Przejdź do głównej zawartości

Cicho i zimno.

Milczą wszystkie pluszaki. Tylko ukochane - osiołek i piesek, wciśnięte malutką rączką do torby z "wszystkimconiezbędne" mają to szczęście, że wciąż są przy Niej. Cała reszta obrażona na mnie. Bo Jej nie ma.

Wczoraj ryczałam jak bóbr. Mężona posłałam do wszystkich diabłów. Cały żal na "ten cholerny świat" upłynniłam we łzach. A potem, powoli, spokojnie, w miarę upływającego czasu i telefonów - no jak tam, jak droga? I szczebiotu mojego roześmianego dziecka w słuchawce - stres, złość, smutek - rozeszły się. Ich miejsce zajęła pewność, że nigdzie indziej Juli nie będzie lepiej. Że wyjazd dobrze wpłynie na jej zdrowie, szczególnie że... -----> (coś o powietrzu w Krakowie).

A dziś - kiedy bladym świtem o mało nie odmarzły mi uszy i nos, byłam głęboko wdzięczna, że moje dziecko śpi sobie bezpiecznie pod cieplutką kołderką i całą tą zimę ma w głębokim poważaniu. I tego się trzymajmy!

Zaczynam więc bycie "słomianą matką". Byle do marca!

Komentarze

  1. Droga Kobieto, ale jesteś dzielna!!! Ściskam słomiankę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. e tam dzielna, raczej sytuacja mnie do tego zmusiła ;)

      Usuń
  2. Bedzie dobrze, wytrzymasz a luty krótki wiec szybko zleci ;))
    Dasz rade kochana... a te telefony bedą Cie utrzymywac przy zyciu... i słowa: "czesc mamusiu, kocham" :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kasiu tylko to, ze kiedy tam dzwonię i słyszę że ona jest rozchichotana i rozrabia jak zwykle jakoś mnie trzyma :) Odkreślam dni w kalendarzu :)

      Usuń
  3. Julci na pewno bedzie dobrze u Dziadkow, a czas do marca szybko minie :) A ile bedzie pozniej opowiadan :)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kfiatushku kochany, jej tam jest aż ZA dobrze :)) obawiam się że chwilę nam zajmie powrót do rzeczywistości, kiedy będzie musiała pojąć że mama nie jest na każde zawołanie jak babcia ;)

      Usuń
  4. Dasz sobie z tym radę !! :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Twarda bądź i uszy do góry. A Jula stęskni się zapewne, ale zobaczysz jaka szczęśliwa wróci (i zdrowa!).
    buziakuję

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no staram się, staram. Uszy niestety mam wciąż "po sobie" ale jakoś to przetrwam :) Dzięki!

      Usuń

Prześlij komentarz

Zbieram dobre słowa ;)

Popularne posty z tego bloga

Ku pamięci ;-)

Ważne!

Dzisiaj moja córka zaczęła pisać swój pamiętnik.

Ziarno zostało zasiane...

Ale serio? Że już??

Przecież jeszcze niedawno nie umiała czytać ani pisać!!


Starzeję się...

Niewątpliwie.

Niedoczas....

Czytałam niedawno artykuł.
O nowego rodzaju biedzie.
O ludziach, którzy cierpią na brak czasu. Za żadne pieniądze nie da się go kupić...

Mi się ostatnio wydaje, że spędzam moje życie w pracy. Albo do niej jadąc, albo z niej wracając. Nie macie tak czasami?
Czas, który odczuwam naprawdę, ten, kiedy jestem z moją rodziną, albo robię coś dla siebie jest na wagę złota. I znam tę wagę...

Wielkanoc była wspaniała. Tym razem Rodzice i Babcia przyjechali do mnie. Mialam ich wszystkich tak blisko i choć pojawiły się międzypokoleniowe zgrzyty, było dobrze...

Kiedyś nie doceniałam tego wspólnego czasu. Teraz kiedy pozostało nas tak mało... kolekcjonuję wszystkie momenty, zapisuję w myślach chwile. Na zapas.

Jeszcze dwa dni i uciekamy z K. Reset, zmiana otoczenia, potrzebuję tego bardzo.
Znowu z Rodzicami... :-)

Nie mogę się doczekać.

Dziękuję że zostawiacie słowa. Może tego bardzo nie widać, ale znowu mi się dzięki temu chce pisać. 😀
Udanego weekendu.
Słońca Wam i Sobie życzę!

Maj mi gdzieś się zapodział....

Ani się nie obejrzałam a już 26...
Ciągle się coś dzieje, czas biegnie jak zwariowany.
Ledwo nadążam ze wszystkim :)

Ale co zrobisz jak nic nie zrobisz?

Dopiero co byliśmy w górach, dopiero wdrapywaliśmy się pod Giewont... Pięknie było... Udała się nam pogoda, odetchnęliśmy innością, wolnością, zachłysnęłam się na chwilę tym, że "nic nie muszę"... Jula poradziła sobie doskonale, bez narzekań pędziła po górskich ścieżkach, dzień kończąc dodatkowo szaleństwami na placu zabaw.


Uwielbiam Antałówkę, najchętniej zostałabym tam na zawsze :D


A potem wróciliśmy do rzeczywistości - dzień po dniu dom, szkoła, praca, dom szkoła praca, jakiś szybki weekend i od nowa.

Wyrobiłam latorośli dowód osobisty,  bo przyda się jej pod koniec sierpnia.

Jula zaliczyła pierwsze baletowe występy dla szerokiej publiczności na Pikniku, kolejne jeszcze przed nami. Uwielbiam patrzeć jak tańczy, prościutka jak struna, jak ćwiczy to, czego do końca nie potrafi, jaka jest zadowolona, że umie rozciągnąć się…