Przejdź do głównej zawartości

Decyzja

spontaniczna, podjęta pod wpływem chwili. Ważna i trudna. 

Wszystko właściwie już ustalone. A ja...

Za każdym razem kiedy Jula budzi się z kaszlem czuję ból. Jakby ktoś mnie wykręcał, niczym mokrą ścierkę. Wstaję, przytulam, szykuję picie, wieszam mokre ręczniki na oparciu łóżeczka, podaję leki i... kładę się wściekła, że nie mogę jej bardziej pomóc. Że znowu się męczy, że była w przedszkolu tylko 3 dni i znowu jest chora. Że nie mogę z nią zostać...

Wczoraj na wszelki wypadek pojechaliśmy na dyżur całodobowy do przychodni. Młoda, przesympatyczna pani doktor osłuchała Julę, bardzo uważnie wysłuchała mnie, wypisała listę specyfików, których mamy używać (bez antybiotyku) i uspokoiła, że to tylko przeziębienie.Tylko i aż. To tylko katar, który kiedy Julia się kładzie, podrażnia gardło i wywołuje kaszel. Ale "do przedszkola dziecko się nie nadaje".

Tym razem z Julą siedzi Teściowa. Staramy się wszyscy wymieniać, żeby nie zawalać pracy. Ale i tak wciąż słyszę, że: "Pani to ciągle nie ma". Szef kiedy go informuję, że muszę zostać z Małą w domu tylko teatralnie wzdycha. Dobija mnie to. Nie jestem dobrym pracownikiem ani dobrą mamą...

Wczoraj zadzwoniłam do przedszkola. Poinformowałam, że Jula nie będzie przychodzić przez cały luty. Moja Mama jest przeszczęśliwa - Julia jedzie na "ferie" do dziadków i pradziadków. Żeby nabrać odporności, zmienić klimat, odpocząć od ciągłych infekcji, nabrać sił. Wszystko dla jej dobra. Tylko czy zrozumie, że nie mogę z nią pojechać? Że nie będę mogła przyjeżdżać co weekend? Że... nie oddałam jej babci na zawsze?? Że ją kocham? 

Cholernie trudny dzień. Te moje 33 urodziny :(

Komentarze

  1. Najlepszego w te chrystusowe urodziny. Z całego serducha ode mnie dla Ciebie. Smutno by mi było okropnie. Ale tak chyba będzie dobrze. Przecież chcesz dla niej jak najlepiej.

    OdpowiedzUsuń
  2. Dzięki za życzenia :) a co do reszty - staram się BARDZO wierzyć, że tak będzie. Inaczej chyba bym się zaryczała na amen

    OdpowiedzUsuń
  3. 100 lat kochana!!! zdrówka przede wszystkim dla Ciebie i dziecka ;) Trudna decyzja ale wydaje mi sie ze dobra... ale juz mi az sie serce kraje... a córcia zrozumie i jak wróci stęskniona bedzie ukochowywac jeszcze bardziej!!! Bedzie dobrze kochanie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki Kasiu :) Ja też wierzę, ze decyzja jest dobra. Musi być dobra, Babcia ją kocha nad życie, rozpuści jak dziadowski bicz - ale coś za coś. Niech jej będzie dobrze, to i ja jakoś wytrzymam

      Usuń
  4. Nie mysl tak zle . Dobra rada na takie cos pomysl zawsze , ze ktos obok Ciebie mam o wiele wieksze problemy czy dylematy.. z drugiej strony ciesz sie ,ze masz mozliwosc zostawic Julcie pod najlepsza opieka. Inni takiego wyboru nie maja chociazby ja ! Wychwuje dwie coreczke sama z dala od wszystkich mieszkamy w New Yorku i w razie choroby ktorejs z dziewczynek mam opcja jedna oddac ja do znajomej. To dopiero boli..

    Pozdrawiam
    Mama Zosi i Klementynki

    I po najwazniejsze STO LAT wszystkiego oczym marzysz , zdrowia i samych slonecznych dni !!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witaj, gdybym zawsze myślała o tym co piszesz, połowy postów by nie było ;) Nie chcę żeby ktoś się nade mną użalał, po prostu napisałam o moich dylematach, choćby po to, żeby je jakoś przetrawić. Przykro mi bardzo, że jest Ci ciężko, mam nadzieję, że znajdziesz rozwiązanie najlepsze dla Twojej rodziny. Bardzo dziękuję za życzenia i pozdrawiam.

      Usuń
  5. Mamo Zosi i Klementynki - ja wiem, że inni miewają gorzej, ale we własnej, trudnej sytuacji zawsze mam ich głęboko w d...pie. Taka jestem egoistka wredna :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak takie coś słyszę to mnie nosić zaczyna :) Poważnie. Kilka osób mi tak powiedziało w trudnych chwilach i pogryzłam je.

      Usuń
    2. Żeby to jeszcze świadczyło o altruizmie takich osób - niestety ten "inny, który ma gorzej" to zazwyczaj sam komentujący, który chce się poużalać nad sobą :D

      Usuń
  6. Jestes swietna mama, a decyzja o wyslaniu Julci na "ferie" moim zdaniem jest bardzo dobra i mysle, ze wszystkim Wam pomoze. A Julcia na pewno zrozumie. Nie martw sie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. bardzo chcę wierzyć w to co piszesz, dzięki kfiatushku :)

      Usuń
  7. Nie będę się powtarzać - poczytasz na gg :-)
    A Tobie życzę wszystkiego najlepszego, zdrowia, kasy (na ten kredyt hihi) i spełnienia marzeń!
    I staraj się być dobrej myśli. Jeszcze się może okaże, że to Wy będziecie bardziej tęsknić za Julą niż ona za Wami ;-)
    ściskam mocno!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. oby było jak powiadasz, a powiadasz mądrze! howgh :))

      Usuń
  8. Masz tyle lat, co ja:) Znaczy się będę miała za miesiąc.
    To po prostu trzeba przejść, ale rozumiem, co czujesz, gdy nie możesz już bardziej pomóc swojemu dziecku. Ja też nie znoszę takich chwil, gdy dziecko cierpi, a ja jestem bezsilna.

    Kiedyś Ci pisałam, że miałam TO SAMO ze Starszą. Chorowała bez przerwy non stop przez jakieś kilka zimowych miesięcy. Potem wracała do przedszkola na tydzień, by znów złapać choróbsko. Dawaliśmy ją tam, bo nie mieliśmy wyjścia, ciężko było - my pracowaliśmy, teściowa wtedy jeszcze pracowała...

    Będzie dobrze, zdrówka życzę Malutkiej, a Tobie dużo siły.
    Pozdrowienia:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Lusija dzięki! mam nadzieję, że to faktycznie wpłynie pozytywnie na jej zdrowie, bo tylko o to chodzi. Też nie mamy wyjścia, nie mogę zrezygnować z pracy. Ważne, ze babcia jest kochana, będzie miała dla niej full czasu więc pewnie szybko jej minie żal za domem. Pozdrawiam serdecznie!

      Usuń
  9. I jak Ci??? Nie rycz!!! Kiedy Jula jedzie?
    Pograj, wciągnęłam Cię http://jesienneurodziny.blogspot.com/2012/01/serialowa-zabawa.html

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. nie ryczę, już mi lepiej Jula jedzie w niedzielę, wtedy będzie gorzej :/ Ty nie masz jakiegoś gg? Nie lubię takich zabaww.... Ale jakoś z tego wybrnę ;)

      Usuń
  10. Nie denerwuj się aż tak bardzo całą tą sytuacją... przeziębienie u dziecka, które uczęszcza do rpzedszkola jest normalne. Natomiast sytuacja z dziadkami- popatrz na plusy. Dziecko zawsze będzie wiedziało o Twojej miłości; wierz mi, że te małe szkraby orientują się lepiej co się dzieje dookoła, niż mogłoby się wydawać. Zawiążą się bliższe kontakty z dziadkami, co zaowocuje na przyłość, a i Ty będziesz miała chwile czasu tylko dla siebie :) To nie koniec świata... zaledwie kilka dni :)

    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ze wszystkim co napisałaś się zgadzam oprócz jednego - to nie będzie kilka dni tylko cały długi miesiąc. Ale pomału godzę się z sytuacją :)

      Usuń
  11. Ojej... trudna sytuacja... Nie wiem jeszcze, jak to jest na tak długo rozstać się z dzieckiem ale domyślam się, że musi być ciężko. :-/
    Mimo wszystko to dobra decyzja, zobaczysz, że będzie dobrze. Dacie radę.

    Wszystkiego najlepszego!!! samych radosnych chwil i spełnienia marzeń!

    Mam nadzieję, że dzisiaj jest już lepiej! :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki za życzenia Julitko, jest lepiej i będzie lepiej :) Liczę na to, że szybko minie i pomoże trochę "odetchnąć" małej. :)

      Usuń

Prześlij komentarz

Zbieram dobre słowa ;)

Popularne posty z tego bloga

Ku pamięci ;-)

Ważne!

Dzisiaj moja córka zaczęła pisać swój pamiętnik.

Ziarno zostało zasiane...

Ale serio? Że już??

Przecież jeszcze niedawno nie umiała czytać ani pisać!!


Starzeję się...

Niewątpliwie.

Wkurw totalny.

Zwykle tak bywa, że...

Do pewnego momentu jest super, doskonała relacja, pełne zrozumienie, odczytywanie zachcianek, picie sobie z dzióbków i tak dalej...

Następnie przychodzi zgrzyt. I Misiaczkowi Dziubdziusiowi, Koteczkowi rosną rogi i pazury, kopytami zarysowuje parkiet, we wszystkim jest na "nie".

Zaczyna używać słów "Mogłaś to zrobić wczoraj", " Mogłaś mi przypomnieć", " Nie wiedziałem", "Nie mam na to czasu" i "Czym ty jesteś zmęczona???"

Nagle czujemy się odpowiedzialne za całe zlo tego świata łącznie z gradobiciem i plagą komarów.

I domową boginię wśród fajerwerków i donośnych efektów dźwiękowych szlag nagły trafia.

Oczywiście ten stan rzeczy nie trwa nigdy długo. Misiaczek piłuje szpony a Walkiria chowa uzbrojenie w zaciszu szafy...

Ale są takie dni...

Na szczęście mam na nie sposoby..
Dzisiaj taki:

A Wy? Jakie macie rady na chwilowy Armagedon? :-)

Niedoczas....

Czytałam niedawno artykuł.
O nowego rodzaju biedzie.
O ludziach, którzy cierpią na brak czasu. Za żadne pieniądze nie da się go kupić...

Mi się ostatnio wydaje, że spędzam moje życie w pracy. Albo do niej jadąc, albo z niej wracając. Nie macie tak czasami?
Czas, który odczuwam naprawdę, ten, kiedy jestem z moją rodziną, albo robię coś dla siebie jest na wagę złota. I znam tę wagę...

Wielkanoc była wspaniała. Tym razem Rodzice i Babcia przyjechali do mnie. Mialam ich wszystkich tak blisko i choć pojawiły się międzypokoleniowe zgrzyty, było dobrze...

Kiedyś nie doceniałam tego wspólnego czasu. Teraz kiedy pozostało nas tak mało... kolekcjonuję wszystkie momenty, zapisuję w myślach chwile. Na zapas.

Jeszcze dwa dni i uciekamy z K. Reset, zmiana otoczenia, potrzebuję tego bardzo.
Znowu z Rodzicami... :-)

Nie mogę się doczekać.

Dziękuję że zostawiacie słowa. Może tego bardzo nie widać, ale znowu mi się dzięki temu chce pisać. 😀
Udanego weekendu.
Słońca Wam i Sobie życzę!