Przejdź do głównej zawartości

Padłyśmy.

Od wczoraj zalegamy we dwie w domu.
Ja - grypa.
Jula - przeziębienie.

Ach ta złota polska jesień :/

Komentarze

  1. Plaga! Te choroby. W Tosinkowie, u Was, u Stokrotki, już sama nie wiem gdzie jeszcze... Ja już nawet pocieszać Was nie umiem. Ale mimo to - ZDROWIEJCIE!

    OdpowiedzUsuń
  2. uuu niedobrze. Kurujcie sie szybko dziewczyny :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Zdrówka! Ja dziś wracam do pracy po trzech dniach w łóżku, Mała poszła do szkoły już dziś, ale za to Duża została w domu- teraz dopadło ją. Dobrze, że mam drugą zmianę w pracy...ech
    Karolina

    OdpowiedzUsuń
  4. o rany... to ja idę do okna zobaczyć, czy i do nas jakieś choróbsko nie idzie, bo tak wszystkich skłąda po kolei! Zdrowiejcie dziewczyny!

    OdpowiedzUsuń
  5. Kochana padłaś....POWSTAŃ :)))) jutro będzie już lepiej :***** zdrówka życzymy wszyscy :****

    OdpowiedzUsuń
  6. Szybko wracajcie do zdrowia dziewczyny !!! :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Oj to niedobrze! Wszystkich nas dopada :(((
    Jak najszybszego powrotu do zdrówka życzę!
    :-***

    OdpowiedzUsuń
  8. Zdrowiejcie!!!!!!!!! jak najszybciej :**

    OdpowiedzUsuń
  9. Mam nadzieje, ze juz wam troche lepiej

    OdpowiedzUsuń
  10. Wracajcie do zdrowia kobitki drogie!:*

    OdpowiedzUsuń
  11. Zdrówka...mam nadzieję, że już lepiej przy niedzieli, że chociaż trochę skorzystałyście z weekendu.

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Zbieram dobre słowa ;)

Popularne posty z tego bloga

Ku pamięci ;-)

Ważne!

Dzisiaj moja córka zaczęła pisać swój pamiętnik.

Ziarno zostało zasiane...

Ale serio? Że już??

Przecież jeszcze niedawno nie umiała czytać ani pisać!!


Starzeję się...

Niewątpliwie.

Wkurw totalny.

Zwykle tak bywa, że...

Do pewnego momentu jest super, doskonała relacja, pełne zrozumienie, odczytywanie zachcianek, picie sobie z dzióbków i tak dalej...

Następnie przychodzi zgrzyt. I Misiaczkowi Dziubdziusiowi, Koteczkowi rosną rogi i pazury, kopytami zarysowuje parkiet, we wszystkim jest na "nie".

Zaczyna używać słów "Mogłaś to zrobić wczoraj", " Mogłaś mi przypomnieć", " Nie wiedziałem", "Nie mam na to czasu" i "Czym ty jesteś zmęczona???"

Nagle czujemy się odpowiedzialne za całe zlo tego świata łącznie z gradobiciem i plagą komarów.

I domową boginię wśród fajerwerków i donośnych efektów dźwiękowych szlag nagły trafia.

Oczywiście ten stan rzeczy nie trwa nigdy długo. Misiaczek piłuje szpony a Walkiria chowa uzbrojenie w zaciszu szafy...

Ale są takie dni...

Na szczęście mam na nie sposoby..
Dzisiaj taki:

A Wy? Jakie macie rady na chwilowy Armagedon? :-)

Niedoczas....

Czytałam niedawno artykuł.
O nowego rodzaju biedzie.
O ludziach, którzy cierpią na brak czasu. Za żadne pieniądze nie da się go kupić...

Mi się ostatnio wydaje, że spędzam moje życie w pracy. Albo do niej jadąc, albo z niej wracając. Nie macie tak czasami?
Czas, który odczuwam naprawdę, ten, kiedy jestem z moją rodziną, albo robię coś dla siebie jest na wagę złota. I znam tę wagę...

Wielkanoc była wspaniała. Tym razem Rodzice i Babcia przyjechali do mnie. Mialam ich wszystkich tak blisko i choć pojawiły się międzypokoleniowe zgrzyty, było dobrze...

Kiedyś nie doceniałam tego wspólnego czasu. Teraz kiedy pozostało nas tak mało... kolekcjonuję wszystkie momenty, zapisuję w myślach chwile. Na zapas.

Jeszcze dwa dni i uciekamy z K. Reset, zmiana otoczenia, potrzebuję tego bardzo.
Znowu z Rodzicami... :-)

Nie mogę się doczekać.

Dziękuję że zostawiacie słowa. Może tego bardzo nie widać, ale znowu mi się dzięki temu chce pisać. 😀
Udanego weekendu.
Słońca Wam i Sobie życzę!