Przejdź do głównej zawartości

Lubię gdy....

w moim domu pachnie świeżym pieczywem...

no cudnie mi się udało tym razem :) było chrupiące, mięciutkie i pyszne. Wsiąkłam na amen, będę powtarzać :))


lubię gdy na spacerze mojej córki jest wszędzie pełno...Patrzę na tą iskrę tak bardzo ciekawą świata i aż chce mi się żyć :)



Dziś w robocie kompletne urwanie głowy, nie mam się jak rozpędzić w pisaniu więc - do potem ;)



Komentarze

  1. Heloł :)
    Lustro odbiło posty w tym samym czasie - znowu :)
    W robocie też młyn...

    Chlebuś cudny, mówiłam że się pięknie uda.
    A Julinda, cóż... Tu nic nie trzeba dodawać :)

    OdpowiedzUsuń
  2. :)) ten typ już tak widocznie ma :))
    smak tego chleba ciągle mam na języku już się nie mogę doczekać kiedy upiekę następny :)) i bułki też całkiem niezłe wyszły :))

    A Julinda - TAK, masz rację tu się nie da nic więcej dodać ;))

    OdpowiedzUsuń
  3. O rajuśku jaki piękny chlebek!!! No i Jula... faktycznie, tak jak lilijka napisała... nic nie trzeba dodawać :) Jula super :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Piekarka z Ciebie - no, no :) Jula cudna, super fotki!

    OdpowiedzUsuń
  5. kiedy w domu jest domowy chleb to jest poprostu jak..w domu :)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. tk, teraz to wiem :) chcę żeby Młoda to zapamiętała :)

      Usuń
  6. Och... cudnie.. ja też wciąż chcę nauczyć się piec chlebek...i bułeczki!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Lusijko - na blogu MamyEli jest świetny przepis. Wystarczy spróbować :)powodzenia :)

      Usuń
  7. ojjjj ale super chlebek, mniam mniam ;)) a jakis przepisik dla mnie moze?
    Jula boska!!!! ;))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kasiu, chlebek jest na zakwasie przygotowałam go dokładnie według przepisu MamyElki którą mam w linkach w ścieżkach do was :) zajrzyj sobie tam, jest mnóstwo fajnych przepisów i cudne zdjęcia :)

      Usuń
  8. Alez ty mi robisz smaka na ten domowy chleb. Chyba tez bede musiala cos skolowac :)
    A Julcia widac w swoim zywiole :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kfiatushku spróbuj! jest z nim trochę zachodu ale naprawdę warto - jeszcze ciepły z chrupiącą skórką po prostu się rozpływa w ustach :))

      Usuń
  9. Kurcze, ale fajny chlebek Ci wyszedł! No jestem pod wrażeniem!!! chyba sama zacznę się zastanawiać... może w końcu też spróbuję?
    Zapach świeżego chleba w domu to musi być cudo! :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. haha ja liczę na to, ze będzie coraz fajniejszy - a mówię Ci jaki pyszny!!! :) kupuj mąkę żytnią i do dzieła :)

      Usuń

Prześlij komentarz

Zbieram dobre słowa ;)

Popularne posty z tego bloga

Ku pamięci ;-)

Ważne!

Dzisiaj moja córka zaczęła pisać swój pamiętnik.

Ziarno zostało zasiane...

Ale serio? Że już??

Przecież jeszcze niedawno nie umiała czytać ani pisać!!


Starzeję się...

Niewątpliwie.

Niedoczas....

Czytałam niedawno artykuł.
O nowego rodzaju biedzie.
O ludziach, którzy cierpią na brak czasu. Za żadne pieniądze nie da się go kupić...

Mi się ostatnio wydaje, że spędzam moje życie w pracy. Albo do niej jadąc, albo z niej wracając. Nie macie tak czasami?
Czas, który odczuwam naprawdę, ten, kiedy jestem z moją rodziną, albo robię coś dla siebie jest na wagę złota. I znam tę wagę...

Wielkanoc była wspaniała. Tym razem Rodzice i Babcia przyjechali do mnie. Mialam ich wszystkich tak blisko i choć pojawiły się międzypokoleniowe zgrzyty, było dobrze...

Kiedyś nie doceniałam tego wspólnego czasu. Teraz kiedy pozostało nas tak mało... kolekcjonuję wszystkie momenty, zapisuję w myślach chwile. Na zapas.

Jeszcze dwa dni i uciekamy z K. Reset, zmiana otoczenia, potrzebuję tego bardzo.
Znowu z Rodzicami... :-)

Nie mogę się doczekać.

Dziękuję że zostawiacie słowa. Może tego bardzo nie widać, ale znowu mi się dzięki temu chce pisać. 😀
Udanego weekendu.
Słońca Wam i Sobie życzę!

Maj mi gdzieś się zapodział....

Ani się nie obejrzałam a już 26...
Ciągle się coś dzieje, czas biegnie jak zwariowany.
Ledwo nadążam ze wszystkim :)

Ale co zrobisz jak nic nie zrobisz?

Dopiero co byliśmy w górach, dopiero wdrapywaliśmy się pod Giewont... Pięknie było... Udała się nam pogoda, odetchnęliśmy innością, wolnością, zachłysnęłam się na chwilę tym, że "nic nie muszę"... Jula poradziła sobie doskonale, bez narzekań pędziła po górskich ścieżkach, dzień kończąc dodatkowo szaleństwami na placu zabaw.


Uwielbiam Antałówkę, najchętniej zostałabym tam na zawsze :D


A potem wróciliśmy do rzeczywistości - dzień po dniu dom, szkoła, praca, dom szkoła praca, jakiś szybki weekend i od nowa.

Wyrobiłam latorośli dowód osobisty,  bo przyda się jej pod koniec sierpnia.

Jula zaliczyła pierwsze baletowe występy dla szerokiej publiczności na Pikniku, kolejne jeszcze przed nami. Uwielbiam patrzeć jak tańczy, prościutka jak struna, jak ćwiczy to, czego do końca nie potrafi, jaka jest zadowolona, że umie rozciągnąć się…