Przejdź do głównej zawartości

stresiorek

Bo dziś do doktorka. Trzymać mi tam kciuki, byle mocno ciotki jedne :)))

Buziaki dla wszystkich :)

Komentarze

  1. Ciocia Cukiereczek:)24 września 2008 14:53

    trzymam mocno kciuki i czekam na ralacje... na GGadulcu oczywiscie;P

    OdpowiedzUsuń
  2. I jak ? Już po wizycie ? Jak ma się Fasolka ? :)

    OdpowiedzUsuń
  3. i jak? jak jak? Trzymamy mocno tylko ciężko się tak pisze... :D

    OdpowiedzUsuń
  4. Witaj! Trafiłam do Ciebie od Oli- Żmijki. Widzę, że spotkał Cię CUD, jesteś w ciąży!!! Gratuluję CI serdecznie i życzę wszystkiego najlepszego, przede wszystkim zdrowia dla Ciebie i maleństwa pod Twym sercem:-)
    Mam nadzieję, że i mnie spotka to szczęście i poczuję pod swym sercem nowe życie, czekam na to już bardzo długo, ale wierzę, że już wkrótce dotknie mnie ten największy CUD:-) Pozdrawiam i jeśli zechcesz zapraszam do siebie na blog. Napisz tylko do mnie po hasło: ola-alma@wp.pl

    OdpowiedzUsuń
  5. no i jak tam???? cholera jakas zabiegana jestem i nie mam na nic czasu. dawaj znac. czekam

    OdpowiedzUsuń
  6. już piszę posta!!! :D aleście mnie zobowiązały nooo :D:D

    OdpowiedzUsuń
  7. no gdzie ten post... jajku spóźnione kciuki chciałam wysłać, ale chyba poczekam i pogratuluje już na nowym poscie :)

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Zbieram dobre słowa ;)

Popularne posty z tego bloga

Maj mi gdzieś się zapodział....

Ani się nie obejrzałam a już 26...
Ciągle się coś dzieje, czas biegnie jak zwariowany.
Ledwo nadążam ze wszystkim :)

Ale co zrobisz jak nic nie zrobisz?

Dopiero co byliśmy w górach, dopiero wdrapywaliśmy się pod Giewont... Pięknie było... Udała się nam pogoda, odetchnęliśmy innością, wolnością, zachłysnęłam się na chwilę tym, że "nic nie muszę"... Jula poradziła sobie doskonale, bez narzekań pędziła po górskich ścieżkach, dzień kończąc dodatkowo szaleństwami na placu zabaw.


Uwielbiam Antałówkę, najchętniej zostałabym tam na zawsze :D


A potem wróciliśmy do rzeczywistości - dzień po dniu dom, szkoła, praca, dom szkoła praca, jakiś szybki weekend i od nowa.

Wyrobiłam latorośli dowód osobisty,  bo przyda się jej pod koniec sierpnia.

Jula zaliczyła pierwsze baletowe występy dla szerokiej publiczności na Pikniku, kolejne jeszcze przed nami. Uwielbiam patrzeć jak tańczy, prościutka jak struna, jak ćwiczy to, czego do końca nie potrafi, jaka jest zadowolona, że umie rozciągnąć się…

Niedoczas....

Czytałam niedawno artykuł.
O nowego rodzaju biedzie.
O ludziach, którzy cierpią na brak czasu. Za żadne pieniądze nie da się go kupić...

Mi się ostatnio wydaje, że spędzam moje życie w pracy. Albo do niej jadąc, albo z niej wracając. Nie macie tak czasami?
Czas, który odczuwam naprawdę, ten, kiedy jestem z moją rodziną, albo robię coś dla siebie jest na wagę złota. I znam tę wagę...

Wielkanoc była wspaniała. Tym razem Rodzice i Babcia przyjechali do mnie. Mialam ich wszystkich tak blisko i choć pojawiły się międzypokoleniowe zgrzyty, było dobrze...

Kiedyś nie doceniałam tego wspólnego czasu. Teraz kiedy pozostało nas tak mało... kolekcjonuję wszystkie momenty, zapisuję w myślach chwile. Na zapas.

Jeszcze dwa dni i uciekamy z K. Reset, zmiana otoczenia, potrzebuję tego bardzo.
Znowu z Rodzicami... :-)

Nie mogę się doczekać.

Dziękuję że zostawiacie słowa. Może tego bardzo nie widać, ale znowu mi się dzięki temu chce pisać. 😀
Udanego weekendu.
Słońca Wam i Sobie życzę!

Ku pamięci ;-)

Ważne!

Dzisiaj moja córka zaczęła pisać swój pamiętnik.

Ziarno zostało zasiane...

Ale serio? Że już??

Przecież jeszcze niedawno nie umiała czytać ani pisać!!


Starzeję się...

Niewątpliwie.