Przejdź do głównej zawartości

Zjedliwy sposób na chandrę


Macie takie? Czekolada? Ciastka? Małe słodkie co nieco?
My też z Julą mamy Takie coś...


Jakiś zły czas teraz. Gonią mnie złe myśli, złe słowa. Sytuacje, które miałam nadzieję, że zostały zapomniane wracają, powodując skoki ciśnienia.I niestety nie da się z tym nic zrobić. Próbowałam.

Nie lubię niewyjaśnionych sytuacji, nie wyjętych zadr, udawania, że wszystko jest OK, kiedy nie jest.Chciałabym porozmawiać na spokojnie, wyjaśnić - ale jak, kiedy ktoś nawet nie stara się być obiektywny i ignoruje każdy mój argument?

Jula też ma swoje małe problemy - dziś rano przy ubieraniu - Dlacego mam takie małe pielsi??
I zrezygnowane przekonania: WSYSCY co majom dzieci, idom lano do psedskola.

Obie bardzo potrzebujemy zawartości słoja ;)

Miłego dnia  czytacze ;)

Komentarze

  1. Co macie w tym słoju??? A wypowiedzi Julki - bezcenne he he. Ja z pewnymi osobami to nawet nie mam ochoty niczego wyjaśniać ani przedstawiać im swego punktu widzenia spraw - szkoda życia ;-). Jednak dla spokoju Twej duszy - życzę więcej światła w tunelu :-).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. haha ojj co my tam mamy ;)) całkiem nieźle pomaga na chandrę choć to dziwne ;) Tak, moje dziecko wciąż mnie zadziwia i to jest fajne :) A co do osób zatruwających życie staram się nie kopać z koniem ;)

      Usuń
  2. Kochana, właśnie - a co Wy tam macie? Oliwki??? ;-)
    Jeśli chodzi o wyjaśnianie dziwnych zachować, zgadzam się z Amishą, że niestety z niektórymi ludźmi lepiej sobie odpuścić, bo czasem to po prsotu nie ma sensu. Bo to jak rzucaniem grochem o ścianę... niestety...Ale jeśli tak bardzo to w Tobie siedzi - poproś o spotkanie i rozmowę, najlepiej na osobności i na spokojnie, może uda się to wyjasnić?
    Przytulam kochana i miłego dnia! :-***

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :D strzał w 10! Julitko Starałam się rozmawiać, ale to nic nie daje więc odpuszczam. Na szczęście nie widujemy się za często więc może te skoki ciśnienia nie będą się zdarzać nagminnie ;) Tylko szkoda mi trochę, bo myślałam, że jakoś uda się nam dogadać :/

      Usuń
  3. Najlepszy sposób na chandrę to czekolada i dobra muzyka. Zapraszam do mnie na www.kamilakoscielniak.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. cześć! u mnie czekolada akurat nie pomaga, wiem, dziwna jestem. Miło mi Cię u mnie widzieć, do Ciebie też czasem zajrzę :)

      Usuń
  4. Podzielcie się jeśli pomaga :)
    Oby Wam prędko minęło...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. to chyba akurat nie minie :/ aleee słój zrobił swoje :D

      Usuń
  5. Hej :) Piszesz o niewyjaśnionych sytuacjach, o zadrach etc... Ja od soboty chodzę jak struta... Na luźnym spotkaniu z bliskimi - wydawało się przyjaciółmi - usłyszałam tyle nieprzyjemności i goryczy, że czułam się jak spoliczkowana... owszem potem mnie przepraszano... ale ja pozbierać się nie mogę... Zrozumiałam, że w moich "przyjaciółkach" ta zazdrość, zawiść, ta cała żółć, którą mi w twarz wylały już dawno musiała się kisić i kumulować... teraz zastanawiam się jak długo udawały, jak długo mydliły mi oczy swoją niby szczerością... brzydze się tym, jest mi źle... i o zaufaniu do tych dwóch kobitek, które się wydawały bliskie nie ma już mowy... ufff... sorki, że trochę może tak obok..., ale musiałam to napisać, wylać z siebie, pozdrawiam Cię G.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Droga G. :) Nie przepraszaj, bo czasem jak czyta się o tym samym nie ma mowy żeby powstrzymać "ulewanie" ;) Czasem bywa tak, ze zawodzą najbliższe wydawało by się osoby i niestety nic nie możemy na to poradzić :/ Oby kolejne wybory przyjaciół były lepsze, choć wiem po sobie że po takich zawodach trudno jest zaufać na nowo...

      Usuń
  6. wszystkim nie dogodzisz, są tacy, co zawsze znajdą sęk w desce i będą się kierować zasadą "moja racja jest najmojsza". Nie daj sobie zatruć życia.
    Zobaczysz jak czas galopuje i już niedługo będziecie z córką kupować pierwszy "puszapik" i tym się cieszmy, to są najcudowniejsze lata, dzieci są cudem, wiem to na pewno.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki za te słowa Klarko :) Ciągle sobie to powtarzam i jakoś ciągle zapominam :/ Ale postaram się włączyć olewkę, bo skoro nic nie dają próby wyjaśnień - głową muru nie rozbiję. Ale o mur owszem :/ A tym puszapikiem mnie rozwaliłaś :D:D Jak to juuuż mam o tym myśleć ;0)??

      Usuń
  7. Musze sie zgodzic z przedmówczyniami... lepiej olac i jakby ignorować, moze wtedy zrozumie, choc wątpie :((
    Spróbuj nie dac się, omijać, niech stanie sie niewidoczna dla Ciebie... bedzie cieżko jesli to rodzina ale wiem, ze tak mozna...

    A Julcia... och problemy młodej kobietki sie zaczynaja, a co bedzie później hihihi ;)
    Buziam z całych sił i wiesz ze jestem prawda????

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzieki :) za maile też :)
      Ona chce być jak Mamunia i śmiać mi się chce bo do tej pory pamiętam moje rozterki na temat cycków :D tyle że ja miałam jakieś 13 lat a ona ma dopiero 3 :))

      Usuń
  8. hahahaha Twoje problemy, przy za małych piersiach Juli, to pikuś;D
    A poważnie, już Ci mówiłam co myślę o podobnych przypadkach.Olej,ot co!
    buziaki:***

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :D:D pikuś, masz rację
      dzięki za "gumowy młotek" masz zupełną rację :*

      Usuń
  9. Boże, niech to dziecko nie narzeka, że ma małe piersi, bo potem jej to się wróci z wielką namiastką.
    Wiem co mówię. xD
    Wszystko będzie dobrze.
    Ja tak mówię!
    A ja jestem czarodziejka!
    :*** trzymie kciuki

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. haha byle nie po babci Natalko :D:D Bo jak po mamie to nie wróżę jej kariery Dolly Parton ;) Dzięki za kciuki!

      Usuń
  10. Po pierwsze ochłonąć, zrobić sobie wolny wieczór tylko dla siebie- kąpiel, czekolada, film, czy muzyka.. albo wieczór na mieście z przyjaciółką :D po drugie próbować rozmawiać do skutku, w końcu (nawet dla zwykłego spokoju) jedno wysłucha drugie i dojdzie się do porozumienia... tylko potrzeba czasu ;)
    Trzymam kciuki!!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nashi niekoniecznie to pomaga na relacje z... nią, szczególnie że daleko mieszka i nie da się zasiąść. Trudno, odpuszczam, niech myśli co chce. Pozdrawiam i dzięki!!

      Usuń
  11. Zawartość słoika zaciekawia....
    Mam nadzieję, ze pomogło choć na chwilę. Szkoda czasu, szkoda zycia dla takich ludzi.
    Nie chą wyjaśniać to niech sobie z tym żyją, a ty najlepiej sie od nich odetnij na ile to możliwe...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :D i o to chodziło a to zwykłe.... :D:D Owszem, pomogło, lubię patrzeć na minę Juli która je właśnie wtrynia :D staram się wytłumaczyć sobie ze to nie mój problem - kiedyś mi się uda ;)

      Usuń
  12. Kurcze skąd to się bierze? Dziś za mną (i od kilku dni) chodzi to samo! Dlaczego ludzie są tacy zamknięci, zawistni, nie potrzebują, nie umieją utrzymywać pozytywnych relacji?
    Odciąć, odciąć łatwo powiedzieć czasem...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. wirus jakiś ;) No właśnie od niektórych nie da się całkiem odciąć - może jakoś czasowo, ale będzie wracać, póki ten ktoś nie spasuje. Zobaczymy... Ale to twarda sztuka.

      Usuń

Prześlij komentarz

Zbieram dobre słowa ;)

Popularne posty z tego bloga

Ku pamięci ;-)

Ważne!

Dzisiaj moja córka zaczęła pisać swój pamiętnik.

Ziarno zostało zasiane...

Ale serio? Że już??

Przecież jeszcze niedawno nie umiała czytać ani pisać!!


Starzeję się...

Niewątpliwie.

Wkurw totalny.

Zwykle tak bywa, że...

Do pewnego momentu jest super, doskonała relacja, pełne zrozumienie, odczytywanie zachcianek, picie sobie z dzióbków i tak dalej...

Następnie przychodzi zgrzyt. I Misiaczkowi Dziubdziusiowi, Koteczkowi rosną rogi i pazury, kopytami zarysowuje parkiet, we wszystkim jest na "nie".

Zaczyna używać słów "Mogłaś to zrobić wczoraj", " Mogłaś mi przypomnieć", " Nie wiedziałem", "Nie mam na to czasu" i "Czym ty jesteś zmęczona???"

Nagle czujemy się odpowiedzialne za całe zlo tego świata łącznie z gradobiciem i plagą komarów.

I domową boginię wśród fajerwerków i donośnych efektów dźwiękowych szlag nagły trafia.

Oczywiście ten stan rzeczy nie trwa nigdy długo. Misiaczek piłuje szpony a Walkiria chowa uzbrojenie w zaciszu szafy...

Ale są takie dni...

Na szczęście mam na nie sposoby..
Dzisiaj taki:

A Wy? Jakie macie rady na chwilowy Armagedon? :-)

Niedoczas....

Czytałam niedawno artykuł.
O nowego rodzaju biedzie.
O ludziach, którzy cierpią na brak czasu. Za żadne pieniądze nie da się go kupić...

Mi się ostatnio wydaje, że spędzam moje życie w pracy. Albo do niej jadąc, albo z niej wracając. Nie macie tak czasami?
Czas, który odczuwam naprawdę, ten, kiedy jestem z moją rodziną, albo robię coś dla siebie jest na wagę złota. I znam tę wagę...

Wielkanoc była wspaniała. Tym razem Rodzice i Babcia przyjechali do mnie. Mialam ich wszystkich tak blisko i choć pojawiły się międzypokoleniowe zgrzyty, było dobrze...

Kiedyś nie doceniałam tego wspólnego czasu. Teraz kiedy pozostało nas tak mało... kolekcjonuję wszystkie momenty, zapisuję w myślach chwile. Na zapas.

Jeszcze dwa dni i uciekamy z K. Reset, zmiana otoczenia, potrzebuję tego bardzo.
Znowu z Rodzicami... :-)

Nie mogę się doczekać.

Dziękuję że zostawiacie słowa. Może tego bardzo nie widać, ale znowu mi się dzięki temu chce pisać. 😀
Udanego weekendu.
Słońca Wam i Sobie życzę!