Przejdź do głównej zawartości

Poweekendowo

Wróciłam z weekendowych wojaży, wróciłam do pracy i do waszych blogów. Zresztą chyba mnie tam widać ;) Ale jeszcze chyba nie do końca wróciłam do siebie ...

Weekendy z rodzicami i dziadkami są cudowne... Tylko ta tęsknota po wyjeździe... Chciałabym mieć ich blisko... Ale się nie da... :/

Komentarze

  1. ja teraz jestem zmuszona mieszkać u mojej mamy heh ale jakoś średnio mnie to cieszy. na szczęście wyjechała :-) a jak wróci, to mam nadzieję, że obejdzie się bez starć, chociaż będzie ciężko. kiedyś miałyśmy lepszy kontakt, ale w pewnym momencie (przynajmniej w niektórych aspektach) nasze tory myślowe zdecydowanie biegną inaczej, czasem nawet w przeciwnych kierunkach.

    OdpowiedzUsuń
  2. Wiesz, ja też nie chciałabym mieszkać Z NIMI... Ale przynajmniej blisko nich... A odkąd wyjechałam na studia - dzieli nas sto, a teraz już 200 km... I spotykamy się bardzo rzadko. Za rzadko :(

    OdpowiedzUsuń
  3. ja juz sie nauczylam zyc bez nich:( niestety, choc sa chwile kiedy chcialabym miec ich blisko, tak na wyciagniecie reki.

    OdpowiedzUsuń
  4. Wiesz co ? Ja na początku ogromnie teskniłam za rodzinką, co tydzien na weekend jeździłam, a teraz ? Jak jadę tam na dłużej niż dwa dni to marzę by do domu wracać, tu mam spokoj, wszystko po mojemu, moje porządki, a tam ? Każdy wpiera mi swoje racje, ludzi mnostwo, nie ma chwili spokoju...to fajne, ale tak na "piec minut"
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Shirin strasznie ciężko... ja się chyba nigdy nie nauczę...

    Szarlotko oni tam tylko we dwoje zostali nawet mój młodszy braciszek "wybył" za mną... Tam jest naprawdę cisza i spokój... ecchhh

    OdpowiedzUsuń
  6. heh to ja bym się z Tobą zamieniła. Teraz będziemy mieszkać na jednym osiedlu. całe szczęście, że nie widzimy się z okien. moja mama ma swoje zdanie na każdy temat i jest niereformowalna jeśli coś wydaje się właściwe i jedyne słuszne. jak mieszkałam daleko od niej, to miałam święty spokój i lepsza relację, więc w moim przypadku im bliżej tym gorzej

    OdpowiedzUsuń
  7. Wiesz, ja wcale nie twierdzę że z moją by tak nie było, Mamuśka ma charakterek tak jak i ja ;) Ale brakuje mi jej...

    OdpowiedzUsuń
  8. Kochana wiem co to tesknota... wiem az za dobrze i rozumiem, wiec bardzo mocno przytulam:*

    I wiesz co? Mam dzis ogromne wyrzuty sumienia:( Bo zaniedbuje Cie na gg, bo mam taka ochote z Toba poklikac, tyle rzeczy chce opowiedziec, a ciagle jakos czasu nie mam:(( Ale sie poprawie... dla siebie i dla Ciebie;)

    OdpowiedzUsuń
  9. Słońce tak czasem bywa, nic nie poradzisz. ;) jeszcze nie raz poklikamy, zobaczysz. Buziaki

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Zbieram dobre słowa ;)

Popularne posty z tego bloga

Ku pamięci ;-)

Ważne!

Dzisiaj moja córka zaczęła pisać swój pamiętnik.

Ziarno zostało zasiane...

Ale serio? Że już??

Przecież jeszcze niedawno nie umiała czytać ani pisać!!


Starzeję się...

Niewątpliwie.

Wkurw totalny.

Zwykle tak bywa, że...

Do pewnego momentu jest super, doskonała relacja, pełne zrozumienie, odczytywanie zachcianek, picie sobie z dzióbków i tak dalej...

Następnie przychodzi zgrzyt. I Misiaczkowi Dziubdziusiowi, Koteczkowi rosną rogi i pazury, kopytami zarysowuje parkiet, we wszystkim jest na "nie".

Zaczyna używać słów "Mogłaś to zrobić wczoraj", " Mogłaś mi przypomnieć", " Nie wiedziałem", "Nie mam na to czasu" i "Czym ty jesteś zmęczona???"

Nagle czujemy się odpowiedzialne za całe zlo tego świata łącznie z gradobiciem i plagą komarów.

I domową boginię wśród fajerwerków i donośnych efektów dźwiękowych szlag nagły trafia.

Oczywiście ten stan rzeczy nie trwa nigdy długo. Misiaczek piłuje szpony a Walkiria chowa uzbrojenie w zaciszu szafy...

Ale są takie dni...

Na szczęście mam na nie sposoby..
Dzisiaj taki:

A Wy? Jakie macie rady na chwilowy Armagedon? :-)

Niedoczas....

Czytałam niedawno artykuł.
O nowego rodzaju biedzie.
O ludziach, którzy cierpią na brak czasu. Za żadne pieniądze nie da się go kupić...

Mi się ostatnio wydaje, że spędzam moje życie w pracy. Albo do niej jadąc, albo z niej wracając. Nie macie tak czasami?
Czas, który odczuwam naprawdę, ten, kiedy jestem z moją rodziną, albo robię coś dla siebie jest na wagę złota. I znam tę wagę...

Wielkanoc była wspaniała. Tym razem Rodzice i Babcia przyjechali do mnie. Mialam ich wszystkich tak blisko i choć pojawiły się międzypokoleniowe zgrzyty, było dobrze...

Kiedyś nie doceniałam tego wspólnego czasu. Teraz kiedy pozostało nas tak mało... kolekcjonuję wszystkie momenty, zapisuję w myślach chwile. Na zapas.

Jeszcze dwa dni i uciekamy z K. Reset, zmiana otoczenia, potrzebuję tego bardzo.
Znowu z Rodzicami... :-)

Nie mogę się doczekać.

Dziękuję że zostawiacie słowa. Może tego bardzo nie widać, ale znowu mi się dzięki temu chce pisać. 😀
Udanego weekendu.
Słońca Wam i Sobie życzę!