle co to? Awantura!
Dziura w jajku! W jajku dziura!
A w tej dziurze - kurczę blade.
- Kurczę blade!- krzyknął dziadek.

-Kurczę blade! Kurczę blade!-
i ze ściany porwał szpadę.
Wyskoczyło kurczę z jajka,
Kurczę blade, to nie bajka!

Bo jak dziadek złapał szpadę,
To nie trudno o wypadek.
Leci kurczę blade z trwogi,
za kurczakiem dziadek srogi.

Złapał dziadek kurczę blade:
- zrobię z ciebie marmoladę!
- Marmolada lepsza z jabłka-
powiedziała trzeźwo babka.

-Lepiej upiec kurcze blade
w piekarniku na obiadek. 
Jak wsadzili je do pieca
to dopiero była heca.

Bo uciekło z pieca dziurką
i zostało tylko piórko.
Piórko blade, piórko blade,
Które zjadł na obiad dziadek


Albo z tego: "Po co krowie rogi na głowie?"

Raz pewien gąsior,
spotkawszy krowę,
taką z tą krową
zaczął rozmowę:

- Pani ma ładne oczy,
pani ma zgrabne nogi,
pani mogłaby zostać artystką filmową,
pani krowo,
gdyby nie rogi...

Po co pani te rogi na głowie?
Czy nie warto pomyśleć o zmianie?
Pani byłoby bardziej do twarzy
w kapeluszu, w berecie, w turbanie.

Znam się dobrze na damskiej modzie,
na urodzie oraz na sztuce,
jaka pani byłaby śliczna,
gdyby pani chodziła w peruce!

No niech pani pomyśli przez moment,
no niech pani mi tylko powie -
na co pani właściwie te rogi?
Po co pani te rogi na głowie?

A ta krowa nie rzekła ni słowa,
tylko głowę schyliła nisko -
jak mu dała rogami odpowiedź,
to przeleciał przez całe pastwisko.

Sto dwadzieścia koziołków fiknął,
wylądował w przydrożnym rowie
i już nigdy więcej nie pytał,
po co krowa ma rogi na głowie.

Są jeszcze prześmieszne "Perfumeria pana Foksteriera", czy "Yyy!" ( nie ma ich w necie niestety :/) Jula szczerzy paszczę i domaga się ich na okrągło :)

A ten jest tak wielką pożywką dla wyobraźni, że też wam tu wkleję :)

"Bańkowice Mydlane"
Jadę sobie koleją,
a tu nagle – przystanek.
Patrzę, napis na słupie:
“BAŃKOWICE MYDLANE”.

W Bańkowicach Mydlanych
aż się roi od baniek.
Wszyscy bańki puszczają
i panowie i panie.

W cienkie słomki dmuchają
wszystkie dzieci i niańki -
nic innego nie robią,
tylko bańki i bańki.

Siedzi dziadek na skwerku,
pyka sobie z fajeczki -
wylatują z fajeczki
kolorowe banieczki.

Stoi trębacz na wieży,
dmucha w trąbkę z zapałem -
lecą bańki mydlane
z trąbki razem z hejnałem.

Straż pożarna pompuje
wodę z miejskiej sadzawki -
lecą bańki pod niebo
ze strażackiej sikawki.

Żaden komin w miasteczku
brudnym dymem nie dymi -
dymią wszystkie kominy
banieczkami ślicznymi…

Stoi pociąg na stacji
Bańkowice Mydlane,
a ja myślę: – Wysiądę! -
I trę oczy zaspane.

Nagle, co to? Gdzie napis?
Czyżby farba odprysła?
Napis gdzieś się zgubił…
Ja sie gubię w domysłach…
…Bańkowice Mydlane…
Było miast i prysło,
więc go szukam na mapie -
Nad Notecią, nad Wisłą.
Przewodniki wyciągam
i zaglądam w skorowidz…
Miasto prysło
jak bańka -
nie ma wcale
Bańkowic.

Cieszę się, że moje dziecko odziedziczyło po mnie miłość do książek. Cieszę się, ze razem, przytulając się czytamy, śmiejemy się, pasiemy wyobraźnię. Wam też życzę miłej lektury ;)

Komentarze

  1. A moje dziecko nie słucha bajek :( tzn słucha chwilę, ale nie możemy rozłożyć się z książeczką i czytać jedną po drugiej. Po kilku stronach jest już znudzony i zaczyna się kręcić :( ale mimo wszystko lubi, często przybiega z pytaniem czy poczytamy. Robimy to ekspresowo, ale robimy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. może coś krótszego na początek? My sobie najpierw oglądałyśmy książeczki i opowiadałyśmy co jest na obrazku, potem czytałam króciutkie bajeczki i... trening czyni mistrza :))

      Usuń
    2. Tak jak u nas ;) I jeszcze Agnieszka Frączek jest przez nas uwielbiana. Polecam.

      Usuń
    3. Czytamy czytamy, to wszystko zależy od humoru, czasami jedną ksiązeczke czytam dwa razy z rzędu, ale czasami nie ma na to czasu :)
      u nas na topie jest Brzechwa i Tuwim
      i bajki o lokomotywie Tomku, tego słucha bardzo chętnie

      a za Frączek się rozejrze, bo widzę że warto :)

      Usuń
  2. Ja kiedyś myślałam, że nikt nie dorówna Tuwimowi, Brzechwie, czy własnie Chotomskiej, ale kiedys wyczaiłam w Carrefourze na tej wielkiej kupie książek "Całuski i buziaczki" Agnieszki Frączek i bardzo mi przypadła do gustu!
    Potem poznałam inne jej książeczki, napisała mnóstwo wierszy, wierszyków i rymowanek. Świetnie kombinuje i bawi się słowem. Bardzo je lubimy, i ja i Gutek. Do tego wszystkie książeczki przez nią napisane które wpadły mi w ręce były okraszone ślicznymi ilustracjami, co też nie jest obojętne dla wyrobienia dobrego gustu u małego człowieczka :)
    Polecamy!!!
    Mysa i Gutek :)

    PS. Znacie "ptasie radio" Tuwima? Gutek aż się zachodzi ze śmiechu jak mu to czytam... a ja ćwiczyłam oglądając najpierw Irenę Kwiatkowską na youtube :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. mysko Tuwima znamy, mamy całą antologię dla dzieci :)) Julci szczególnie przypadła do gustu Lokomotywa i Pan maluśkiewicz i wieloryb. No i ciągle "ciągniemy rzepkę" ;) A tej Agnieszki Frączek poszukam na pewno :)

      Usuń
  3. To jest pięknie ilustrowana seria książeczek dla dzieciaków z wesołymi i łatwo wpadającymi w ucho wierszykami. Raczej dla młodszych niż 2 - 3 latki ale Ania zna te wierszyki na pamięć i częśto do nich wracamy, a ja je bardzo lubię za obrazki - naprawdę piękne.

    OdpowiedzUsuń
  4. Zapomniałam o linku http://www.sefer.pl/szukaj/seria/moi-przyjaciele

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aga mamy z tej serii Pieski, Kotki, Myszki, Kurczaczki i Kaczuszki :)) Jula też je bardzo lubiła, ale trochę się jej już opatrzyły i znudziły, ale wystarczy "zapomnieć" o nich na 2 tygodnie i znowu są fajne :))

      Usuń
  5. Ja też tak robię - chowam i potem wracamy - moja mała pamięta te wierszyki i sama zaczyna szukać recytując :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Ale prawda, że obrazki są piękne?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. tak, ilustracje są świetne. Ja bardzo dbam, żeby to, co ogląda moje dziecko było ładne. po cichu pozbywam się książeczek z historyjkami o "lego" i byle jak namazanych i napisanych ;) A Jula też za nimi nie przepada, bo tych akurat nie szuka :))

      Usuń

Prześlij komentarz

Zbieram dobre słowa ;)

Popularne posty z tego bloga

Ku pamięci ;-)

Ważne!

Dzisiaj moja córka zaczęła pisać swój pamiętnik.

Ziarno zostało zasiane...

Ale serio? Że już??

Przecież jeszcze niedawno nie umiała czytać ani pisać!!


Starzeję się...

Niewątpliwie.

Wkurw totalny.

Zwykle tak bywa, że...

Do pewnego momentu jest super, doskonała relacja, pełne zrozumienie, odczytywanie zachcianek, picie sobie z dzióbków i tak dalej...

Następnie przychodzi zgrzyt. I Misiaczkowi Dziubdziusiowi, Koteczkowi rosną rogi i pazury, kopytami zarysowuje parkiet, we wszystkim jest na "nie".

Zaczyna używać słów "Mogłaś to zrobić wczoraj", " Mogłaś mi przypomnieć", " Nie wiedziałem", "Nie mam na to czasu" i "Czym ty jesteś zmęczona???"

Nagle czujemy się odpowiedzialne za całe zlo tego świata łącznie z gradobiciem i plagą komarów.

I domową boginię wśród fajerwerków i donośnych efektów dźwiękowych szlag nagły trafia.

Oczywiście ten stan rzeczy nie trwa nigdy długo. Misiaczek piłuje szpony a Walkiria chowa uzbrojenie w zaciszu szafy...

Ale są takie dni...

Na szczęście mam na nie sposoby..
Dzisiaj taki:

A Wy? Jakie macie rady na chwilowy Armagedon? :-)

Niedoczas....

Czytałam niedawno artykuł.
O nowego rodzaju biedzie.
O ludziach, którzy cierpią na brak czasu. Za żadne pieniądze nie da się go kupić...

Mi się ostatnio wydaje, że spędzam moje życie w pracy. Albo do niej jadąc, albo z niej wracając. Nie macie tak czasami?
Czas, który odczuwam naprawdę, ten, kiedy jestem z moją rodziną, albo robię coś dla siebie jest na wagę złota. I znam tę wagę...

Wielkanoc była wspaniała. Tym razem Rodzice i Babcia przyjechali do mnie. Mialam ich wszystkich tak blisko i choć pojawiły się międzypokoleniowe zgrzyty, było dobrze...

Kiedyś nie doceniałam tego wspólnego czasu. Teraz kiedy pozostało nas tak mało... kolekcjonuję wszystkie momenty, zapisuję w myślach chwile. Na zapas.

Jeszcze dwa dni i uciekamy z K. Reset, zmiana otoczenia, potrzebuję tego bardzo.
Znowu z Rodzicami... :-)

Nie mogę się doczekać.

Dziękuję że zostawiacie słowa. Może tego bardzo nie widać, ale znowu mi się dzięki temu chce pisać. 😀
Udanego weekendu.
Słońca Wam i Sobie życzę!