Przejdź do głównej zawartości

Świętowanie.

Jutro - Mamuśki  - Sporo się będzie działo. :)

Na pewno się tu nie pojawię - więc:

Wszystkim Mamom, Mamusiom, Mamuniom i  Matkom (również tym in Spe) - wszystkiego najlepszego, najsłodszego, najwyrozumialszego - oraz - cierpliwości i talentów do wychodzenia z wszelkich słowno-sytuacyjnych opresji.

NP: A bo dlacego ta Pani tak na mnie bzytko chucha Mamusiu?? (w autobusie)

Damy radę!!!

A w niedzielę dzień z Teściami na działce, bo świętujemy poniedziałkowe urodziny najważniejszej osóbki -


Więc grill, sałatki ciasto z rabarbarem... A do przedszkola zaniesiemy w poniedziałek Muffinkowy torcik :) Trzymajcie kciuki!!!  (wiadro melisy naszykowane ;))

Komentarze

  1. Dziękuje za życzenia - ja tej cierpliwości najwięcej potrzebuje teraz ;p
    a meliskę to może razem spijemy????
    chociaż nie, wole coś mocniejszego :)

    A dzień będzie jutro piękny. Czuje w kościach :D

    I najważniejsze - wszystkiego dobrego dla Julindy, zdróweczka przede wszystkich, bo chorowitek z Niej, buziaki urodzinowe wysyłam :**

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no właśnie o Tobie myślałam z tą cierpliwością ;) meliskę... to trzeba w samotności, razem będziemy co innego ;)

      dzięki do poniedziałku jeszcze kawałek, ale zdrowie jej się przyda na pewno :)

      a taki dzień jak jutro... no nie zdarza się co dzień :)))))

      Usuń
  2. Jula jest po prostu niesamowita !!! :)))

    OdpowiedzUsuń
  3. Spokoju życzę a Julka po prostu cudowna!

    OdpowiedzUsuń
  4. Juleńko samych radości,masy prezentów i ZERO chorób życzą chorzy Tosinkowie:*

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Zbieram dobre słowa ;)

Popularne posty z tego bloga

Ku pamięci ;-)

Ważne!

Dzisiaj moja córka zaczęła pisać swój pamiętnik.

Ziarno zostało zasiane...

Ale serio? Że już??

Przecież jeszcze niedawno nie umiała czytać ani pisać!!


Starzeję się...

Niewątpliwie.

Wkurw totalny.

Zwykle tak bywa, że...

Do pewnego momentu jest super, doskonała relacja, pełne zrozumienie, odczytywanie zachcianek, picie sobie z dzióbków i tak dalej...

Następnie przychodzi zgrzyt. I Misiaczkowi Dziubdziusiowi, Koteczkowi rosną rogi i pazury, kopytami zarysowuje parkiet, we wszystkim jest na "nie".

Zaczyna używać słów "Mogłaś to zrobić wczoraj", " Mogłaś mi przypomnieć", " Nie wiedziałem", "Nie mam na to czasu" i "Czym ty jesteś zmęczona???"

Nagle czujemy się odpowiedzialne za całe zlo tego świata łącznie z gradobiciem i plagą komarów.

I domową boginię wśród fajerwerków i donośnych efektów dźwiękowych szlag nagły trafia.

Oczywiście ten stan rzeczy nie trwa nigdy długo. Misiaczek piłuje szpony a Walkiria chowa uzbrojenie w zaciszu szafy...

Ale są takie dni...

Na szczęście mam na nie sposoby..
Dzisiaj taki:

A Wy? Jakie macie rady na chwilowy Armagedon? :-)

Niedoczas....

Czytałam niedawno artykuł.
O nowego rodzaju biedzie.
O ludziach, którzy cierpią na brak czasu. Za żadne pieniądze nie da się go kupić...

Mi się ostatnio wydaje, że spędzam moje życie w pracy. Albo do niej jadąc, albo z niej wracając. Nie macie tak czasami?
Czas, który odczuwam naprawdę, ten, kiedy jestem z moją rodziną, albo robię coś dla siebie jest na wagę złota. I znam tę wagę...

Wielkanoc była wspaniała. Tym razem Rodzice i Babcia przyjechali do mnie. Mialam ich wszystkich tak blisko i choć pojawiły się międzypokoleniowe zgrzyty, było dobrze...

Kiedyś nie doceniałam tego wspólnego czasu. Teraz kiedy pozostało nas tak mało... kolekcjonuję wszystkie momenty, zapisuję w myślach chwile. Na zapas.

Jeszcze dwa dni i uciekamy z K. Reset, zmiana otoczenia, potrzebuję tego bardzo.
Znowu z Rodzicami... :-)

Nie mogę się doczekać.

Dziękuję że zostawiacie słowa. Może tego bardzo nie widać, ale znowu mi się dzięki temu chce pisać. 😀
Udanego weekendu.
Słońca Wam i Sobie życzę!