Przejdź do głównej zawartości

Poszukiwani dawcy 0Rh- i ARh-

Dzisiaj krótko. Może i nie znam. Ale kiedy prosiłam o zamieszczenie apelu o datki dla Bartka  - odzew był. Więc i ja się przyłączę.

Poszukiwani dawcy krwi grup 0Rh- i ARh-. Szczegóły na blogu Karlity.

Jeśli możecie pomóc komuś kto walczy o życie oddając krew nie wahajcie się.

Komentarze

  1. Niestety nie moge oddać krwi :(
    Kiedyś byłam honorowym dawcą. Mój mąż nadal jest.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja jeszcze nie oddawałam zawsze jakieś anemie i nie wiadomo co wynajdywali :/ a tu tylko w Lublinie i Warszawie można oddać.

      Usuń
  2. Ja też raczej nigdy nie oddam :(
    Raz już stałam w kolejce, ale za niska hemoglobina.
    I wieczne ciśnienie 90/60.

    Puściłam info u siebie w pracy, dużo mamy dawców.
    A rejon się zgadza co najważniejsze. Mam nadzieję, że pomogą.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. po cichu na Ciebie liczyłam - a mogłam liczyć głośno :) fajnie że Cię znam :)

      Usuń
    2. No ja też za niska hemoglobina... Cholera... :-/

      Usuń
  3. a ja nie dość, że "plusowa", to jeszcze....z za niską hemoglobiną;)
    bo przecież innych przeciwskazań by nie było:/

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Zbieram dobre słowa ;)

Popularne posty z tego bloga

Ku pamięci ;-)

Ważne!

Dzisiaj moja córka zaczęła pisać swój pamiętnik.

Ziarno zostało zasiane...

Ale serio? Że już??

Przecież jeszcze niedawno nie umiała czytać ani pisać!!


Starzeję się...

Niewątpliwie.

Wkurw totalny.

Zwykle tak bywa, że...

Do pewnego momentu jest super, doskonała relacja, pełne zrozumienie, odczytywanie zachcianek, picie sobie z dzióbków i tak dalej...

Następnie przychodzi zgrzyt. I Misiaczkowi Dziubdziusiowi, Koteczkowi rosną rogi i pazury, kopytami zarysowuje parkiet, we wszystkim jest na "nie".

Zaczyna używać słów "Mogłaś to zrobić wczoraj", " Mogłaś mi przypomnieć", " Nie wiedziałem", "Nie mam na to czasu" i "Czym ty jesteś zmęczona???"

Nagle czujemy się odpowiedzialne za całe zlo tego świata łącznie z gradobiciem i plagą komarów.

I domową boginię wśród fajerwerków i donośnych efektów dźwiękowych szlag nagły trafia.

Oczywiście ten stan rzeczy nie trwa nigdy długo. Misiaczek piłuje szpony a Walkiria chowa uzbrojenie w zaciszu szafy...

Ale są takie dni...

Na szczęście mam na nie sposoby..
Dzisiaj taki:

A Wy? Jakie macie rady na chwilowy Armagedon? :-)

Niedoczas....

Czytałam niedawno artykuł.
O nowego rodzaju biedzie.
O ludziach, którzy cierpią na brak czasu. Za żadne pieniądze nie da się go kupić...

Mi się ostatnio wydaje, że spędzam moje życie w pracy. Albo do niej jadąc, albo z niej wracając. Nie macie tak czasami?
Czas, który odczuwam naprawdę, ten, kiedy jestem z moją rodziną, albo robię coś dla siebie jest na wagę złota. I znam tę wagę...

Wielkanoc była wspaniała. Tym razem Rodzice i Babcia przyjechali do mnie. Mialam ich wszystkich tak blisko i choć pojawiły się międzypokoleniowe zgrzyty, było dobrze...

Kiedyś nie doceniałam tego wspólnego czasu. Teraz kiedy pozostało nas tak mało... kolekcjonuję wszystkie momenty, zapisuję w myślach chwile. Na zapas.

Jeszcze dwa dni i uciekamy z K. Reset, zmiana otoczenia, potrzebuję tego bardzo.
Znowu z Rodzicami... :-)

Nie mogę się doczekać.

Dziękuję że zostawiacie słowa. Może tego bardzo nie widać, ale znowu mi się dzięki temu chce pisać. 😀
Udanego weekendu.
Słońca Wam i Sobie życzę!